Archiwa tagu: tęsknota

Brak pewności

Facebook regularnie przypomina o najdziwniejszych nawet starociach. Fajny wynalazek pan Zuckerberg zaoferował użytkownikom tego portalu. Można sięgać po stare wpisy lub załączniki i ponownie zamieszczać je na swoim profilu jako urocze wspominki.

Pewien cytat, który „zalajkowałam” równo rok temu, dał mi dziś do myślenia. Złośliwy chochlik zaczął mnie szczypać niewygodnymi znakami zapytania. Dwanaście miesięcy temu. Dlaczego zwróciłam uwagę właśnie na ten zlepek słów? O czym myślałam zamieszczając na fejsie urywek cudzej książki? Z jakiego powodu dziwaczne lubię czytać PL na tyle przypadło mi do gustu, że zamieściłam na swoim profilu fragment czyjejś książki? Skąd ten pomysł?

„Moja dusza pachnie Tobą” Aleksandry Steć to na swój sposób bardzo poetycki opis człowieczej potrzeby bycia zauważanym, ale…:    Czytaj dalej Brak pewności

Imperatyw – czym tak naprawdę jest?

Wyobraź sobie, że borykasz się właśnie z jakimś problemem, a tysiące myśli przelatują ci przez głowę. Jesteś poddenerwowany, może przestraszony. W jakiś sposób, w tym nieskończonym wszechświecie, zjawiasz się mały ty i przytrafia ci się załamanie, zupełnie jakbyś był jakimś owadem wyrzuconym na listku na brzeg rzeki.

Aż za często znajdujemy się w takiej sytuacji. Ale jednocześnie wszystko to dzieje się tylko w naszej głowie. Nasze myśli zabierają nas na przejażdżkę bez naszej zgody. Albo nas oczarowują, albo przytłaczają.

 A więc co robić? To zadziwiające, ale nie musimy robić nic. Dzięki obserwacji i pozostawaniu w chwili obecnej, znajdujemy się w cichej, spokojnej przestrzeni, gdzie nic nigdy się nie wydarzyło. Kiedy jednak zaczynamy wierzyć w nasze myśli, działać pod ich wpływem, wtedy tworzymy karmę, od której nie uciekniemy. Zazwyczaj kiedy wierzymy w nasze  myśli mamy tendencję, by działać pod ich wpływem. Ale przez utrzymywanie uważności niedziałania, wszystkie nasze wewnętrzne problemy, ciągnące sie od wielu wcieleń, znikną. Jakie to proste. Nie wymaga żadnej nauki, a jest jednocześnie sekretem wolnego i radosnego życia. W buddyjskie tradycji to jest właśnie medytacja.

Anam Thubten

Stań się moim błędem

Praca na wielu poziomach, analiza przede wszystkim cudzej codzienności, dodawania otuchy, wspierania w działaniu. Zabieganie. Wszystko w intencji okazania wsparcia. A jednocześnie gdzieś tam pomiędzy jednym a drugim światem poświęcanie uwagi osobom bliskim, tym, które nawet nie wiedzą, wciąż nie zdają sobie sprawy z tego, że niczym otwarta księga pozwalają zaprzyjaźnionej wiedźmie czytać w ich oczach, zyskiwać pewność co do tego, czego wypatrują i za czym coraz silniej tęsknią. Uśmiechać się już nie sobie a muzom. Widzieć w cudzych spojrzeniach wyraz życzliwości, akceptacji i chęci okazania wsparcia. „Trzymam kciuki, ale jakby coś jednak nie wyszło… pamiętaj, że ja też istnieję. O mnie też kiedyś napisałaś. Zauważyłaś mnie. Pamiętaj więc, że ja też cię nieustannie widzę i już nie omijam wzrokiem, coraz odważniej wymieniam spojrzenia”.  Czytaj dalej Stań się moim błędem

