Archiwum kategorii: Wróżka

A niech Was wszyscy diabli – pan Dulski wymruczał

– Staruszku… pytali o ciebie. Próbowali zasugerować, że jestem szurnięta. Nie zdziwiło mnie to, nawet nie rozśmieszyło… – ona wzdycha w wyrazie zmęczenia. – Za to zmęczyło. Nawet więcej niż tylko zmęczyło. – Ona na krótką chwilę milknie. – Wiem… że właśnie na tym polegają skutki uboczne artyzmu. – Ona znowu przerywa. – Oni mylą jawę z literackim snem. Każdą z pisemnych bujd na resorach podciągają pod moją uroczo banalną codzienność. Zapominają o istnieniu magicznego słowa ściema.    Czytaj dalej A niech Was wszyscy diabli – pan Dulski wymruczał

Pod naciskiem producenta…

Jedno z pozoru banalne pytanie, zadane przez osobę z natury bardzo wesołą, pobudza do pracy szare komórki. „To czym właściwie chcesz się zająć?” – staje się mottem kolejnych kilku dni. A właściwie nie tyle pytanie, co przez autorkę bloga odruchowo udzielona odpowiedź: „Zarządzaniem stroną. Wróżenie babciom mnie nie kręci”.

Analiza. Czas podsumowań, ale w skali kilku dziesiątek lat, a nie zaledwie jednej dekady. Paranie się fachem, z którego człowiek – autorka – nie zdaje sobie sprawy. Brak świadomości posiadanego talentu. Blokowanie pochwał, które mogłyby zniszczyć dotychczasowe poczucie własnej wartości – a właściwie jego brak. Negowanie cudzego zachwytu. Zmuszanie innych do krytyki, bo żadne pochwały nie powinny mieć miejsca.   Czytaj dalej Pod naciskiem producenta…

Stara nowość

Przewidywanie przyszłości to trudny zawód. Wielu wydaje się, że wróżka wręczy im receptę na życie, że zdradzi sekret osiągnięcia szczęścia, a tak naprawdę nie na tym jej zajęcie polega. Tarot – znane narzędzie służące do zaglądania w przyszłość – składa się z zaledwie siedemdziesięciu ośmiu kart, a potrafi wiele podpowiedzieć. Pomaga w nawiązywaniu kontaktu z tzw. innym światem, tym z pozoru nie w pełni widzialnym, za to bardzo często nazywanym intuicją. To swego rodzaju doradca, choć tak naprawdę stanowi jedynie narzędzie, którym nie każdy wie, jak prawidłowo się posługiwać.

Karty pomagają w przewidywaniu różnego rodzaju zdarzeń. Dzięki nim na długo wcześniej można oswoić się z myślą dotyczącą kresu lub początku wielu spraw. Czasami temat dotyczy śmierci bliskich, innym razem agonii nowych znajomości lub kresu uczucia. Jak również zmiany pracy, czy nawet środowiska, z którym będzie się w przyszłości obcować.

Na ten świat przynosimy ze sobą pewnego rodzaju pieczęć. Głównie od nas zależy, w jakim stopniu zrealizujemy wczytany w nas zapis. Możemy trzymać się zapisu, swoistego scenariusza, albo się mu sprzeciwić i obrać inną drogę, niż ta, którą od urodzenia nosimy zapisaną na lewej dłoni. Z biegiem lat spójność pierwotnego scenariusza, który ze sobą przynieśliśmy, z tym, który uczyniliśmy faktem dokonanym daje się rozpoznać za sprawą porównania linii na obu dłoniach.

Lewa ręka nosi zapis, z którym przyszliśmy na świat, a na prawej dłoni widać na ile zmieniliśmy pierwotnie przeznaczony nam przebieg wydarzeń.   Czytaj dalej Stara nowość

…i na to zasmażka

Siedzenie nad stertą papierów. Nieudolne poprawianie starych zapisków. Ciągłe, nieco bezmyślne gapienie się w stronę okna. Uciążliwy lęk przed zmianami, a jednocześnie pełna świadomość, że lawiny przyszłych zdarzeń nie da się już zatrzymać. Inna praca. Nowa codzienność. Konieczność pamiętania, że nie wszystko tylko od nas zależy. Z trudem trzymanie w ryzach własnej chęci ujawnienia światu, co ów Świat czeka”. Wiedzieć, że niektórzy wreszcie poczują się naprawdę szczęśliwi, a jednocześnie żyć w przeświadczeniu, że zapowiadanie zdarzeń przyszłych to karalny sport, czy nawet szatański hazard.   Czytaj dalej …i na to zasmażka

Saturday Night Life of Old Witch

Dużo pracy. Zbieranie materiałów. Kolekcjonowanie pomysłów. Przygotowywanie ilustracji. Podsumowywanie wcześniejszych wniosków oraz postanowień. Monotonna praca u podstaw, czyli segregowanie wcześniejszych koncepcji, aby spośród nich móc wygrzebać najcenniejsze perełki i diamenciki.

