Archiwa tagu: zapowiedź

…niepotrzebne skreślić

Nagła jesień zaskakuje. Miejsce upałów zajmuje chłodny wiatr i mżawka. Słońce przygasa. Chmury zbierają się nad stolicą Polski. Kolory smętnieją. Liście żółkną, żeby niemal od razu móc spaść na ziemię. Robi się smętnie. Jesień zagląda przechodniom prosto w oczy, wdziera się do warszawskich parków i ogrodów; zniechęca do uśmiechu.  Czytaj dalej …niepotrzebne skreślić

Miałam rację

Ciągłe gryzmolenie. Jedno wielkie przeskakiwanie, prześlizgiwanie się na brzegu słów oraz ich znaczeń. Coś przypominającego powoływania do życia romansów na zamówienie wydawnictwa Harlequin, opowieści podpisywanych pseudonimem, żeby ukryć to, czym się człowiek dorywczo para.

Przy okazji jednych spraw pojawiają się zupełnie inne. Organizm wciąż odmawia posłuszeństwa, więc gdzieś od środka własnego wewnętrznego świata narzeka się. Głowa nie pobolewa już, ale za to daje do wiwatu ucisk na poziomie mostka oraz zaburzony dobowy rytm snu. Dziwaczne obrazy wyrywają z czegoś na wzór drzemki. Raz na dwie godziny człowiek zrywa się na równe nogi, żeby po chwili uświadomić sobie, że to jeszcze nie czas na pobudkę, że do świtu wciąż brakuje np. dwóch godzin.  Czytaj dalej Miałam rację

Gryzmoły

Nawał pracy, a jednocześnie brak chęci skupienia się na nie swoim temacie. Zmęczenie materiału. Zbieranie do kupy wszystkich wniosków i na ich gruncie budowanie już bardzo konkretnego planu gry. Kilka spraw na jeden raz. Trochę tego i odrobina tamtego nie w pełni pomaga w porządkowaniu zebranych materiałów. Dodatkowo nauka wciąż nie w pełni skończona. WordPress i Photoshop jeszcze niedokończone. A czas nagli. Do kwietnia własny projekt trzeba przygotować. A do lipca cudzą promocję.  
Czytaj dalej Gryzmoły

Wolnoć Tomku w swoim domku

Budzę się powoli. Nie od razu rozumiem co się dzieje, gdzie jestem i kim jestem. Obrazy płowieją pod powiekami, rozmywają się tracąc sens i znaczenie, ale wciąż zaburzają moje poczucie czasu i miejsca. Nie od razu dociera do mnie, że to był sen, że to nie ja czułam się zaniepokojona i odrobinę rozczarowana. Wciąż dokucza mi wrażenie, że czegoś nie rozumiem. Nadal widzę Gabi stojącą tuż obok mnie i uśmiechającą się do kogoś innego. Dociera do mnie, że ją to wszystko nie dziwi. Nie rozumiem dlaczego? O co w tym wszystkim chodzi? Skąd wiedziała, że ta kobieta nie jest samotna? Przecież one właściwie się nie znają. No skąd Gabi może znać cudzą prawdę? Jak to możliwe… jak to możliwe… jak to możliwe… Czytaj dalej Wolnoć Tomku w swoim domku

Jak nie kijem go, to pałką

Każdy ma swoje własne hobby. Takie czy inne. Ja uwielbiam snuć się po mieście. Czasami tędy, czasami owędy. Grunt aby gnać do przodu, a dokąd i po co to już zupełnie inna para kaloszy. Po prostu to kocham i tyle. Kiedy potrzebuję wymyślić jakiś tekst albo przepracować jakiś problem, ruszam w trasę. Bardzo często obojętne mi jest po co i dokąd, byleby przed siebie. A innym razem przez ułamek chwili zastanawiam się, co tym razem chciałabym zobaczyć płynąc przed siebie i prawie od razu łapię za plecak kierując się do wyjścia z mieszkania. Czytaj dalej Jak nie kijem go, to pałką

Przepis na – tak

Kiedy porządki dobiegają z wolna końca. Kiedy do przepracowania pozostaje już chyba tylko stara, sześćdziesięcioczteroletnia podłoga oraz poprawki malarskie. Kiedy przychodzi czas, aby w spokoju usiąść i zastanowić się ostatecznie nad meblami i sprzętem do kuchni. Wtedy nastaje dziwaczny czas wyciszenia, nie tylko zewnętrznego, ale przede wszystkim osobistego. Drobna odsapka i przygotowanie się do kolejnego etapu kieratu zwanego pracą. Czytaj dalej Przepis na – tak

