Archiwa tagu: sen

Sentymentalnie

Wojaże. Po latach nieustannego przemieszczania się z miejsca na miejsce człowiek przyzwyczaja się do konieczności ciągłego zmieniania środków lokomocji. Już nie zwraca uwagi na widoki za oknem. Rzadko słucha ludzi, ich prywatnych pogawędek ze współpasażerami. Po prostu sunie ku lepszemu jutru nas wszystkich nie oglądając się za siebie. Myśli o niebieskich migdałach. Wzdycha do chmur. Planuje swoje własne bujdy na resorach.

Czas pędzi niczym oszalały. To niezaprzeczalny fakt. Miłość do konkretów, swoistej oczywistości lub przewidywalności zdarzeń. Kolejne zapowiedzi zmian. Transformacji. Kalejdoskopu nowości. Głównie z tego powodu pozwala się, by wszystko wokół ewoluowało. Dziś tu, jutro tam. Uśmiech przemieszany z jego brakiem. Miłość nie w pełni dopowiedziana. Chęć bycia pochwyconą, a jednocześnie pierzchającą przed nieuniknionym.
Czytaj dalej Sentymentalnie

Szarada

Zmęczenie dokucza. Sny też dają do wiwatu. Głównie Cate Blanchett i Tilda Swinton wcielają się w główne role. Tą samą postać inscenizują. Obie niczym wyuczony na pamięć wiersz ciągle klepią te same kwestie. Cate jako filmowa Carol od niechcenia rzuca banalną frazę – wciąż zapominam wykasować to zdjęcie, ale uczynię to, jeśli nie przestaniesz mnie zaczepiać, niechybnie zrobię to. – Tilda dla odmiany zaprasza do samochodu, żeby ruszyć w podróż w kierunku praskiej cerkwi i dalej Inżynierską w stronę nie tylko Stalowej. – Muszę ci o czymś powiedzieć – szepcze w wyrazie zakłopotania – do czegoś ci się przyznać.  Czytaj dalej Szarada

Na przednówku

Mimo daty widniejącej w kalendarzu powietrze zaczyna pachnieć wiosną. Pani Janina wyrokuje szybkie odejście zimy. W jej ogródku już zaczynają kwitnąć pierwiosnki. Proces zmiany klimatu trwa. Jedno wielkie ocieplenie. Jeszcze trochę i zaczną u nas rosnąć drzewa pomarańczowe i oliwki. Na szczęście do ery lodowcowej jeszcze daleko, więc karę ze te zmiany poniosą dopiero następne pokolenia. Co prawda w kraju mlekiem i miodem płynącym może tego lata wszystkim znowu dokuczyć susza, ale za to chyba cieplutko będzie. Nie ma tego złego, co by się na dobre nie obróciło.    Czytaj dalej Na przednówku

Wypłowiały rejestr

XVI Gjalła Karmapa Rangdziung Rigpe Dordże
XVI Gjalła Karmapa Rangdziung Rigpe Dordże

Zdjęcia rodziców usunięte, wujostwa również. Ich miejsce zajęli nauczyciele ze szkoły Karma Kagyu. Podtekst czy też znaczenie tych zdjęć w moim świecie wewnętrznym stanowi bardzo silne i ważne skojarzenie. Na poziomie chrześcijaństwa można byłoby to od biedy podciągnąć pod zawieszenie na własnej ścianie symboli religijnych, np. prawosławnych ikon. Ale to bardzo mocno naciągane porównanie.   Czytaj dalej Wypłowiały rejestr

