Archiwa tagu: sztuka

Limit

– Nic ci się ostatnio nie śni. – Z uśmiechem on inicjuje dialog.

– Śni się, ale nie zapamiętuję obrazów. Puszczam je mimo. – Ona również się uśmiecha. – Wystarczą mi te, które wcześniej widziałam. I tak na nic już nie czekam. Unikam łopotu serca. Brak odpoczynku czyha tuż za rogiem, u szczytu schodów. W słońcu. Na jawie. Bez kolejnych znaków zapytania. Poza niepewnością. Tam gdzie nawet zasieki już nie są w stanie powstrzymać szarży cudzych gestów i słów. DO NOT CROSS błyszczy w jaskrawym świetle dnia, a i tak plastik puszcza za jednym szarpnięciem. Bez wysiłku. – Ona wciąż się uśmiecha. – Tak może się stać w każdej chwili. Nie ode mnie zależy kiedy i jak. Na co więc czekać?

– Właśnie. Na co? – on poprawia jej włosy opadające na czoło. – I o tym piszesz?  Czytaj dalej Limit

Ziemniaki ze zsiadłym mlekiem

Epistolografia. Lubię to słowo. Wiele dla mnie znaczy. Stanowi część mojego wewnętrznego świata. Bez końca prowadzę na swój sposób jednostronny dialog. Ponieważ interlokutora nie widać, lubię sobie wyobrażać, że jest on po prostu czytelnikiem moich listów. Może dlatego z dużą łatwością przychodzi mi tworzenie monodramów. Monolog wewnętrzny, czyli słowotok jedynie imitujący dialog. Za każdym razem, kiedy chcę coś wyrazić, wypowiedzieć własne emocje, główne przesłanie ubieram w cudze fatałaszki i szmatki. Określone zjawisko przyodziewam w spodnie lub sukienkę, czepek, perukę lub kapelusz.  Czytaj dalej Ziemniaki ze zsiadłym mlekiem

Teatralnie

Byłam w teatrze. Już kolejny raz mi się to przytrafiło i to w zastraszająco krótkim czasie. Zaczynam się realnie bać popadnięcia w uzależnienie. Szczególnie, że tym razem trąciło to wszystko miłością od pierwszego wejrzenia.

Cały zespół aktorski był – i nadal jest – po prostu genialny. Jak to ja, nie miałam pojęcia, że któraś z tych osób grywała tam i ówdzie, bo w ogóle nie pamiętam, że poza mętnym określeniem – teatr – istnieje coś takiego jak telewizja i kino, nie wspominając o jakiejkolwiek innej formie przekazu. Zamknięta w swoim świecie, szczelnie okryta grubą warstwą głębokiego lęku przed realnym światem, grzecznie sobie od lat siedziałam we własnym neurotycznym kokonie, aż tu ni z tego ni z owego Tomasz Raczek powiódł mnie na pokuszenie, wskazał kuszące światełko w tunelu mojego uciekania od świata uśmiechniętych ludzi i tak się zaczęło… ruszyła lawina czegoś niemożliwego już chyba do zatamowania.    Czytaj dalej Teatralnie

Podsumowanie

Krótko i na temat. Zabawnie zwięzłe i bardzo konkretne pytanie:

– Co dokładnie postrzega pani za przejaw odwagi?

– W moim pojęciu wstęp do nauki heroizmu stanowi umiejętność przyznawania się do własnych słabości. Tym od lat zajmuję się zawodowo. Oczywiście posługuję się nietypowymi metodami, ale co do których skuteczności przez lata zyskałam blisko stuprocentową pewność.

