Archiwa tagu: zabawa

Sentymentalnie

Wojaże. Po latach nieustannego przemieszczania się z miejsca na miejsce człowiek przyzwyczaja się do konieczności ciągłego zmieniania środków lokomocji. Już nie zwraca uwagi na widoki za oknem. Rzadko słucha ludzi, ich prywatnych pogawędek ze współpasażerami. Po prostu sunie ku lepszemu jutru nas wszystkich nie oglądając się za siebie. Myśli o niebieskich migdałach. Wzdycha do chmur. Planuje swoje własne bujdy na resorach.

Czas pędzi niczym oszalały. To niezaprzeczalny fakt. Miłość do konkretów, swoistej oczywistości lub przewidywalności zdarzeń. Kolejne zapowiedzi zmian. Transformacji. Kalejdoskopu nowości. Głównie z tego powodu pozwala się, by wszystko wokół ewoluowało. Dziś tu, jutro tam. Uśmiech przemieszany z jego brakiem. Miłość nie w pełni dopowiedziana. Chęć bycia pochwyconą, a jednocześnie pierzchającą przed nieuniknionym.
Czytaj dalej Sentymentalnie

Tembr

Jego głos mnie hipnotyzuje. Od wielu lat jest moim absolutnym numerem jeden. Przy nim wszyscy inni wokaliści rejterują. Ten facet jest genialny. Możliwość usłyszenia jego głosu na żywo, szczególnie wystąpienia w studiu, to jedno z moich największych marzeń.

Kim jest ów On?

Oczywiście to Ed Sheeran. Od pierwszej nuty, jaką usłyszałam płynącą z głośników w kinie, zakochałam się w jego głosie. Ludzie schodzili, mijali mnie, mówili o Hobbicie, o nowej kreacji i formie przedstawienia opowieści Tolkiena, a ja po prostu trwałam niewzruszenie pod ścianą i słuchałam. Po powrocie do domu od razu zaczęłam na sieci szukać jego innych kawałków. Kilka z nich udało mi się wygrzebać na rosyjskich stronach z mp3’kami.  Czytaj dalej Tembr

Ptaszki, kwiatki i Motylki

Burza mózgów. Marek Niedźwiedzki na antenie Trójki puścił singla. Mariposa zaśpiewała dla wszystkich. Wszystkim pracującym nad wydaniem płyty ciary po plecach spłynęły. Odległe wspomnienia wyrwały się z lamusa – składziku pełnego zapomnianych emocji – przywołując myśl o własnym niemal dzieciństwie. Stare dobre czasy Listy Przebojów Trójki, kiedy czekało się na TEN dzień, żeby móc posłuchać właśnie tego pana Marka.    Czytaj dalej Ptaszki, kwiatki i Motylki

W krzywym zwierciadle, czyli autoportret

Każdemu może uderzyć palma do głowy. To stara prawda. Nie ma znaczenia wiek, ani funkcja społeczna jaką taka osoba pełni, kuku na muniu umie dopaść każdego. Czy to zmęczenie po intensywnych zajęciach fitness, czy też czekając w kolejce na poczcie lub sklepie, przychodni lekarskiej, w metrze lub na przystanku autobusowym ulega się chwili i zaczyna tworzyć najdziwniejsze nawet bzdury. Również teoretycznie dojrzałym kobietom przytrafiają się wyskoki. Szczególnie, że połączenie całej masy dziwacznych aplikacji pozwala na wiele i to nawet w przypadku słabej jakości zdjęć.

To trochę jak z pismem automatycznym. Surrealizm przeniesiony z odległych czasów na poziom obecnego sposobu tworzenia pozornych bzdur. Tu klikniesz, tam przyciśniesz, w inne miejsce zajrzysz i tak ostatecznie spod twoich palców wychodzi niezapomniane dzieło sztuk zwane auto-satyrą, czy nawet skretynieniem. Bywa!… Nowożytna sztuka dla sztuki, czyli produkowanie niewyobrażalnych ilości wizualnych śmieci, które po bardzo wielu latach zaczynają mile się kojarzyć. Tzw. przyszłe perełki z lamusa.

Ich liebe dich

Wyję z zachwytu. Nic na to nie poradzę, że uwielbiam tych facetów…

Content not available.
Please allow cookies by clicking Accept on the banner

___

Content not available.
Please allow cookies by clicking Accept on the banner

___

Content not available.
Please allow cookies by clicking Accept on the banner

___

Content not available.
Please allow cookies by clicking Accept on the banner

___

A na tegoroczny koncert w Polsce nie mam jak pojechać… no po prostu nie da rady… no bo jak to tak w pojedynkę…

Miłość

Cytat z książki Chögyam Trungpa – „Mit wolności a droga medytacji”

%

Istnieje ogrom energii w żaden sposób niescentralizowanej, nie należącej do ego. To właśnie ona jest nieześrodkowanym tańcem zjawisk, w którym wszechświat sam siebie przenika i ze sobą się kocha. Energia ta ma dwie cechy: jest ciepła niczym ogień i układa się w pewien wzór, tak jak i w ogniu prócz iskry zawiera się powietrze, nadające iskrze kierunek. Trwa w nieustannym ruchu – obojętne, czy widzi się ją przez mętny filtr „ja”, czy wprost. Jest niezniszczalna, jej strumienia nie da się przerwać. Przypomina wiecznie pałające słońce. Pochłania wszystko, nie zostawiając miejsca na wątpliwości ani manipulację.  Czytaj dalej Miłość

Anno Domini

Lubię Fluenta. To wesoły facet. No i lubi wodzić kobiety na pokuszenie. Słuchanie jego opowieści z pierwszej ręki sprawia mi więc niekłamaną przyjemność. Jasny blondyn z niebieskimi oczami, niewielkiego wzrostu, drobny, niepozorny, a jednocześnie pełen niekłamanego uroku osobistego.