Wizyta z zaświatów

Zakręcona – chyba była taka piosenka, którą bodaj Reni Jusis całe wieki temu wyśpiewała. Właśnie tym słowem bardzo często w potocznym języku opisywane jest tonięcie w całym oceanie emocji. Takie tam mrówki w brzuchu i motylki całymi chmarami latające wokół głowy. Uśmiechanie się do obcych ludzi niczym debil do sera. Aż tu nagle, czyli na koniec, owa zakręcona osoba obudzi się rano i czuje się zmuszona powiedzieć samej sobie: – Dość(!), muszę coś jeszcze załatwić i dopiero wtedy wrócę do ćwierkania niczym zakręcony wróbelek lub inny gołąbek i wycinania góralskich hołubców Bóg wie po co.   Czytaj dalej Wizyta z zaświatów

Retrospekcje

Kiedy brak pomysłów na nowe porcje słowotoku dokucza, człowiek zaczyna grzebać w starociach. Postanowienie uzupełnienia dawnych wpisów zachęca do nurkowania w sprawach minionych. Niektóre z wątków wciąż się pamięta, inne silnie zaskakują własną prostotą lub dziwacznym poplątaniem. Nie brak również oczywistych oczywistości, jak na ten przykład…  Czytaj dalej Retrospekcje

Natrętne myśli

Prawie sto kartek zapisane. Wszystko w ramach odreagowywania. Nie mieści się w planach zawieszanie tych słów na wirtualnych słupach ogłoszeniowych. Ot, po prostu pragnienie uwolnienia się od niechcianych obrazów zmusza do klepania w klawiaturę. Głowę rozsadzają obrazy, a splot słoneczny silne uderzenia cudzej energii stricte kobiecej. Chwilami robi mi się od tego aż ciemno przed oczami. Uśmiech kota z Alicji w Krajnie Czarów znowu zaczyna dokuczać, wręcz prześladować. Nie non stop. Zaledwie od czasu do czasu, ale i to wystarczy. Czyj to uśmiech? Bo przecież tak naprawdę nie kota.   Czytaj dalej Natrętne myśli

Senny uśmiech Mony Lisy

Praca nad reklamą, nad autoprezentacją. Uczenie się od innych, jak najlepiej pokonać wstyd. Czym tak naprawdę jest zażenowanie i z czego może wynikać. Przyglądanie się własnemu onieśmieleniu lub obawie przed ośmieszeniem. Praca nad własną walecznością, zwiększeniem śmiałości w likwidowaniu uszkodzeń i zarysowań na swoim poczuciu wartości.

Jak to jest móc zobaczyć siebie cudzymi oczami? Dostać w prezencie sposobność do autentycznego wyjścia z siebie i stanięcia obok, spojrzenia samemu sobie prosto w oczy i poznania, co inni mogą w nich zobaczyć. Oddanie się prawdziwej zabawie w szukanie sensu własnych poczynań i odruchów.

Czy taka umiejętność to dar, czy przekleństwo? Czytaj dalej Senny uśmiech Mony Lisy

Ciemno wszędzie

Znajomi mają to do siebie, że przypominają sobie o nas zwykle wtedy, kiedy czegoś potrzebują. Nagle znajdują czas, żeby nas odwiedzić, żeby spytać niby mimo chodem co u nas słychać, a potem niby to „całkiem przy okazji” zasięgnąć rady, pożyczyć trochę cukru albo poprosić o pomoc przy instalacji nowego oprogramowania. W moim przypadku zwykle wszystko skupia się na wróżeniu lub interpretacji snów.

Tak było i tym razem. Czytaj dalej Ciemno wszędzie

Hades już czeka

Moja mama ostatecznie uznała, że nie ma po co żyć, więc znów wybiera się do szpitala. Jutro zawożę ją na Banacha. Trudno powiedzieć jak długo tam pozostanie. Zabawne jednak, że pewna bardziej niż konkretna pani doktor z uporem maniaka namawiała moją mamę właśnie na TO przedsięwzięcie. Chyba dość rzadko w dzisiejszych czasach zdarzają się znajomości tego typu. A dzięki wspomnianej pani doktor, na Banacha przez dobrych kilka dni rezerwowali łóżko dla mojej mamy. Czyż to nie zadziwiające? Czytaj dalej Hades już czeka