Pięć tematów do „ogarnięcia”. Począwszy od wiedźmińskiego czary mary, skończywszy na wątku ewolucji i degradacji środowiska. Wachlarz pełen najdziwaczniejszych nawet pomysłów. Znaki zapytania postawione jeszcze w 2002 roku wraz z wnioskami, które samoistnie nasunęły się w 2019 roku. Szmat czasu, ale wart spożytkowania na szukanie nowych koncepcji. Cudowna kolorystyka dziwactw i dziwadeł. Zaskakująco sensownych okropieństw i mało śmiesznej satyry dotyczącej ludzkiej głupoty i bezmyślności. Czytaj dalej Saturday Night Life of Old Witch

Choróbsko

Do złych wieści można przywyknąć. Nawet tych dotyczących umierania. Jednego dnia stawia się sobie karty, żeby sprawdzić, jak minie kolejny dzień, o czym świat szepcze za naszymi plecami, czy sny nie kłamią, czy rzeczywiście wreszcie niemal czołowo przyjdzie nam zderzyć się z tzw. wielowymiarową wzajemności uczuć, a tu nagle pojawia się zupełnie inny anons karciany. Nagle powraca na scenę przez wielu nielubiana Dziesiątka Mieczy – karta Tarota, która często znamionuje chorobę lub kalectwo – do tego odwrócona, czyli sugerująca niemożliwą do usunięcia dolegliwość. Obok pojawia się też karta Śmierci i Giermek, czyli informacji, że złe wieści dotyczą kogoś młodego.  Czytaj dalej Choróbsko

Handel wymienny

Zapanował spokój i cisza. Głównie w mojej głowie, ale jest szansa, że zarażając tym stanem innych spowoduję, że również nieco się wyciszą i przestaną ciągle fukać. Mnie samej stan spowolnienia wewnętrznego pomógł w doznania olśnienia. Skorupa ulepiona z gliny, którą na sobie nosiłam przez wiele lat, kawałkami zaczyna odpadać. Płat za płatem ukazuje się moje prawdziwe oblicze, mała dziewczynka wychodzi z ciemnego pokoju i zaczyna się uśmiechać. Bite dziewięć lat naprawdę ciężkiej pracy nad sobą zaczyna przynosić oczekiwane efekty. Już nie przypominam golema. Nie działam pod wpływem nakazów i zakazów czynnika zewnętrznego. Wiem czego chcę, a czego sobie nie życzę.    Czytaj dalej Handel wymienny

Zalać robala

Przyłapałam samą siebie na niechęci do dalszego przeglądania starych zapisów. A jednocześnie czytając je dookreśliłam schemat, jaki chciałabym przyjąć przy tworzeniu prawdziwej prozy, czegoś zgoła różnego od blogowych wprawek, uromantycznionych liryków. Nadal poetyka i pewna żartobliwość składać się będą na mój styl pisania, ale już dużo większa dosłowność zajmie miejsce zaledwie sugestii dotyczących wielu osób. Na scenę wejdzie realny żal i szereg rozczarowań ubranych w nieco mniej barokowe złocenia, niż to miało miejsce dotychczas. Raczej secesja wolno sunąca w stronę modernizmu zacznie dominować, choć oczywiście odległa od pełnej nowoczesności, by i tak na koniec przybrać kształt futuryzmu, czy nawet fantasmagorii.  Czytaj dalej Zalać robala

Fortuna czy fatum?

Pod wpływem dziwacznego impulsu nieco bezmyślnie sięgnęłam dziś po książkę Mustafy Jussufa Mustafy „Pamiętnik Jasnowidza”, czyli własną lekturę podstawową z dawnych lat. Otworzyłam na byle jakiej stronie i tak po prostu zaczęłam czytać. Już po kilku słowach, czyli w pierwszym akapicie, padło magiczne zdanie, które wyjaśniło sens moich działań.    Czytaj dalej Fortuna czy fatum?

Gorzki uśmiech

Ludziska lubią wierzyć, że wszystko się kręci tylko wokół nich. Często zapominają, że wszechświat nie ogranicza się do czubka ich nosa, istnieją również obce im sprawy i ludzie. Bywa również, że w jednej chwili bawimy się w spektakularne strzelanie focha lub młodzieńczy flirt, żeby parę uderzeń serca później z przerwy na kawę wrócić już bez uśmiechu na twarzy. Krótka wiadomość potrafi bowiem przywołać do rzeczywistości, zdjąć rozweselenie z twarzy.    Czytaj dalej Gorzki uśmiech