Monodramatyczna miniatura

Zmęczenie dokuczało jej już od samego rana. Monotonia dnia codziennego miała z tym wiele wspólnego, jak i półmrok nieustannie panujący za oknem. Nie było na kogo i po co czekać. Drzwi zaryglowała szczelnie całe wieki wcześniej. Okna pokryte całą masą kropel wody przypominały magiczną barierę, przez którą nic nie mogło się przedrzeć. Uwięziona we własnym potrzasku. Wolna od lęku przed cudzą napaścią, ale i przetrzymywana w kazamatach dziwacznych obaw.   Czytaj dalej Monodramatyczna miniatura

Deszczowa mruczanka

Snucie się po mieście. Nie bez powodu. Po prostu bieganie za sprawunkami. A przy tym rozglądanie się dokoła. Chłonięcie świata takim jakim jest. Zabawa w życie. Cieszenie się tą, a nie inną pogrywą. Bo czym innym życie może być, jeśli nie grą fabularną, zabawą w swoje własne RPG – role-playing game. Czytaj dalej Deszczowa mruczanka

Echo płynące z oddali

Zabawa. Każdy to słowo postrzega nieco odmiennie, rozumie po swojemu. Osobiście uwielbiam igrać z własnym panem Wyobraźnią. Niewiele potrzeba, żebym weszła w zawody również z panem Intuicją. YouTube bywa w tym bardzo pomocny. Całe masy dźwięków ściągam obecnie właśnie z tego blatu sklepowego. Tania oferta, bo wszystko kosztuje zaledwie równowartość abonamentu za stałe łącze. Czytaj dalej Echo płynące z oddali

Z Tobą lub bez Ciebie

way

 

Babcia Marysia lubiła herbatę miętową. Co prawda lekarz powiedział, że nadmiar tego płynu bardzo obciąża nerki, w których lubią się przez to odkładać kamienie, ale mimo wszystko nie umiała sobie odmówić aromatu i cudownie świeżego smaku tego naparu. Dlatego jak co wieczór przygotowała dzbanek pełen gorącej, zaparzonej mięty, takiej prawdziwej, ogrodowej. Chciała nacieszyć się tym smakiem jeszcze przed snem. Czytaj dalej Z Tobą lub bez Ciebie

Mechanik

 

Syrenka

***

Pewien pan szepnął przyjacielowi do ucha kilka słów. Przyjaciel pokiwał głową, poszedł do domu i powtórzył wszystko swojej żonie. Ta z trudem przetrzymała noc i wraz ze świtem pobiegła do kumotry. Panie zasiadły przy wspólnym stole, by się naradzić… Czytaj dalej Mechanik

Kocia muzyka

– Nie lubię słodyczy – powiedziała ze złością. – Mdli mnie od ich smaku. – Mruknęła nieco ciszej. – To co gorzkie i kwaśne przynosi radość. Daje ulgę. Nawet pieprz i ostra papryka bywają ciekawsze od bitej śmietany pełnej bananów i agrestowej galaretki. Fuj – syknęła prawie. Czytaj dalej Kocia muzyka

Zimowa pogoda

Jesień na dobre rozgościła się w Polsce. Temperatura z dnia na dzień spada. Zima zaczyna nam przesyłać telegramy z dalekiej północy, że niebawem zagości w naszych progach. Tak to już bywa o tej porze roku. Po świętym Michale można chodzić i po powale. Stare dobre powiedzenie mówiące o przymrozkach. Ziemia twardnieje. Trawa zaczyna więdnąć. Wszystko zamiera. Czas snu zimowego nie tylko dla niedźwiedzi. Również aktywność ludzka nieco słabnie. Mniej nam się chce rano wstawać, bo za oknem coraz ciemniej, nawet o poranku. Coraz szybciej zapada zmrok. Zmiana czasu tuż, tuż. Zima panie Dzieju, zima idzie.    Czytaj dalej Zimowa pogoda