Ma dar. Trzeba mu to przyznać. Rzuca kilka zdań śmiejąc się przy tym i każda laska zaczyna się do niego kleić. Nawet jeśli nie za pierwszym razem mu ulega, to po kilku pogawędkach i tak niczym kobra zaczyna wić się przy dźwiękach magicznej fujarki. A wtedy dzieląca ją z nim różnica wzrostu lub wieku traci na znaczeniu. On ma w sobie to „coś”. Podobnie do pana Zauchy, który za życia potrafił każde kobiece serce podbić, mimo iż nie miał metra osiemdziesięciu wzrostu, Fluent wie, co prawie każdej kobiecie w duszy gra.  Czytaj dalej Anno Domini

Voys and my story

Starocie w nowej wersji właśnie zawisły pod określoną datą. Drobna dawka świntuszenia wygrzebana z odzyskanego dysku zewnętrznego. Nic pasjonującego, ot, niby sztubackie wygłupy. Pikanteria pełna dziwacznej fantasmagorii nijak mającej się do codziennej nudy obojga autorów.  Współautor pan Voy i Blogerka, kiedyś znana jako Szara, przedstawili swoje chyba na dobre minione poplątanie.    Czytaj dalej Voys and my story

Androgen

Nerwy. Po raz pierwszy od bardzo dawna szczerze nadpobudliwe odchrząkiwanie. Kręcenie się niczym dziecko, któremu chce się siusiu. Jedno wielkie – nie dam rady, no nie dam rady, to za dużo jak na jeden raz – by po chwili wrócić do przyswajania, dopuszczania do siebie kolejnych obrazów, plastycznych scen, pełnych emocji spojrzeń. Zaciskanie zębów. Przymykanie powiek. I nie odrywanie wzroku od ekranu komputera.  Czytaj dalej Androgen

Na przednówku

Mimo daty widniejącej w kalendarzu powietrze zaczyna pachnieć wiosną. Pani Janina wyrokuje szybkie odejście zimy. W jej ogródku już zaczynają kwitnąć pierwiosnki. Proces zmiany klimatu trwa. Jedno wielkie ocieplenie. Jeszcze trochę i zaczną u nas rosnąć drzewa pomarańczowe i oliwki. Na szczęście do ery lodowcowej jeszcze daleko, więc karę ze te zmiany poniosą dopiero następne pokolenia. Co prawda w kraju mlekiem i miodem płynącym może tego lata wszystkim znowu dokuczyć susza, ale za to chyba cieplutko będzie. Nie ma tego złego, co by się na dobre nie obróciło.    Czytaj dalej Na przednówku

Teatralnie

Byłam w teatrze. Już kolejny raz mi się to przytrafiło i to w zastraszająco krótkim czasie. Zaczynam się realnie bać popadnięcia w uzależnienie. Szczególnie, że tym razem trąciło to wszystko miłością od pierwszego wejrzenia.

Cały zespół aktorski był – i nadal jest – po prostu genialny. Jak to ja, nie miałam pojęcia, że któraś z tych osób grywała tam i ówdzie, bo w ogóle nie pamiętam, że poza mętnym określeniem – teatr – istnieje coś takiego jak telewizja i kino, nie wspominając o jakiejkolwiek innej formie przekazu. Zamknięta w swoim świecie, szczelnie okryta grubą warstwą głębokiego lęku przed realnym światem, grzecznie sobie od lat siedziałam we własnym neurotycznym kokonie, aż tu ni z tego ni z owego Tomasz Raczek powiódł mnie na pokuszenie, wskazał kuszące światełko w tunelu mojego uciekania od świata uśmiechniętych ludzi i tak się zaczęło… ruszyła lawina czegoś niemożliwego już chyba do zatamowania.    Czytaj dalej Teatralnie

Rysunkowy leń

Zabawa formą. Plastyka. Puszczanie wodzy fantazji. Obracanie, niemal żonglowanie tym samym obrazem przy użyciu różnych barw i odcieni, na swój sposób faktury powierzchni. Niekończąca się radość tworzenia najprzeróżniejszych kolaży. Uroda nowej techniki. Nieustanna nauka tylko z pozoru banałów, które przy bliższym poznaniu okazują się cudownie zagmatwane. Plątanina wątków i pomysłów na coś nowego.    Czytaj dalej Rysunkowy leń

Celebrytka

Do tej pory tylko raz mi się zdarzyło stawić czoła pseudo popularności. Poczułam się dość niezręcznie, kiedy niczym Roberto Benigni w filmie Woodiego Allena „Zakochani w Rzymie” zaczepiany przez wszystkich właściwie bez uzasadnionego powodu, przyciągnęłam do siebie wzrok kilku tysięcy osób. Co prawda dotyczyło to jedynie moich internetowych poczynań i stanowiło zaledwie mało istotny epizod, niemniej jednak dało mi wiele do myślenia.    Czytaj dalej Celebrytka