Archiwa tagu: Walka

Amazońskie Szczury Calhouna

Analiza. Biznes plan. Burza mózgów. Ciągłe działanie. Dwie rzeczywistości. Podział na życie zawodowe i prywatne, z dodaną na marginesie pracą zarobkową. Pomnażanie kontaktu z ludźmi. Nauka wchodzenia w zdrowy dialog. Otwartość. Tworzenie jasno zaznaczonych granic, umiejętne chronienie własnej intymności. Nie uzewnętrznianie uczuć i słabości na poziomie życia społecznego. Studiowanie własnej głębi i dzielenie się wnioskami z innymi. Zabawa formą. Inspirowanie widzów i czytelników, by skupili się na własnych odruchach, głębi potrzeb i tęsknoty, aby konsekwentnie odkrywali samych siebie na nowo.   Czytaj dalej Amazońskie Szczury Calhouna

Chwalipięta

Jaki sens ma myślenie „ja jestem najlepszy” i gubienie przy tym naszego celu i ścieżki przez to, iż nie dajemy sobie przestrzeni do rozwoju. „Najlepszy” oznacza – „zakończenie”. Myślę, iż jeśli w szczery sposób cofniemy się o krok, by popatrzeć na siebie zobaczymy, że w porządku jest nie być najlepszym, być drugim, trzecim lub nawet ostatnim. Ta pokora da nam wiele miejsca na własny rozwój i wiele przestrzeni potrzebnej, by zaakceptować różnorodne sytuacje. Czy nie jest to powód dla którego jesteśmy na duchowej ścieżce? Nie twierdzę jednak, że nie macie próbować być najlepsi. „Próbuję być najlepszy” i „ja jestem najlepszy” to dwie diametralnie odmienne rzeczy.

„Próbuję być najlepszy” oznacza, że wkładasz wysiłek w to, żeby robić coś dobrze, „ja jestem najlepszy” oznacza, że nikt poza tobą nie istnieje. Całkowicie się od siebie różnią. To jest coś co musicie zrozumieć.

H.H.12 Gyalwang Drukpa

Ogarnij się

Zastanowienie nie daje spokoju. Co i raz te same obrazy dokuczają. Wiecznie to nie inne podwórko. Bardzo stare, bo przedwojenne. Cukiernia tuż za rogiem, zaraz obok bramy. Goła cegła. Żydowskie korzenie. Dawne widoki. Coś, czego już nie ma, ale kiedyś tam funkcjonowało… Myśl o tym, że starych ławek się miasto wyzbyło, nieco dokucza. Rozkopali wzniesienie. Wywieźli całe masy ziemi, a wraz z nią odległe wspomnienia, które lata temu się w te hałdy wgryzły.  Czytaj dalej Ogarnij się

Szarada

Zmęczenie dokucza. Sny też dają do wiwatu. Głównie Cate Blanchett i Tilda Swinton wcielają się w główne role. Tą samą postać inscenizują. Obie niczym wyuczony na pamięć wiersz ciągle klepią te same kwestie. Cate jako filmowa Carol od niechcenia rzuca banalną frazę – wciąż zapominam wykasować to zdjęcie, ale uczynię to, jeśli nie przestaniesz mnie zaczepiać, niechybnie zrobię to. – Tilda dla odmiany zaprasza do samochodu, żeby ruszyć w podróż w kierunku praskiej cerkwi i dalej Inżynierską w stronę nie tylko Stalowej. – Muszę ci o czymś powiedzieć – szepcze w wyrazie zakłopotania – do czegoś ci się przyznać.  Czytaj dalej Szarada

Pytajnikowy sztorm

Morfeusz nie odpuszcza. Jak już sobie kogoś upatrzy, to łatwo nie daje za wygraną. Ze złośliwym uporem maniaka wciąż tymi samymi skojarzeniami kąsa serce, przypomina o pradawnych postanowieniach ucieczki przed tracącymi na znaczeniu obrazami. Cudzy uśmiech koniec końców wraca jednak na swoje miejsce. 

Matrix wciąż rządzi się tymi samymi prawami. Główny programista swoje wie, więc białego królika lub czarnego kota śle, by zanieśli śniącej kolejne ostrzeżenie. By inaczej, innymi słowami, ale wciąż to samo zasugerowali…    Czytaj dalej Pytajnikowy sztorm

Nostalgia

Gadka szmatka. Dwie laski oddalone od siebie o blisko czterysta kilometrów marudzą o niczym, czyli o własnym życiu. Sentymenty jadą po bandzie. Szereg westchnień wydziera się z obu gardeł. Jedna marudzi, że chciałaby, ale i tak już pozamiatane. A druga, że wcale jej nie żal martwej przeszłości, że za chwil kilka planuje zacząć nową pracę i że przyjaźń nigdy się nie liczyła, skoro de facto przyjaźnią nie była.

