W krzywym zwierciadle, czyli autoportret

Każdemu może uderzyć palma do głowy. To stara prawda. Nie ma znaczenia wiek, ani funkcja społeczna jaką taka osoba pełni, kuku na muniu umie dopaść każdego. Czy to zmęczenie po intensywnych zajęciach fitness, czy też czekając w kolejce na poczcie lub sklepie, przychodni lekarskiej, w metrze lub na przystanku autobusowym ulega się chwili i zaczyna tworzyć najdziwniejsze nawet bzdury. Również teoretycznie dojrzałym kobietom przytrafiają się wyskoki. Szczególnie, że połączenie całej masy dziwacznych aplikacji pozwala na wiele i to nawet w przypadku słabej jakości zdjęć.

To trochę jak z pismem automatycznym. Surrealizm przeniesiony z odległych czasów na poziom obecnego sposobu tworzenia pozornych bzdur. Tu klikniesz, tam przyciśniesz, w inne miejsce zajrzysz i tak ostatecznie spod twoich palców wychodzi niezapomniane dzieło sztuk zwane auto-satyrą, czy nawet skretynieniem. Bywa!… Nowożytna sztuka dla sztuki, czyli produkowanie niewyobrażalnych ilości wizualnych śmieci, które po bardzo wielu latach zaczynają mile się kojarzyć. Tzw. przyszłe perełki z lamusa.

Śpiąca Królewna

Po pracy do domu. Kucharzenie czeka. Głowa ciężka z niewyspania. Nadszarpnięte nerwy dają się we znaki. Wielu sądzi, że to z ich powodu, że to niekończące się amore pomidore stanowi powód rozedrgania ich znajomej Wiedźmy, czyli moje, kiedy tak naprawdę to potencjalna druga praca od dawna spędza mi sen z powiek. Sesja z nową klientką odhaczona. Kolejne spotkania w planie. Nowe osoby wchodzące na moją drogę życia coraz częściej mówią dzień dobry. Naprowadzają mnie na zupełnie inny tor myślowy. Podpowiadają rodzaj marketingu, po jaki Wiedźma winna sięgnąć. Stare przepowiednie z chwili na chwilę nabierają rozpędu. Ekscytacja męczy, stąd miewam coraz częstsze migreny.  Czytaj dalej Śpiąca Królewna

Imperatyw – czym tak naprawdę jest?

Wyobraź sobie, że borykasz się właśnie z jakimś problemem, a tysiące myśli przelatują ci przez głowę. Jesteś poddenerwowany, może przestraszony. W jakiś sposób, w tym nieskończonym wszechświecie, zjawiasz się mały ty i przytrafia ci się załamanie, zupełnie jakbyś był jakimś owadem wyrzuconym na listku na brzeg rzeki.

Aż za często znajdujemy się w takiej sytuacji. Ale jednocześnie wszystko to dzieje się tylko w naszej głowie. Nasze myśli zabierają nas na przejażdżkę bez naszej zgody. Albo nas oczarowują, albo przytłaczają.

 A więc co robić? To zadziwiające, ale nie musimy robić nic. Dzięki obserwacji i pozostawaniu w chwili obecnej, znajdujemy się w cichej, spokojnej przestrzeni, gdzie nic nigdy się nie wydarzyło. Kiedy jednak zaczynamy wierzyć w nasze myśli, działać pod ich wpływem, wtedy tworzymy karmę, od której nie uciekniemy. Zazwyczaj kiedy wierzymy w nasze  myśli mamy tendencję, by działać pod ich wpływem. Ale przez utrzymywanie uważności niedziałania, wszystkie nasze wewnętrzne problemy, ciągnące sie od wielu wcieleń, znikną. Jakie to proste. Nie wymaga żadnej nauki, a jest jednocześnie sekretem wolnego i radosnego życia. W buddyjskie tradycji to jest właśnie medytacja.

