Archiwa tagu: strach

Kocimiętka

Johny przeczesał ręką włosy. Powinien przecież dobrze wypaść. O czym przypomniało mu lustro w windzie. Poprawił krawat i strzepnął ze swojego super modnego płaszcza nieistniejące paprochy. Westchnął. Spotkanie, na które zmierzał, uznał za bardzo ważne, bo zamykające trudne śledztwo.

Dziwaczny brzęk zasygnalizował, że winda właśnie zatrzymała się na wymaganym piętrze. John odwrócił się od lustra. Drzwi wolno rozsunęły się. Pan komisarz nieśpiesznie wysiadł. Rozejrzał się. Po obu stronach szklane drzwi blokowały przejście. – Bez pukania się nie obędzie – uśmiechnął się. – Oby warta tego była… – westchnął i nieśpiesznie podszedł do drzwi oznaczonych wielkim napisem „Biuro Analiz”.

Czytaj dalej Kocimiętka

Amore Pomidore

Zakłopotanie, onieśmielenie, zażenowanie, zmieszanie, skrępowanie, zawstydzenie, wstyd, skonfundowanie, trema, konsternacja, wycofanie, zahamowanie, zamilknięcie, zastanowienie.

Seria synonimów w przybliżeniu sprawnie definiujących uczucia autorki coraz silniej pobudzających jej chęć do usprawiedliwienia się. Jedno wielkie „przyłapana na gorącym uczynku” z dnia na dzień mocniej dokucza.

„Tak, zgrzeszyłam” – ciśnie się na usta. – „Swoją publiczność zaraz przeproszę. Potrafię. A jak tam Ty? Nauczyłaś się, czy nadal tylko uczysz innych? Korepetycje serwowane Ci przez grafomankę pomogły? Nauka nie poszła w las? Uroczo poetyckie pardonne moi, vergib mir, forgive me, прости меня, perdonami, прощати za własny błąd nie tylko merytoryczny stało się wreszcie możliwe? Gotowość do podjęcia dialogu zaistniała, czy też dziecinne zaledwie czytanie cudzego słowotoku wciąż króluje na ściśle określonym polu walki? Powiedz…”.

Czytaj dalej Amore Pomidore

Zalać robala

Przyłapałam samą siebie na niechęci do dalszego przeglądania starych zapisów. A jednocześnie czytając je dookreśliłam schemat, jaki chciałabym przyjąć przy tworzeniu prawdziwej prozy, czegoś zgoła różnego od blogowych wprawek, uromantycznionych liryków. Nadal poetyka i pewna żartobliwość składać się będą na mój styl pisania, ale już dużo większa dosłowność zajmie miejsce zaledwie sugestii dotyczących wielu osób. Na scenę wejdzie realny żal i szereg rozczarowań ubranych w nieco mniej barokowe złocenia, niż to miało miejsce dotychczas. Raczej secesja wolno sunąca w stronę modernizmu zacznie dominować, choć oczywiście odległa od pełnej nowoczesności, by i tak na koniec przybrać kształt futuryzmu, czy nawet fantasmagorii.  Czytaj dalej Zalać robala

Oglądając się przez ramię

Kolejna dawka starych tekstów odhaczona. Głównie lata 2004-2006. Najgorszym czasem wydaje się 2006 rok, a właściwie jego druga połowa. Horror po operacji, jakiej został poddany mój mózg, wydaje się więcej niż zaledwie przygnębiający. Jasnym się również staje, dlaczego małżeństwo państwa Jesterostwa nie było w stanie przetrwać próby czasu. To nie kryzys wieku średniego zawinił, ale przykry, bo banalny standard dopadł oboje współmałżonków. Kontekst nieco podobny do schematu dwojga ludzi, których jedyne dziecko w przykry i bardzo bolesny sposób umiera. Oboje – mąż i żona – dręczeni bólem nieodwracalnej straty mimo woli, bo podświadomie, obwiniają się wzajemnie za cierpienie psychiczne, jakiemu zostali poddani.  Czytaj dalej Oglądając się przez ramię

Znienawidzona śmieszność

Święta, święta i po świętach. Stare dobre powiedzenie. Na całe szczęście kiedy we własnym grafiku ma się zapisany jeszcze jeden dzień wolny od pracy, z ulgą może się człowiek obudzić dopiero o dziewiątej rano. Długi sen bywa przecież bardzo istotny, szczególnie jeśli w środku nocy człowieka wybudził rozdzierający ból w klatce piersiowej – na wysokości mostka – i przez naprawdę długą chwilę nie pozwalał zasnąć. Niemiłe wspomnienie. Co prawda jeśli się już przywykło do tego typu sytuacji, po prostu czeka się aż skrzynka nadawcza nie do końca życzliwej energii odpuści i przestanie o Wiedźmie myśleć, jednak niedogodność i tak irytująco silnie doskwiera.     Czytaj dalej Znienawidzona śmieszność