Marudzą. Jak wszystkie inne kobiety, też i one, mają to do siebie, że lubią klepać ozorami po próżnicy. Twierdzą, iż zapomniały, że wywietrzało im z głowy, że już w innym kierunku spoglądają, że pod nowy adres kierują własne westchnienia, kiedy tak naprawdę w cichości ducha sentymentu nie wyzbyły się nigdy. Trudno i darmo. Drzazga wbita w serce jak tkwiła, tak nadal zanurzona w ropiejącej już ranie coraz silniej zwiększa ryzyko gangreny.  Czytaj dalej Nostalgia

Ex equo

Kiedy doświadcza się cudownego uczucia odniesionego zwycięstwa, pokonania własnych demonów wewnętrznych, coraz silniejsza potrzeba podzielenia się ze światem ważnymi przemyśleniami nie odpuszcza. Spotkanie. Ludzie, których ja sama uwielbiam tytułować reprezentantami bohemy artystycznej, inspirują w sposób ulotny choć jasno wyczuwalny zachęcając innych do działania, by pobudzili własną wyobraźnię, uwolnili zmysły, cieszyli się pięknem ich własnej rzeczywistości.    Czytaj dalej Ex equo

Siłaczka z szablą w ręku

W dzisiejszych czasach kobiety bywają bardzo waleczne. Nie tak łatwo im dokuczyć. Oczywiście nawet paniom obdarzonym silną wolą i zacięciem przychodzi często płacić wysoką cenę za inscenizowanie obojętności na zaczepki, okazywaną im ignorancję lub słowną brutalność, ale jednocześnie sprawnie radzą sobie z ukrywaniem własnych zadrapań i ran powstających na ich sercu bądź lustrze wewnętrznym zwanym dumą.

Czytaj dalej Siłaczka z szablą w ręku

Dreszcz emocji

Luis Royo

Przygotowywanie czytelników do tzw. ostrego zwrotu akcji zajmuje trochę czasu. Szczególnie jeśli ów zwrot akcji niewiele zmieni. Nic poza postawieniem kropki na końcu zdania, które dawno temu już zostało napisane. Ot, zwyczajne przeskoczenie z poziomu symboliki, oraz silenia się na tworzenie nie do końca jasnych przypowieści, na poziom dosłowności opisu. Czytaj dalej Dreszcz emocji

Tupeciara

Siedzi się nad jednym, a dopada człowieka kompletnie coś innego. To stara dobra prawda. Chciałam zaledwie opracować kilka wstawek, by w efekcie wygrzebać na sieci całą masę diamencików i perełek. Ech ten pan Bruce Lee i jego mało europejska życiowa mądrość. Czytaj dalej Tupeciara

Reklama po swojemu

Sukces. Z czym tak naprawdę bywa kojarzone to słowo? Każdy inaczej postrzega zwycięstwo. Można by oczywiście spierać się o sens tego określenia. Dla jednych zdrowie i uśmiech to podstawa. Fundament oparty na choćby i monotonnej codzienności, ale jednak własnej i wyzbytej niechcianych zrywów – to najczęściej kojarzone jest z życiową wygraną. Ale są i tacy, którzy pod słowem sukces dostrzegają synonim dyplomów wiszących na ścianach lub bogactwo materialne, a wraz z nim podziw serwowany im przez wszystkich i wszędzie, ów dziwaczny, bo czasami przesadzony splendor. Ale są również osoby, dla których choćby i odrobina uwagi serwowanej im przez wielkich tego świata wystarczy, by mogli poczuć się pokrzepieni na duchu i zachęceni do działania. Czytaj dalej Reklama po swojemu

Zwrot Akcji

Dwutygodniowy odpoczynek od pisania dobrze robi. Uśpiona chęć przemawiania do świata cichnie. Już nawet nie próbuje się zebrać myśli, a jedynie odpoczywa od ich natłoku. Bałagan w mieszkaniu wystarczy, tego w głowie już się nie chce. Dlatego z każdym mijającym dniem uczucia zaczynają się segregować, niczym książki układać na półce. Czytaj dalej Zwrot Akcji

Mantykowanie

Energia. Aura. Eksplozje emocji. Kuliste pioruny krążące wokół nas niczym uosobienie tajemnych mocy. A wszystko za sprawą konstrukcji ludzkiego ciała, tego jak ono działa. Kiedy pojawiają się emocje, wraz z nimi każdy z nas emanuje strumieniami czegoś na wzór promieni świetlnych. Niczym dżedaj bombardujemy otaczający nas świat sporymi dawkami świetlnych promieni. Jakie uczucia temu towarzyszą? Jak sami interpretujemy własne zachowania? To zależy już tylko od mimowolnych odruchów, którym ulegamy. Również od tego, w co chcemy wierzyć, czyli jak chcemy postrzegać własne potrzeby. Tak naprawdę w niemal siedemdziesięciu pięciu procentach skrzętnie ukrywane przez naszą podświadomość.  Czytaj dalej Mantykowanie

Słowotwórczyni, czyli moja własna magia

To było tzw. “coś”. Tak naprawdę nigdy nie planowałam podrywać obcokrajowców. Nawet jeśli zdarzało mi się truć o Chińczykach lub innych Azjatach, nie stanowiło to przejawu pełnej szczerości. Oczywiście uwielbiam ten typ urody oraz ten rodzaj kultury, ale faceci mnie nie kręcą, nawet ci urodzeni w Azji. (Tu szeroki uśmiech.) Choć z naprawdę WIELKĄ przyjemnością porobiłabym foto akty wielu z nich. Niemal kocham gapić się na ich m.in. “gołe tyłki”, co i fotografować owych ONYCH.  Czytaj dalej Słowotwórczyni, czyli moja własna magia