Archiwa tagu: zabawa słowem

Brak pewności

Facebook regularnie przypomina o najdziwniejszych nawet starociach. Fajny wynalazek pan Zuckerberg zaoferował użytkownikom tego portalu. Można sięgać po stare wpisy lub załączniki i ponownie zamieszczać je na swoim profilu jako urocze wspominki.

Pewien cytat, który „zalajkowałam” równo rok temu, dał mi dziś do myślenia. Złośliwy chochlik zaczął mnie szczypać niewygodnymi znakami zapytania. Dwanaście miesięcy temu. Dlaczego zwróciłam uwagę właśnie na ten zlepek słów? O czym myślałam zamieszczając na fejsie urywek cudzej książki? Z jakiego powodu dziwaczne lubię czytać PL na tyle przypadło mi do gustu, że zamieściłam na swoim profilu fragment czyjejś książki? Skąd ten pomysł?

„Moja dusza pachnie Tobą” Aleksandry Steć to na swój sposób bardzo poetycki opis człowieczej potrzeby bycia zauważanym, ale…:    Czytaj dalej Brak pewności

Motto dnia

 

“Wydaje nam się, że łączy nas z innymi idealne porozumienie, tymczasem łączy nas idealne nieporozumienie, tyle że nie zdajemy sobie z tego sprawy”.

Dzongsar Khjentse Rinpocze

Roszpunka

Inspiracja lubi przypływać w nie zawsze spodziewanych momentach. Staramy się myśleć o jednym, a świat – również ten nieco metafizyczny, nazywany potocznie podświadomością – podsuwa koncepcje z „innej beczki”. Kodeń. Wschodnie rubieże. Rozległe pola, gęste lasy, czysta woda i cała masa naprawdę miłych ludzi wprowadza w stan zadumy. Różnice dzielące wielkomiejskie zabieganie i wiejską sielankę zdają się być niemożliwymi do opisania.    Czytaj dalej Roszpunka

Wschodnia Madonna

Walizki – sztuk jeden – spakowane. Prezenty dla dzieci również. Dobre intencje zebrane do kupy, poukładane i w ramach bagażu podręcznego wciśnięte do niewielkiej torby. Zupełnie jakby na letni wywczas jechało się na Antypody, a nie zaledwie dwieście kilometrów od domu. Kodeń czeka. Jedna myśl nieustannie daje do wiwatu, że trzeba się wreszcie zanurzyć w czystych wodach jeziora BiałegoCzytaj dalej Wschodnia Madonna

Ogarnij się

Zastanowienie nie daje spokoju. Co i raz te same obrazy dokuczają. Wiecznie to nie inne podwórko. Bardzo stare, bo przedwojenne. Cukiernia tuż za rogiem, zaraz obok bramy. Goła cegła. Żydowskie korzenie. Dawne widoki. Coś, czego już nie ma, ale kiedyś tam funkcjonowało… Myśl o tym, że starych ławek się miasto wyzbyło, nieco dokucza. Rozkopali wzniesienie. Wywieźli całe masy ziemi, a wraz z nią odległe wspomnienia, które lata temu się w te hałdy wgryzły.  Czytaj dalej Ogarnij się

Zalać robala

Przyłapałam samą siebie na niechęci do dalszego przeglądania starych zapisów. A jednocześnie czytając je dookreśliłam schemat, jaki chciałabym przyjąć przy tworzeniu prawdziwej prozy, czegoś zgoła różnego od blogowych wprawek, uromantycznionych liryków. Nadal poetyka i pewna żartobliwość składać się będą na mój styl pisania, ale już dużo większa dosłowność zajmie miejsce zaledwie sugestii dotyczących wielu osób. Na scenę wejdzie realny żal i szereg rozczarowań ubranych w nieco mniej barokowe złocenia, niż to miało miejsce dotychczas. Raczej secesja wolno sunąca w stronę modernizmu zacznie dominować, choć oczywiście odległa od pełnej nowoczesności, by i tak na koniec przybrać kształt futuryzmu, czy nawet fantasmagorii.  Czytaj dalej Zalać robala

Apage indicium

Telefon zadzwonił. Zaledwie dwa sygnały. Symbol zielonej słuchawki został naciśnięty.

– Słucham… cię jak radia. – Żartobliwe słowa zastąpiły sztampowe cześć.

– Jak było z dala od miasta? – podobny brak cześć stał się męską odpowiedzią.

– Wspaniale.  Czytaj dalej Apage indicium

Sentymentalny liryk

Wiatr szarpie gałęziami drzew. Wszystko wokół szumi. Słońce świeci. Jego blask poprawia nastrój. A mimo to chłód wciąż dokucza. Forsycje dodają światu piękna, sycą wzrok feerią cudownie ciepłych żółcieni. Jednak w sercu coraz silniej daje się we znaki dziwaczna tęsknota. Czas rocznic nieustannie dokucza. Wspomnienia dźgają ostrymi szpilkami prosto w serce.  Czytaj dalej Sentymentalny liryk

Przerwa w nadawaniu

Głowa boli od myślenia. Przerwa na łączach pomaga więc zebrać wszystkie wątki do kupy i zdecydować, co finalnie chciałoby się z nimi począć. Źle skonfigurowany certyfikat SSL na blogu blokuje internautom dostęp do strony. Uroczy komunikat zgłosi:

###

Ostrzeżenie: potencjalne zagrożenie bezpieczeństwa.