Krzyk

Zerwać się na równe nogi. Stare dobre powiedzenie. Ale kiedy naprawdę doświadcza się czegoś podobnego, człowiek po chwili nie może uwierzyć, że aż tak przerażający sen dano mu obejrzeć. Dzika myśl krzycząca w głowie. Panie Janie! Panie Janie! Tylko mi nie mów, że wszystko potoczy się właśnie tak. Walić moje zdolności predykcyjne. Przecież tzw. przeznaczenie na upartego da się zmienić. Tak mówili na wykładach Karma Kagyu. Czytaj dalej Krzyk

Harlequinizacja

Pierwszy daje o sobie znać dzwonek Messengera. Zajęta malowaniem krzeseł i stołu nie zwracam na to uwagi. A niech se klika i popiskuje. Świat musi na mnie zaczekać. Pędzel umazany w emulsji „kość słoniowa” jest ważniejszy. Mruczę pod nosem. Od zawsze słynę z tego, że gadam sama do siebie. Zwykle pytana o powody tego odruchu złośliwie odwarkuję, że artyści i artystki już tak mają. Czytaj dalej Harlequinizacja

Czerwona Nić

Legenda mówi: istnieje nieuchwytna nić, pewien ciąg zdarzeń, który wiąże dwie dusze przeznaczone sobie, że będą razem. Pozostają związane ze sobą niezależnie od czasu, miejsca i okoliczności.

Czytaj dalej Czerwona Nić

Dziesiątka Mieczy

Wyczerpanie, tzw. zmęczenie materiału. Wysiłek dużo większy od fizycznego. Kiedy to pada się niemal na twarz, migrena zaczyna dokuczać, koncentracja wysiada, serce łomocze, jak po długim biegu. Człowiek wskakuje do pościeli i jeszcze w czasie lotu ku poduszce szepce bezsilnie: „Nie dam już rady. Co za dużo, to nie zdrowo. Z motyką na słońce… tego właśnie mi się zachciało. Jeden wielki bezsens”. Tak właśnie potrafią dokuczać nam wszystkim emocje. Bez względu na powód rozdrażnienia i tzw. nadpobudliwości, na koniec każdy tak samo ma dość. Jak to Anglicy mawiają – enough is enough – po prostu wystarczy i tyle.  Czytaj dalej Dziesiątka Mieczy

Szóstka Mieczy

Podróż, przeprawa, zmiana w życiu. Głównie z tym jest kojarzona Szóstka Mieczy. Przejście na drugi brzeg, zgoda na własną mini lub maksi transformację. Oczywiście na przeinaczenie, nagięcie własnej codzienności, niekoniecznie skrajną rewolucję życiową. Po prostu kolejny etap na drodze ku przyszłości. To często oznacza konieczność podjęcia szeregu trudnych decyzji.  Czytaj dalej Szóstka Mieczy

Szóstka Kielichów

Wspomnień czar. Komu z nas nie przytrafia się uleganie urokowi dawnych zdarzeń, drobnych reminiscencji? Zwykle pierwszym czynnikiem silnie pobudzającym proces natrętnych skojarzeń, które bez wcześniejszego ostrzeżenia eksplodują w naszych głowach obrazami, jest zapach. Jeśli jakiś kosmetyk, czy potrawa kojarzy nam się np. z dzieciństwem, dana woń na pewno przywoła nam skojarzenie z określonymi chwilami życia.  Czytaj dalej Szóstka Kielichów

Ósemka Mieczy

Samotna postać pochwycona w pęta grubych sznurów. Ma przewiązane oczy. Trwa zatrzymana w pół ruchu. Cierpi. Za nią groźnie trwa ściana mieczy wbitych w ziemię. To przypomina widok krat mogących zranić przy każdej próbie wyswobodzenia się. Co prawda gdyby nękana postać postarała się zawalczyć z wrogiem, tym wewnętrznym, z samą sobą, mimo bólu mogłaby przeciąć więzy. Jednak tego nie robi. Pozwala by życie brało nad nią górę. Drży na całym ciele i czeka… czeka.  Czytaj dalej Ósemka Mieczy

Nie za mało i nie za dużo, ale w sam raz

Umiarkowanie – XIV karta Wielkich Arkanów. Jej nazwa zwykle przyciąga bardzo oczywiste skojarzenia. Brak wyskoków, brak wahań, przyjemne wyciszenie, może też powściągliwość. A jednak czternasty arkan symbolizuje fazę zodiakalną Strzelca, czyli znaku ognistego.

Czy można więc rzeczywiście przypisać tej karcie znaczenie symbolu wyhamowania i stawiania sobie barier? Czy aby na pewno archetypowy Strzelec umie zdejmować nogę z gazu nawet przed ostrym zakrętem?  Czytaj dalej Nie za mało i nie za dużo, ale w sam raz