Mało śniegu, dużo radości

Codzienność bywa monotonna. Rytm staje się niezmienny. Chodzimy jakby w kółko. Dom – praca, praca – dom albo co gorsza tylko dom, aż po kres, kiedy praca już przestaje być nakazem zewnętrznym. Do pewnego momentu życia dzieci pomagają, bo człowiek się nimi zajmuje. Ale prędzej czy później latorośle dorastają, wychodzą z domu i przestają wymagać całodobowej uwagi. Co wtedy? Buduje się własne życie, jakby na nowo. Niektórzy na chwilę zasiadają przed telewizorem i już nigdy sprzed niego nie wstają. Są tacy, którzy zapuszczają korzenie na swojej działce, gdzie doglądają kwiatków, hodują pomidory i koszą trawę. Bywają hobbyści, którzy lepią modele, zbierają znaczki lub wędrują po świecie fotografując zabytki. Dla każdego coś miłego. Jednak czymkolwiek człowiek by się nie zajmował prędzej czy później zatęskni za bliskością z innym, za poczuciem, że nie jest sam. Czytaj dalej Mało śniegu, dużo radości

Keanu Reeves i jego Matrix

To był ważny sen. Taki wyrazisty. Aż się człowiekowi zaczyna chcieć pisać, kiedy niesamowite obrazy dopadają nad ranem.

Przedwczoraj byłam na Zadupiu Dolnym. Musiałam przewietrzyć dom i pobyć w ogrodzie, żeby sąsiedzi mogli zobaczyć, że dom nie jest tak całkiem pusty. Równo miesiąc temu robiłam to pierwszy raz sama. Nadszedł czas na kolejny raz. Po odwaleniu fuchy nieśpiesznie zabrałam się za pokonanie swoich ulubionych dwudziestu kilometrów dzielących mnie od domu na Woli. Wraz z pokonywaniem odległości pozwalałam myślom płynąć własnym rytmem.  Czytaj dalej Keanu Reeves i jego Matrix

Teraz

Zmęczenie. Niekończący się ból. Już wszystkiego próbowałam, nawet niemal szaleństwa, żeby uwolnić się od tego „czegoś” – nie udało się. Bardzo tęsknię za przeszłością, która nie wróci. Kiedy syn był młodszy, rodzice żyli, mąż się dużo śmiał, a ja spokojnie chodziłam do pracy.

Jestem na skraju. Co prawda zdrowie się poprawiło, ale niewystarczająco. Zresztą ze śmiercią nadal miewam styczność. Nawet jeśli nie osobiście, to pośrednio. Słyszę o chronicznie chorych, widzę osobę bezpowrotnie chorą, to i zmęczenie się odzywa.   Czytaj dalej Teraz

Gdzie? Po co? Na co? I dlaczego?

Brzydka pogoda za oknem usypia i spowalnia. Refleksyjny nastrój zaczyna brać górę nad chęcią do pracy u podstaw. Człowiek często mimo woli ogląda się za siebie. Dziwna ospałość sprzyja wspomnieniom. Czasem też przy okazji takiej aury zaprzyjaźnione osoby z większą odwagą zadają pytania o to, co było i nadal jest. W moim przypadku takim czymś są dziwaczne odloty, sny na jawie, refleksje bez względu na pogodę. Jednym słowem – wizje.

Chcąc, nie chcąc oglądam się za siebie. Odruchowo przypominają mi się obrazy choćby i sprzed roku, w których dana chwila na poziomie snu stanowiła akt dokonany. Ktoś mógłby zapytać czy to fajne uczucie. Odpowiedź nie od razu by padła, bo – i tak i nie.  Czytaj dalej Gdzie? Po co? Na co? I dlaczego?

Smutna melodia

Błyszczenie na świeczniku wymaga od ikony bardzo wielu wyrzeczeń, samokontroli i pamiętania zawsze i wszędzie jakie granice zostały obrane zanim się na owym świeczniku rozbłysło. Konsekwencje na poziomie osobistym bywają naprawdę trudne, czy nawet przykre z powodu bezwzględności ludzkiej głupoty. Czytaj dalej Smutna melodia