Anam Thubten

Chwalipięta

Jaki sens ma myślenie „ja jestem najlepszy” i gubienie przy tym naszego celu i ścieżki przez to, iż nie dajemy sobie przestrzeni do rozwoju. „Najlepszy” oznacza – „zakończenie”. Myślę, iż jeśli w szczery sposób cofniemy się o krok, by popatrzeć na siebie zobaczymy, że w porządku jest nie być najlepszym, być drugim, trzecim lub nawet ostatnim. Ta pokora da nam wiele miejsca na własny rozwój i wiele przestrzeni potrzebnej, by zaakceptować różnorodne sytuacje. Czy nie jest to powód dla którego jesteśmy na duchowej ścieżce? Nie twierdzę jednak, że nie macie próbować być najlepsi. „Próbuję być najlepszy” i „ja jestem najlepszy” to dwie diametralnie odmienne rzeczy.

„Próbuję być najlepszy” oznacza, że wkładasz wysiłek w to, żeby robić coś dobrze, „ja jestem najlepszy” oznacza, że nikt poza tobą nie istnieje. Całkowicie się od siebie różnią. To jest coś co musicie zrozumieć.

H.H.12 Gyalwang Drukpa

Mój skarbie…

Świat jest pełen świrów. Nie istnieje coś takiego jak normalni ludzie. Każdy widzi tylko to, co chce zobaczyć i słyszy tyle, ile jest w stanie zarejestrować. Człowiek składa się z całej masy ograniczeń i zakazów. Jesteśmy, jacy jesteśmy. Tyle i aż.

Stare wspomnienia dopadają. Coraz częściej ta sama twarz się śni, te same słowa dudnią w uszach. Miękki głos. Bardzo kobiecy szept. Cudownie zakłamana miękkość osłaniająca boleśnie toksyczny egocentryzm. – Jeśli pójdziesz na ten wernisaż, pogniewam się na ciebie! – bez określonego powodu pierwsze ostrzeżenie wraca na myśl. – Jeśli przeniesiesz sprawy służbowe na poziom prywatny, nie będę cię już chciała znać! Szefowa ma pozostać tylko pracodawczynią. Nie godzi się łączyć spraw prywatnych ze służbowymi. – Kolejne wspomnienie dopada. – Ona przecież chce cię okraść. Szuka sposobu, żeby cię omotać. Masz tylko to mieszkanie. Uważaj z kim się zadajesz.    Czytaj dalej Mój skarbie…

Motto dnia

Jest wiele różnych rzeczy, na które tracimy czas, a które są zupełnie niepotrzebne.

Myślę, że powinniśmy znaleźć w sobie odwagę, aby powoli, krok po kroku puścić te wszystkie niepotrzebne czynności.

Karmapa Trinley Taje Dordże

Handel wymienny

Zapanował spokój i cisza. Głównie w mojej głowie, ale jest szansa, że zarażając tym stanem innych spowoduję, że również nieco się wyciszą i przestaną ciągle fukać. Mnie samej stan spowolnienia wewnętrznego pomógł w doznania olśnienia. Skorupa ulepiona z gliny, którą na sobie nosiłam przez wiele lat, kawałkami zaczyna odpadać. Płat za płatem ukazuje się moje prawdziwe oblicze, mała dziewczynka wychodzi z ciemnego pokoju i zaczyna się uśmiechać. Bite dziewięć lat naprawdę ciężkiej pracy nad sobą zaczyna przynosić oczekiwane efekty. Już nie przypominam golema. Nie działam pod wpływem nakazów i zakazów czynnika zewnętrznego. Wiem czego chcę, a czego sobie nie życzę.    Czytaj dalej Handel wymienny

Mruczanka

– Wyrok zapadł? – spytał on.

– A jak ci się wydaje? – odpowiedziała ona.

– Od jak dawna o tym wiesz? – zdziwił się on.

– Niemal od zawsze – zdziwieniem na jego zdziwienie odpowiedziała ona. – To nigdy nie miało trwać po kres naszych dni – z poirytowaniem dodała ona.  Czytaj dalej Mruczanka

Roszpunka

Inspiracja lubi przypływać w nie zawsze spodziewanych momentach. Staramy się myśleć o jednym, a świat – również ten nieco metafizyczny, nazywany potocznie podświadomością – podsuwa koncepcje z „innej beczki”. Kodeń. Wschodnie rubieże. Rozległe pola, gęste lasy, czysta woda i cała masa naprawdę miłych ludzi wprowadza w stan zadumy. Różnice dzielące wielkomiejskie zabieganie i wiejską sielankę zdają się być niemożliwymi do opisania.    Czytaj dalej Roszpunka

Pożyczona inspiracja…

Każda przeszkoda zawsze jest punktem zwrotnym. Jest wyzwaniem, które zmusza nas do myślenia, znalezienia rozwiązań.

