Archiwa tagu: urlop

Sentymentalnie

Wojaże. Po latach nieustannego przemieszczania się z miejsca na miejsce człowiek przyzwyczaja się do konieczności ciągłego zmieniania środków lokomocji. Już nie zwraca uwagi na widoki za oknem. Rzadko słucha ludzi, ich prywatnych pogawędek ze współpasażerami. Po prostu sunie ku lepszemu jutru nas wszystkich nie oglądając się za siebie. Myśli o niebieskich migdałach. Wzdycha do chmur. Planuje swoje własne bujdy na resorach.

Czas pędzi niczym oszalały. To niezaprzeczalny fakt. Miłość do konkretów, swoistej oczywistości lub przewidywalności zdarzeń. Kolejne zapowiedzi zmian. Transformacji. Kalejdoskopu nowości. Głównie z tego powodu pozwala się, by wszystko wokół ewoluowało. Dziś tu, jutro tam. Uśmiech przemieszany z jego brakiem. Miłość nie w pełni dopowiedziana. Chęć bycia pochwyconą, a jednocześnie pierzchającą przed nieuniknionym.
Czytaj dalej Sentymentalnie

Miałam rację

Ciągłe gryzmolenie. Jedno wielkie przeskakiwanie, prześlizgiwanie się na brzegu słów oraz ich znaczeń. Coś przypominającego powoływania do życia romansów na zamówienie wydawnictwa Harlequin, opowieści podpisywanych pseudonimem, żeby ukryć to, czym się człowiek dorywczo para.

Przy okazji jednych spraw pojawiają się zupełnie inne. Organizm wciąż odmawia posłuszeństwa, więc gdzieś od środka własnego wewnętrznego świata narzeka się. Głowa nie pobolewa już, ale za to daje do wiwatu ucisk na poziomie mostka oraz zaburzony dobowy rytm snu. Dziwaczne obrazy wyrywają z czegoś na wzór drzemki. Raz na dwie godziny człowiek zrywa się na równe nogi, żeby po chwili uświadomić sobie, że to jeszcze nie czas na pobudkę, że do świtu wciąż brakuje np. dwóch godzin.  Czytaj dalej Miałam rację

Ucieczka od codzienności

Zyskać pewność co do słuszności własnych postanowień. To naprawdę przyjemna chwila. Poczuć, że intuicja jak dawniej działała, tak wciąż działa. Odnaleźć samą siebie i móc cieszyć się własnym nowym wizerunkiem. Uśmiechać się do chmur. Nucić pod nosem od dawien dawna tę samą melodię, a jednocześnie wiedzieć, że to soundtrack z już całkiem innego, zupełnie nowego sequela. Czytaj dalej Ucieczka od codzienności

Marudnie i męcząco

Kryzys to moje drugie imię, tak powinnam zacząć tę notkę. Od wczoraj nie wydarzyło się zupełnie nic, a jednocześnie tak wiele myśli przemknęło mi przez głowę. I to przeklęte słowo kryzys bez końca powracające jak echo.  Czytaj dalej Marudnie i męcząco

Koniec odpoczynku

Urlop szczęśliwie dobiegł końca. Poczucie dobrze spełnionego obowiązku i wypełnionego w każdym punkcie planu mile łechce po wymęczonym poczuciu obowiązku. Nagle wieczorami mam na wszystko czas. A jednak tak się da, żyć choć przez chwilę w ładzie i porządku.

Wczoraj samotnie siedząc na kawie w mojej ulubionej marketowej kawiarence odczułam dawno zapomnianą potrzebę pogadania. Wykręciłam numer do Rechotki, ale nie odebrała. Po chwili czar prysł. Było mi dobrze tam, gdzie byłam i to musiało wystarczyć. Każdy ma swoje sprawy, wokół których biega. Przyjacielska dyspozycyjność po trzydziestce przestaje istnieć. Pozostaje życzliwa pamięć i umawiane z dużym wyprzedzeniem spotkania.  Czytaj dalej Koniec odpoczynku

Iława

Uwielbiam podróżować. Kocham pasjami patrzeć na krajobrazy przesuwające się za oknem. Polska jest naprawdę bardzo pięknym i dużym krajem. A najbardziej mnie fascynuje urozmaicenie tak architektury, jak i ukształtowania powierzchni.

Mazury odkryłam dopiero w zeszłym roku. To był z naszej strony swoisty ukłon w stronę Drukarza (Furiata) i jego żeglarko-szanciarskich zapędów. W kółko i na okrągło opowiadał o Iławie. Daliśmy się ostatecznie namówić na eskapadę i nie żałujemy. Było super. Tam jest super.    Czytaj dalej Iława