Moje działania przypominają proces wpuszczania światła do ciemnego pokoju. Mają na celu uchylanie drzwi lub okiennic blokujących dostęp wspomnianego światła, czyli osoby poddawane tego rodzaju terapii zachęcam do pracy nad przyjmowaną przez nich formą wyrazu lub ekspresji  jako takiej.    Czytaj dalej Podsumowanie

Pozorne wahanie

Siadam i piszę. Tak po prostu. Bez inspiracji. Bez bodźca. Bez potrzeby. Ot, just like that. A jednocześnie czuję, że gdzieś tam w oddali funkcjonuje powód. Jest żywy. Czasami radosny, a innym razem nadąsany. Nie fikcyjny. Nie nijaki. Nie żaden. Ani jakiś tam. Bardzo konkretny powód. Inspiracja oraz jej brak.

Od dobrych kilku dni zastanawiam się skąd ta zmiana. Dlaczego nieustannie wydaje mi się, że coś we mnie umarło, by wolne miejsce mogło zająć inne coś? Co takiego wydarzyło się, czego odwrócić się już nie da? Jaki rodzaj transformacji dokonał się gdzieś blisko a jednocześnie daleko ode mnie? Czego lub kogo dotyczyła niedopowiedziana transformacja, którą i ja poczułam? Coś w rodzaju cudzego oddechu. A może szeptu? Czym to coś było?     Czytaj dalej Pozorne wahanie

Celebrytka

Do tej pory tylko raz mi się zdarzyło stawić czoła pseudo popularności. Poczułam się dość niezręcznie, kiedy niczym Roberto Benigni w filmie Woodiego Allena „Zakochani w Rzymie” zaczepiany przez wszystkich właściwie bez uzasadnionego powodu, przyciągnęłam do siebie wzrok kilku tysięcy osób. Co prawda dotyczyło to jedynie moich internetowych poczynań i stanowiło zaledwie mało istotny epizod, niemniej jednak dało mi wiele do myślenia.    Czytaj dalej Celebrytka

Samiec alfa

Telefon pika rzewnie. Sprawdzam kto to. Na ekranie pojawia się przystojna twarz Voya i napis poniżej. – Porozmawiamy? – znak zapytania świeci żarówiastą czerwienią. Uśmiecham się. Na Messengerze naciskam symbol słuchawki i czekam aż piękny Wojciech odbierze. Pada krótka wymiana cześć-cześć i zaczyna się pełna radości pogawędka. Od słowa do słowa przenosimy się na grunt moich bazgrołów. Oczywiście wszystko w kontekście krytyki serwowanej mi przez pana specjalistę w pewnych kwestiach.  Czytaj dalej Samiec alfa

Prawie artystka

Hobby, czy też pasje lubią się zmieniać. A właściwie Pasje, bo w moim przypadku to zazwyczaj osoby i osobowości. Raz pani Fotografia. Innym razem Mrs Litera Pisana bądź Lady Fantasy. Czasami panowie spod znaku – Odmienne Upodobania – dołączają do wymienionych pań. A to Mr Warhammer – fatygant starej daty – bryluje na moich wewnętrznych salonach. Od czasu do czasu młodzian Marszobieg przejmuje ster mojej codzienności. Nawet z doskoku pojawia się młody Gigolo piękny Gigolo Jogging. Wszyscy oni jednak prędzej czy później tracą na urodzie, więc ich miejsce zajmują inne Zjawiskowe Pasje. Czytaj dalej Prawie artystka

Domowa płaskorzeźba

Na kuchennej ścianie mam nowe dzieło sztuki. Czasami nie ma się wyboru, wyższa konieczność zmusza do podejmowania artystycznego wyzwania. Tym razem uszkodzona gładź tynkowa wystarczyła za pretekst.

Kilka miesięcy wstecz usiłowałam przymocować do kuchennej ściany tablicę korkową. To jeden z pomysłów na radzenie sobie z codzienną dezorganizacją i brakiem pamięci do terminów. Żelbetonowe ściany skutecznie opierały się naszej starej wiertarce – bez udaru, czy też z nadpsutym udarem – więc postanowiłam przykleić ramę bezpośrednio do ściany. Skoro na reklamach ośmiorniczka jest w stanie przytwierdzać krzesła do ścian… – jednym słowem dałam się nabrać.  Czytaj dalej Domowa płaskorzeźba