Z buddyjskiej perspektywy zasadniczo powinniśmy być wdzięczni z powodu pojawiających się przeszkód, ponieważ bez nich niczego byśmy się nie nauczyli. To dzięki trudnościom i wyzwaniom możemy znaleźć rozwiązania, z których jedne zadziałają, a inne nie. Jednak nawet jeśli nam nie wyjdzie, nie powinniśmy się poddawać. Oznacza to jedynie, że powinniśmy spróbować jeszcze raz.

17 Karmapa Trinlej Thaje Dordże

Wschodnia Madonna

Walizki – sztuk jeden – spakowane. Prezenty dla dzieci również. Dobre intencje zebrane do kupy, poukładane i w ramach bagażu podręcznego wciśnięte do niewielkiej torby. Zupełnie jakby na letni wywczas jechało się na Antypody, a nie zaledwie dwieście kilometrów od domu. Kodeń czeka. Jedna myśl nieustannie daje do wiwatu, że trzeba się wreszcie zanurzyć w czystych wodach jeziora BiałegoCzytaj dalej Wschodnia Madonna

O pierwszym grzechu głównym – dumie

Po pierwsze cierpienie jest cenne, ponieważ doświadczając smutku, pozbywamy się dumy. Nie ważne jak bardzo byliśmy aroganccy, czy też protekcjonalni, wielkie cierpienie sprawia, że stajemy się pokorniejsi. Ból spowodowany ciężką chorobą lub utratą ukochanej osoby może być przekształcający, uwrażliwiający i sprawiający, że stajemy się mniej skoncentrowani na sobie.  Czytaj dalej O pierwszym grzechu głównym – dumie

Odroczone w czasie

– Co planujesz? – pan Jan spytał jakby mrucząc przy tym.

– Nie mogę tego tekstu upublicznić. To zły czas. Poza tym zbyt wiele osobistych wycieczek się w nim znalazło, aby dało się to nazwać jakąkolwiek prozą. – Raszpla uśmiechnęła się. – Pierwotne założenie zawierało tzw. uniwersalizm, który w efekcie, czyli ze względu na szereg zbędnych emocji, zaowocował powołaniem do życia postaci, których pierwotnie miało tam nie być. – Raszpla rozłożyła ramiona inscenizując własną bezradność. – Pomysł naprawdę dobry, ale nie tędy droga. Bo co z tego, że neutralnym czytelniczkom umknęłyby moje sugestie, czyli delikatne złośliwości, kiedy wszystkie wzorcodawczynie owych postaci i wątków, oraz ludzie widujący mnie na co dzień, jak najbardziej połączyliby fikcję z faktem.  Czytaj dalej Odroczone w czasie

Ziemniaki ze zsiadłym mlekiem

Epistolografia. Lubię to słowo. Wiele dla mnie znaczy. Stanowi część mojego wewnętrznego świata. Bez końca prowadzę na swój sposób jednostronny dialog. Ponieważ interlokutora nie widać, lubię sobie wyobrażać, że jest on po prostu czytelnikiem moich listów. Może dlatego z dużą łatwością przychodzi mi tworzenie monodramów. Monolog wewnętrzny, czyli słowotok jedynie imitujący dialog. Za każdym razem, kiedy chcę coś wyrazić, wypowiedzieć własne emocje, główne przesłanie ubieram w cudze fatałaszki i szmatki. Określone zjawisko przyodziewam w spodnie lub sukienkę, czepek, perukę lub kapelusz.  Czytaj dalej Ziemniaki ze zsiadłym mlekiem

W oparciu o archetypy zamieszczone na kartach Tarota – nauczycielka samoakceptacji i samopoznania oraz trenerka optymizmu.

Ta strona wykorzystuje pliki cookies – wszystko, co musisz wiedzieć o ciasteczkach more information

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij