Archiwa tagu: urok

Tembr

Jego głos mnie hipnotyzuje. Od wielu lat jest moim absolutnym numerem jeden. Przy nim wszyscy inni wokaliści rejterują. Ten facet jest genialny. Możliwość usłyszenia jego głosu na żywo, szczególnie wystąpienia w studiu, to jedno z moich największych marzeń.

Kim jest ów On?

Oczywiście to Ed Sheeran. Od pierwszej nuty, jaką usłyszałam płynącą z głośników w kinie, zakochałam się w jego głosie. Ludzie schodzili, mijali mnie, mówili o Hobbicie, o nowej kreacji i formie przedstawienia opowieści Tolkiena, a ja po prostu trwałam niewzruszenie pod ścianą i słuchałam. Po powrocie do domu od razu zaczęłam na sieci szukać jego innych kawałków. Kilka z nich udało mi się wygrzebać na rosyjskich stronach z mp3’kami.  Czytaj dalej Tembr

Tańczące iskry

Chaos myśli. Tornado uczuć przemieszanych z emocjami. Tsunami energii płynącej ze ściśle dookreślonej strony. Pod powiekami nagłe eksplozje dziwacznych wirtualnych fajerwerków, jakby całe plejady, czy nawet konstelacje błyszczących okruchów światła. Ból na wysokości splotu słonecznego. Przyspieszone tętno. Nerwowy uśmiech. Na koniec uczucie głębokiej ulgi opakowane w pudełko z napisem – mój czas dobiegł końca. No to… zmykam… do miłego… i tak dalej.    Czytaj dalej Tańczące iskry

Kropki i kropeczki

Uwiecznianie mijających chwil. Niekoniecznie idealnie wyraźne zapisy mętnych cieni. Fragmenty codzienności nie zawsze pełne szczegółów. Czasami nieco rozmazane. Nie w pełni jasne w swoim wyrazie. Za to dające do myślenia. Pobudzające wyobraźnię. Zachęcające do zadumy. Masa kropek i rozmytych bazgrołów nadająca inny sens temu, co wielu chciałoby nazwać realnością; ich własną wersją dosłowności. Czytaj dalej Kropki i kropeczki

Blogowe nudy i reminiscencje

Bardzo długi spacer po ścieżkach wielu liter

Postanowiłam trochę powspominać. Rany… ale mi się od tego przykro zrobiło. Prawie w każdym akapicie z zeszłego roku stało o bolącym sercu, skręcie kiszek i jeszcze o padaczce. Bodaj już wtedy zdawałam sobie sprawę z kłopotu dokuczającego mi coraz silniej. Ale jeszcze wtedy nie poddawałam się. Dopiero czerwiec przyniósł kryzys. Czytając dziś własne starocie, przez chwilę zająknęłam się wspominając ów “przełom” z 05/05/10.  Czytaj dalej Blogowe nudy i reminiscencje

Zabawa słowem pisanym

Zabawiliśmy się z Voyem, moim ukochanym Jesionem, w powołanie do życia kilku tekstów. Postanowiłam je zamieścić. To była ciekawa zabawa, która zajęła nam dobre kilkanaście dni. Kawałek on, inny fragment ja i tak bez końca. Zabawna historia z tego wyszła. Długo się z tego śmialiśmy.

Kotowata kicia

Mawiają, kłamstwo ma krótkie nogi. Zwykle jednak człowiek odpycha od siebie jak najdalej wszelkie podejrzenia, że mógłby być zwodzony. Oszukani, ograbieni z prawdy stajemy się bardziej podatni na urazy serca i traumę. Szczególnie, kiedy ktoś zawodzi nasze zaufanie, za nic ma lojalność i głębokość łączącej nas z nim więzi. Na oszustów nie ma jednak rady, zdarzają się jak wygrane w Lotto.

Co prawda w pierwszym odruchu lekarz nie był pewien swojej diagnozy, ale po chwili w majestacie swojego autorytetu powtórzył wyrok. Żyliśmy szczęśliwi w błogiej nieświadomości, że już niedługo Los zechce nas ukarać za zbytnią ufność, żeby nie powiedzieć – naiwność.  Czytaj dalej Kotowata kicia