Wizyta z zaświatów

Zakręcona – chyba była taka piosenka, którą bodaj Reni Jusis całe wieki temu wyśpiewała. Właśnie tym słowem bardzo często w potocznym języku opisywane jest tonięcie w całym oceanie emocji. Takie tam mrówki w brzuchu i motylki całymi chmarami latające wokół głowy. Uśmiechanie się do obcych ludzi niczym debil do sera. Aż tu nagle, czyli na koniec, owa zakręcona osoba obudzi się rano i czuje się zmuszona powiedzieć samej sobie: – Dość(!), muszę coś jeszcze załatwić i dopiero wtedy wrócę do ćwierkania niczym zakręcony wróbelek lub inny gołąbek i wycinania góralskich hołubców Bóg wie po co.   Czytaj dalej Wizyta z zaświatów

Warto przeczytać i przemyśleć

„Ryk lwa” to pełne nieustraszoności obwieszczenie, że każdy stan umysłu wraz z jego emocjami, jest nadającą się do obróbki i przydatną sytuacją. Jest upomnieniem w praktyce medytacji – uświadamiamy sobie, że nie ma potrzeby odrzucać chaotycznych sytuacji, ani też uważać je za regresywne i prowadzące ku pomieszaniu. Musimy szanować każdy nastrój, jaki tylko się nam przydarza. Chaos powinniśmy uznać za wyjątkowo dobrą nowinę.    Czytaj dalej Warto przeczytać i przemyśleć

Kłamczucha

Cała masa słów nie daje spokoju. Od wielu dni nosi się w sobie przyjemne zdziwienie okraszone radością nowego odkrycia. Własna banalna codzienność staje się zadziwiająco wygodna. Tzw. zawodowe relacje interpersonalne zaczynają brać górę ponad wszystkim innym, co można byłoby nazwać romantyką. Dziwna prawda wychodzi na jaw, że nawet z natury samotnikom zdarza się chcieć zbliżyć do osób, tych ciałem i duchem prawdziwych, i to już całkowicie bez konieczności podpierania się literą pisaną, do tego jeszcze nawet nie ocierając się o mury jakichkolwiek muzeów lub galerii sztuki. Czytaj dalej Kłamczucha

Krzyk

Zerwać się na równe nogi. Stare dobre powiedzenie. Ale kiedy naprawdę doświadcza się czegoś podobnego, człowiek po chwili nie może uwierzyć, że aż tak przerażający sen dano mu obejrzeć. Dzika myśl krzycząca w głowie. Panie Janie! Panie Janie! Tylko mi nie mów, że wszystko potoczy się właśnie tak. Walić moje zdolności predykcyjne. Przecież tzw. przeznaczenie na upartego da się zmienić. Tak mówili na wykładach Karma Kagyu. Czytaj dalej Krzyk

Kiedy pan Śmierć staje w drzwiach

Zwykle osoba decydująca się na wizytę u wróżki ma swoje powody, by chcieć spojrzeć w przyszłość. Wielu uważa, że ten zabieg pomoże im w załatwianiu niektórych spraw. Inni upierają się, że to umożliwi oszukanie przeznaczenia. Niektórzy twierdzą też, że wiedzieć, czego można się od życia spodziewać, pomoże im w przygotowywaniu się nawet do najgorszego. W każdym razie zdania bywają podzielone. Bowiem jest też wielu, którzy w ogóle nie odczuwają potrzeby bawienia się własną przyszłością. Odrzucają sens takich zabiegów, jakimi jest predykcja.    Czytaj dalej Kiedy pan Śmierć staje w drzwiach

Deszczowy koszmar

Lato już od kilku dni trwa, a za oknem dżdżyście. Taka sobie pogoda. Dziś obudziłam się słuchając szumu wiatru za oknem. To trochę jakbym była nad morzem. Od razu przypomniała mi się eskapada z Ive i jej córkami. Byłyśmy wtedy bodaj niedaleko Kołobrzegu. Geografia nie jest moją mocną stroną. Czytaj dalej Deszczowy koszmar

Z pola walki

Słuchanie starych opowieści przyjmuje różny kształt. Wiele zależy od odległości czasowej, której dotyczy specyficznie długa opowieść. Niezależnie od tego, nie każdy potrafi w pełni plastycznie wyobrazić sobie zdarzenia, o których mowa. Pewnie to powoduje, że ludziom tak często zdarza się dziwić eks żołnierzowi, że stracił pamięć. No bo jak to tak… zapomnieć? Czytaj dalej Z pola walki

Smętki

Jestem cicha i nie narzucająca się, bo mam coś na wzór załamania nerwowego. Nie do końca radzę sobie z emocjami, a co za tym idzie, nie czuję się na siłach do podejmowania jakiegokolwiek dialogu. Huśtam się pomiędzy niby depresją, a przed-miesiączkowym zaburzeniem nastroju.

Już od dłuższego czasu nieustająco kłócę się z mężem. Zachowujemy się na wzór rodzeństwa. Jedno drugiemu usiłuje udowodnić, że jest lepsze, albo zwalać na to drugie obowiązki domowe. To znaczy – nie do końca jest tak, jak napisałam – Mężysko zwyczajnie miewa pretensje, że jest proszony o cokolwiek i tyle.  Czytaj dalej Smętki