Firefox wykrył potencjalne zagrożenie bezpieczeństwa i nie wczytał „katarzynastolarska.pl”. Jeśli otworzysz tę stronę, atakujący będą mogli przechwycić informacje, takie jak hasła, adresy e-mail czy dane kart płatniczych.

Co zrobić w takim przypadku?

Problem leży prawdopodobnie po stronie witryny i nie masz możliwości jego rozwiązania. Możesz powiadomić administratora strony o problemie.

###  Czytaj dalej Przerwa w nadawaniu

Anno Domini

Lubię Fluenta. To wesoły facet. No i lubi wodzić kobiety na pokuszenie. Słuchanie jego opowieści z pierwszej ręki sprawia mi więc niekłamaną przyjemność. Jasny blondyn z niebieskimi oczami, niewielkiego wzrostu, drobny, niepozorny, a jednocześnie pełen niekłamanego uroku osobistego.

Ma dar. Trzeba mu to przyznać. Rzuca kilka zdań śmiejąc się przy tym i każda laska zaczyna się do niego kleić. Nawet jeśli nie za pierwszym razem mu ulega, to po kilku pogawędkach i tak niczym kobra zaczyna wić się przy dźwiękach magicznej fujarki. A wtedy dzieląca ją z nim różnica wzrostu lub wieku traci na znaczeniu. On ma w sobie to „coś”. Podobnie do pana Zauchy, który za życia potrafił każde kobiece serce podbić, mimo iż nie miał metra osiemdziesięciu wzrostu, Fluent wie, co prawie każdej kobiecie w duszy gra.  Czytaj dalej Anno Domini

Komunikat zwrotny – feedback

Kolejny raz ten sam problem. W inny sposób, ale nieprzyjemnie znajomy kłopot wszedł właśnie na scenę. Kiedy coś takiego mi się przytrafia, zgodnie z chińskim przysłowiem o świni staram się zatrzymać na chwilę, dokonać retrospekcji, przeanalizować własne wcześniejsze działania i dookreślić powody mojego ciągłego tkwienia w tym samym myślowym błocie.    Czytaj dalej Komunikat zwrotny – feedback

Szepnij choć słowo, zdradź o czym marzysz…

Nie lubię pisać w pierwszej osobie liczby pojedynczej, a czasami muszę. To irytujące. Już wolę stronę bierną lub całą masę imiesłowów i bezokoliczników. Ale czasami muszę odnieść się do jakiegoś wątku we własnym imieniu i wtedy najprostszym sposobem na wyślizganie się z przesadnie silnej dosłowności bywają dialogi. Pierwsze osoba liczby pojedynczej zostaje zachowana, ale cała reszta opisów, więc i refleksji, daje się wcisnąć pomiędzy kolejne zdania, jakby nieco zakamuflować…  Czytaj dalej Szepnij choć słowo, zdradź o czym marzysz…

Daj mi powód

Powrót do przeszłości. Reminiscencje pełne przykrych skojarzeń. Uczucie bycia stawianą pod ścianą. Cała masa tak naprawdę fikcyjnych znaków zapytania. Swoista tęsknota  za zgrabną Nowością nagle przyblokowana przez monotonną Przeszłość.

Zagwozdka. Tak mój kumpel lubił nazywać powątpiewanie, niepewność opartą na czymś z pozoru przypominającym pytanie retoryczne. Teza i następujący po niej dowód czyniący dane twierdzenie ostateczną zasadą. Kilka powtórzeń tego samego refrenu, poddanie się tym samym sentymentom, staje się nawykiem, czy nawet narkotykiem, bez którego nie można się już obyć. Uciążliwa słabość. Chęć prowokowania wiecznie tych samych czynników zewnętrznych by podjęły działanie. Odrobinę fikcyjnie rzucona rękawica bez ostrzeżenia podniesiona przez oponentkę.    Czytaj dalej Daj mi powód

Obietnica niekoniecznie spełniona

Cudza sugestia. Nieco żartobliwa uwaga. Kilka z pozoru mało znaczących słów. Opis kontekstu, jak jest się przez innych postrzeganą. Podpowiedź. Zachęta. Obietnica poprawy nastroju u wielu z czytelniczek, jeśli niczym na talerzu poda im się przypisy do wszystkich sugestii, które ich samych dotyczyły. Cudze oczekiwanie możliwości przeczytania opisu entego zwrotu akcji lub chociaż trzeciego tomu obiecanej trylogii. Masa pustych frazesów, które niczym zlepek rozbieganych słów zaczynają przybierać kształt realnego konkretu.    Czytaj dalej Obietnica niekoniecznie spełniona