Rozzłoszczona więc i rozogniona, czyli narwana

Zmęczenie, ból w ramionach, mdłości i zawroty głowy. Zawsze tak mam na zejściu z adrenaliny. Jeszcze chwilę temu przecież byłam gotowa mordować. Niczego bowiem tak się nie brzydzę jak udawania.

Moja matka zawsze udawała. Kiedy trzaskała garami, drzwiami, rzucała rzeczami po mieszkaniu – pytana czy jest zła, nieodmiennie odpowiadała podniesionym głosem „ależ skąd co ci znowu przyszło do głowy?” – Pierwszą osobą, którą nauczyłam szczerości w odczuwaniu i przyznawaniu się do emocji byłam ja sama. Potem Ukochanego przyuczyłam, jak to się robi, potem Opokę vel pana Złota Rączka – ale już po rozwodzie. (Nawet Drukarz – Furiat – co nieco załapał po drodze).  Czytaj dalej Rozzłoszczona więc i rozogniona, czyli narwana

Moja codzienna wędrówka

Oj! miałam Ci ja chandrulca wczoraj, oj miałam. Sądząc po komentarzach jakie zostawiałam to tu, to tam, heh! Teraz jednak powoli przywykam do pustki w głowie. Tam, gdzie dotąd były głosy, szepty, obrazy – naraz zapanowała cisza. Nie martwa, nie przygnębiająca, tylko całkiem zwyczajna cisza. Widać Anioł ulitował się nade mną i zabrał mi dar. Już nie ma czarów, nie ma magii – jest za to dzień Bzika i psychologii. Jest comiesięczne szczepienie Pietruchy na roztocza, jest jeżdżenie z nim na terapię, jest życie! Czytaj dalej Moja codzienna wędrówka

Roziskrzona Alicja

„ (…) – Czy nie mógłby pan mnie poinformować, którędy powinnam pójść? – mówiła dalej Alicja. (Do Kota)

– To zależy w dużej mierze od tego, dokąd pragnęłabyś zajść – odparł Kot-Dziwak.

– Właściwie wszystko mi jedno.

– W takim razie również wszystko jedno, którędy pójdziesz.

– Chciałabym tylko dostać się d o k ą d ś – dodała Alicja w formie wyjaśnienia.

– Ach, na pewno tam się dostaniesz, jeśli tylko będziesz szła dość długo.

Alicja nie znalazła na to odpowiedzi, zaczęła więc z innej beczki:

– A kto mieszka tutaj w okolicy?

– W tym kierunku mieszka Kapelusznik – rzekł Kot zataczając krąg prawą łapą. – A w t y m (ten sam ruch lewą) – Szarak. Możesz odwiedzić któregoś z nich: obaj są zwariowani.

– Ale ja nie chciałabym mieć do czynienia z wariatami – rzekła Alicja.

– Musisz mieć. Inaczej nie przyszłabyś tutaj.

Alicja nie czuła się wcale przekonana. Pytała jednak dalej:

– A skąd pan wie, że jest pan zwariowany?

– Normalny pies nie jest zwariowany – odrzekł Kot. – Zgadzasz się z tym, prawda?

– Sądzę, że ma pan słuszność.

– A więc taki normalny pies warczy, kiedy jest zły, a macha ogonem, kiedy ma powód do radości. Ja zaś warczę, kiedy jestem zadowolony, a macham ogonem, kiedy ogarnia mnie wściekłość. Dlatego jestem zbzikowany.

– Ja nazywam to mruczeniem, a nie warczeniem – wtrąciła Alicja.

– Możesz nazywać to, jak ci się żywnie podoba. (…)” I tak dalej, i tak dalej”.*

Czytaj dalej Roziskrzona Alicja

Magiczny czas

Już ciemno za oknem. Nagrzane od słońca powietrze pulsuje do wtóru z płynącym z radia głosem Petera Gabriela. Już tylko pięć dni dzieli mnie od zobaczenia go na żywo. Nie mogę się doczekać. No i podróż, przemieszczanie się, ruch – wszystko, co kocham w życiu najbardziej.  Czytaj dalej Magiczny czas

Aniele Stróżu Mój

Pamiętam czasy, kiedy lubiłam samotne spacery. Na piechotę pokonywałam liczne kilometry. Dialog wewnętrzny trwał bez końca. Słowa niczym lawa, gorącym strumieniem zalewały mój świat wewnętrzny. Niezmiennie tylko po to, żeby na koniec zastygać w połowie znaczenia, bez sensownej kropki nad i.  Czytaj dalej Aniele Stróżu Mój

Iława

Uwielbiam podróżować. Kocham pasjami patrzeć na krajobrazy przesuwające się za oknem. Polska jest naprawdę bardzo pięknym i dużym krajem. A najbardziej mnie fascynuje urozmaicenie tak architektury, jak i ukształtowania powierzchni.

Mazury odkryłam dopiero w zeszłym roku. To był z naszej strony swoisty ukłon w stronę Drukarza (Furiata) i jego żeglarko-szanciarskich zapędów. W kółko i na okrągło opowiadał o Iławie. Daliśmy się ostatecznie namówić na eskapadę i nie żałujemy. Było super. Tam jest super.    Czytaj dalej Iława

Pomocna kocia łapa

Powietrze ponad gałęzią zafalowało jakby nagrzane niewidzialnym płomieniem i zaraz potem ukazała się postać wysokiego, ciemnowłosego mężczyzny. Anioł już od dłuższej chwili wygodnie ułożony na sąsiednim konarze nie zadał sobie trudu by choćby najdrobniejszym skinieniem brwi okazać zdziwienie. Co więcej, nie spojrzał na nowo objawionego sąsiada. Niezwykle spokojnie i jakby od niechcenia wyszeptał:

– Witam cię Wilku. Cóż to za sprawy – rozumie się – niezwykłej wagi zdołały cię wywabić z jakże wygodnego legowiska w twojej wieży? – kąciki ust Anioła lekko drgały zdradzając z najwyższym trudem tłumiony uśmieszek.   Czytaj dalej Pomocna kocia łapa

Onanista VII-XII rok 2001

Rok 2001

__________________

 

będzie sex?

1 lipca 2001

Idziemy z Medziem na „Powrót mummi”, bo tylko to grają o 22. Nie rozumiem Go, nie musi przecież tyle pracować, ma wszystko. Przed czymś ucieka… i tak odkąd się poznaliśmy przynajmniej nie nocuje w pracy jak bywało wcześniej. Znamy się już prawie rok. Może będzie dzisiaj w nastroju na seks. Będę Go „męczył”. Nikt nie obciąga tak jak On.   Czytaj dalej Onanista VII-XII rok 2001

W oparciu o archetypy zamieszczone na kartach Tarota – nauczycielka samoakceptacji i samopoznania oraz trenerka optymizmu.

Ta strona wykorzystuje pliki cookies – wszystko, co musisz wiedzieć o ciasteczkach more information

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij