Archiwa tagu: sny

Sentymentalnie

Wojaże. Po latach nieustannego przemieszczania się z miejsca na miejsce człowiek przyzwyczaja się do konieczności ciągłego zmieniania środków lokomocji. Już nie zwraca uwagi na widoki za oknem. Rzadko słucha ludzi, ich prywatnych pogawędek ze współpasażerami. Po prostu sunie ku lepszemu jutru nas wszystkich nie oglądając się za siebie. Myśli o niebieskich migdałach. Wzdycha do chmur. Planuje swoje własne bujdy na resorach.

Czas pędzi niczym oszalały. To niezaprzeczalny fakt. Miłość do konkretów, swoistej oczywistości lub przewidywalności zdarzeń. Kolejne zapowiedzi zmian. Transformacji. Kalejdoskopu nowości. Głównie z tego powodu pozwala się, by wszystko wokół ewoluowało. Dziś tu, jutro tam. Uśmiech przemieszany z jego brakiem. Miłość nie w pełni dopowiedziana. Chęć bycia pochwyconą, a jednocześnie pierzchającą przed nieuniknionym.
Czytaj dalej Sentymentalnie

Kocimiętka

Johny przeczesał ręką włosy. Powinien przecież dobrze wypaść. O czym przypomniało mu lustro w windzie. Poprawił krawat i strzepnął ze swojego super modnego płaszcza nieistniejące paprochy. Westchnął. Spotkanie, na które zmierzał, uznał za bardzo ważne, bo zamykające trudne śledztwo.

Dziwaczny brzęk zasygnalizował, że winda właśnie zatrzymała się na wymaganym piętrze. John odwrócił się od lustra. Drzwi wolno rozsunęły się. Pan komisarz nieśpiesznie wysiadł. Rozejrzał się. Po obu stronach szklane drzwi blokowały przejście. – Bez pukania się nie obędzie – uśmiechnął się. – Oby warta tego była… – westchnął i nieśpiesznie podszedł do drzwi oznaczonych wielkim napisem „Biuro Analiz”.

Czytaj dalej Kocimiętka

Muzyczne źródło inspiracji

Każdy miewa swoje własne inspiracje.  W moim przypadku bardzo często wraz z nutami określonych melodii płyną obrazy, które staram się ubierać w słowa i na ich bazie tworzyć swoje własne historie. I właśnie te melodie, które tu zamieszczam, przez blisko trzy lata inspirowały mnie niemal nieustannie. Dlatego nie bez powodu w jednym z napisanych przeze mnie tekstów przez ułamek chwili pojawiła się twarz Antoniego Pawlickiego.

W moim przypadku tak naprawdę przypadki nie istnieją. Panowie Podświadomość oraz Świadomość naprawdę dobrze się znają i lubią. Trzymają ze sobą tzw. sztamę.

Czytaj dalej Muzyczne źródło inspiracji

Z kocim uśmiechem w tle

Długi spacer lubi pomagać w odreagowywaniu własnego rozedrgania. W pozbyciu się podłego nastroju. Trochę nieuzasadnionego odlotu w dołujące nieznane, a trochę własnych domysłów dotyczących całkowicie cudzego focha. Czytaj dalej Z kocim uśmiechem w tle

Autoekspresja

Stolarska_1Słitfocie to w obecnym czasie modna zabawa. Technika idzie do przodu, więc i poszerza własną ofertę. Kiedyś trzeba było wszystko robić przy użyciu statywu lub przy współudziale innej osoby, a teraz wystarczy selfie shutter i, jak mawiają młodzi ludzie, styknie.

Człowiek sięga po nowomodne zabawki. Ogląda własne dzieła wiekopomne. Uśmiecha się sam do siebie. A na koniec zaczyna się śmiać. Niemal opętańczo szydzić z samego siebie, w tym wypadku z samej siebie. Czytaj dalej Autoekspresja

Strach i jego oczy

Miałam ciężki dyżur. Siedzenie w pracy prawie do jedenastej w nocy to nic fajnego. Wraca się do domu jak już jest ciemno – nawet latem. A tym razem było ciężko nie tylko z powodu ilości zleceń. Pod koniec pracy miałam naprawdę dość.

Siedziałyśmy we dwie – Lici i ja. O 18:00 wszyscy już wyszli i zostałyśmy same. My i niekończące się ilości zleceń do zrobienia. Nie było czasu podrapać się po nosie. Nawet na zrobienie kawy brakowało wolnej chwili. Czytaj dalej Strach i jego oczy

O moich snach

Brzydka pogoda za oknem usypia i spowalnia. Refleksyjny nastrój zaczyna brać górę nad chęcią do pracy u podstaw. Człowiek często mimo woli ogląda się za siebie. Dziwna ospałość sprzyja wspomnieniom. Czasem też przy okazji takiej aury zaprzyjaźnione osoby z większą odwagą zadają pytania o to, co było i nadal jest. W moim przypadku takim czymś są dziwaczne odloty, sny na jawie, refleksje bez względu na pogodę. Jednym słowem – wizje. Czytaj dalej O moich snach

Stare dobre przesądy

Podobno wrzesień to czas, kiedy kolejny numerologiczny rok zaczyna się przecierać, czy też wdzierać do naszego życia. W moim przypadku zgodnie ze starą szkołą cyfrą przewodnią będzie dziewiątka, symbol końca pewnego etapu życia. Zgodnie z tak zwanymi podręcznikami do numerologii w dziewiątym roku niczego nie powinno się rozpoczynać, bo wszystko spali na panewce. Jedna wielka bzdura. Dziewiątka to czas na kończenie, a nie zaczynanie. Czytaj dalej Stare dobre przesądy