Archiwa tagu: Wahanie

Kocimiętka

Johny przeczesał ręką włosy. Powinien przecież dobrze wypaść. O czym przypomniało mu lustro w windzie. Poprawił krawat i strzepnął ze swojego super modnego płaszcza nieistniejące paprochy. Westchnął. Spotkanie, na które zmierzał, uznał za bardzo ważne, bo zamykające trudne śledztwo.

Dziwaczny brzęk zasygnalizował, że winda właśnie zatrzymała się na wymaganym piętrze. John odwrócił się od lustra. Drzwi wolno rozsunęły się. Pan komisarz nieśpiesznie wysiadł. Rozejrzał się. Po obu stronach szklane drzwi blokowały przejście. – Bez pukania się nie obędzie – uśmiechnął się. – Oby warta tego była… – westchnął i nieśpiesznie podszedł do drzwi oznaczonych wielkim napisem „Biuro Analiz”.

Czytaj dalej Kocimiętka

Wahadło zatrzymane w pół

Tarot dzieli się na Wielkie Arkana i Małe Arkana. Pierwszych jest 22, a drugich 56. Tematy ich znaczeń powielają się, ale w zależności od danej karty pozwalają na ogląd danej sprawy z wielu różnych stron. Trochę jak w opowieści o pięciu niewidomych, których postawiono wokół słonia i kazano im opisać to, czego dotykają. Każdy powiedział co innego, a przecież dotykał tego samego zwierzęcia.

W zależności od której strony spojrzymy na dany temat, określony fragment zobaczymy. Za każdym razem inny kontekst danego problemu. Stąd czasami dziwne lub zaskakujące podobieństwa znaczeniowe oraz ich różnorodność. Czytaj dalej Wahadło zatrzymane w pół

Jeden wielki ZSP

Czasami ludzi dziwi, że ktoś nie do końca rozumie, co się do niego mówi. Znają tego kogoś całe lata, nawet przyjaźnią się z owym kimś, aż tu nagle ten ktoś… odchodzi od zmysłów. Dlaczego?

Tak naprawdę mało kto zadaje sobie temu podobne pytania. Ludzie mają swoje sprawy na głowach, brak im czasu na cudze. Od zabawy w pomaganie są całe tabuny psychologów, więc niech oni się męczą. Niech uleczają.    Czytaj dalej Jeden wielki ZSP

Chcę coś zmienić

Postanowiłam coś zmienić. Jeszcze nie do końca wiem jak i po co, ale muszę. Wszystko mnie irytuje. Takie tam babskie kuku na muniu zwane „hormonami” nie daje mi spokoju. Chcę zanurzyć się we własnej transformacji, dokonać nie tylko zewnętrznej zmiany. Mam szereg niedopowiedzianych planów, wyobrażeń i pragnień, a jednocześnie podejrzeń, że jak wiele razy wcześniej to mi się nie uda. Jedno wielkie niemal tradycyjne fiasko błyszczy na horyzoncie strasząc szybkim nadejściem, tzw. ucapieniem mnie w jak najbardziej spodziewanym momencie. Mimo to jednak wewnętrzny, czy nawet zewnętrzny przymus pozostania moralnie poprawną matką dziecka i żoną męża zaczyna mi przeszkadzać. Jak już tak dłużej nie wytrzymam. Łgarstwo – tak temu czemuś na imię – zakłamanie, udawanie kogoś kim się nie jest.    Czytaj dalej Chcę coś zmienić

Smętnie i szaro

Nie umiem żyć urazą, choć notorycznie zadawane mi przez los ciosy powoli zaczynają ze mnie plenić optymizm. Właściwie nie wiem dlaczego, ale porównanie do starego swetra, którego się nie zakłada nawet od święta jakoś mnie zabolało. Co z tego, że wiem, że nie przemyślał tego sformułowania, że nie jest w najlepszej przyjaźni z przecinkami i ogólnie semantyką. Czytelnicy mu to wybaczają, jak i wiele innych literacko życiowych nadużyć.   Czytaj dalej Smętnie i szaro

Hau! Hau!

1/ Straszliwie się wczoraj spiliśmy – jak niewyżyte nastolatki. Sponiewieraliśmy własne wątroby i mózgi do nieprzytomności. Siedzę teraz cierpiąc z powodu kaca i zastanawiam się czy aby nie działałam pod wpływem upojenia… hmmm co mi się zazwyczaj zdarza dość często.

Jednak poprzednia notka przeszła bezboleśnie cenzurę, nigdzie nie dzwoniłam, nie słałam wieści w świat (poza jednym neutralnym mailem do neutralnej osoby), więc chyba nie jest źle.  Czytaj dalej Hau! Hau!