Archiwa tagu: radość

Sztuka konsumpcyjna

Poczuć życzliwy uśmiech płynący z oddali. Mieć wrażenie, że pod naporem przychylnej energii wszystko wokół niemal pulsuje. Wiedzieć, że ktoś o nas myśli. Zdawać sobie sprawę z tego, że znajome oczy cieszą się zerkając na nasze fotografie. Z ulgą budzić się rano i z podobnym uczuciem wieczorem przykładać głowę do poduszki.

Mieć świadomość obcej zazdrości… chęci zdławienia naszego uśmiechu… sprawienia, by każde z naszych marzeń okazało się zaledwie mrzonką…    Czytaj dalej Sztuka konsumpcyjna

Tembr

Jego głos mnie hipnotyzuje. Od wielu lat jest moim absolutnym numerem jeden. Przy nim wszyscy inni wokaliści rejterują. Ten facet jest genialny. Możliwość usłyszenia jego głosu na żywo, szczególnie wystąpienia w studiu, to jedno z moich największych marzeń.

Kim jest ów On?

Oczywiście to Ed Sheeran. Od pierwszej nuty, jaką usłyszałam płynącą z głośników w kinie, zakochałam się w jego głosie. Ludzie schodzili, mijali mnie, mówili o Hobbicie, o nowej kreacji i formie przedstawienia opowieści Tolkiena, a ja po prostu trwałam niewzruszenie pod ścianą i słuchałam. Po powrocie do domu od razu zaczęłam na sieci szukać jego innych kawałków. Kilka z nich udało mi się wygrzebać na rosyjskich stronach z mp3’kami.  Czytaj dalej Tembr

Przy stole wigilijnym

To samo kółko wzajemnej adoracji co zawsze. Dwóch synów. Jeden wielki, drugi mały. Ale obaj tak samo pulchni. Babcia i mama siedzące tuż obok, w równym stopniu rozgadane i rozmawiające o wszystkim, poza polityką, na której się nie znają. Kolejne porcje tradycyjnie polskiej kuchni są pochłaniane. Panom aż się uszy trzęsą. Tylko babcia z mamą dość ostrożnie dawkują sobie jedzenie. Nie ważne, że to święta, przejedzenie nie należy do przyjemnych, więc po co bawić się w masochizm? Po jakimś czasie następuje przerwa w nadawaniu. Każdy na swój własny sposób odpoczywa, żeby po blisko godzinie wrócić do stołu.    Czytaj dalej Przy stole wigilijnym

Zabukowana

Ekran telefonu zaczyna błyszczeć. Cicho brzęczy dzwonek. WhatsApp świeci uśmiechniętą twarzą Voya. Odbieram radośnie wyśpiewując powitanie. Uwielbiam z nim rozmawiać. On naprawdę poetycko umie narzekać na własną codzienność i powoływać do życia smętne ballady pełne wirtualnych łez. Ale tym razem nie inicjuje wyblakłych reminiscencji, po prostu dzwoni zapytać co tam słychać w Warszawce, wspomnieć jak miło mu minął dzień i przedstawić własną recenzję moich paraliterackich wypocin. Czytaj dalej Zabukowana

Przepis na – tak

Kiedy porządki dobiegają z wolna końca. Kiedy do przepracowania pozostaje już chyba tylko stara, sześćdziesięcioczteroletnia podłoga oraz poprawki malarskie. Kiedy przychodzi czas, aby w spokoju usiąść i zastanowić się ostatecznie nad meblami i sprzętem do kuchni. Wtedy nastaje dziwaczny czas wyciszenia, nie tylko zewnętrznego, ale przede wszystkim osobistego. Drobna odsapka i przygotowanie się do kolejnego etapu kieratu zwanego pracą. Czytaj dalej Przepis na – tak

Diabelski cyrograf

Nagle Polskę dopadła Pani Zima. Pogroziła palcem śląc ostrzeżenie; „W tym roku nie będziecie mieli już tak łatwo”. Synoptycy prognozują iście syberyjskie mrozy. Na szczęście póki co na kalendarzu nadal widnieje napis Pani Jesień, więc jest szansa, że temperatury choć odrobinę się jeszcze podniosą. Grunt to myśleć pozytywnie. Czytaj dalej Diabelski cyrograf

Sfrancuszczona

Dzwonek telefonu zaskoczył jeszcze przed południem. Kiedy człowiek nie czeka na żadne wieści, wręcz ich sobie nie winszuje, nagłe dryndanie nie cieszy. Ale cóż począć, ech, życie płynie dalej, więc trzeba odebrać. Znajomy głos po drugiej stronie z dziwacznie brzęczącym akcentem pyta: „Czy zastałam panią Iks Igrrrek?” – i zaczyna się życzliwie śmiać. „Ech, ty sfancuszczona Polko jedna”. Odpowiada się równie radośnie. Czytaj dalej Sfrancuszczona

…nie tylko Bożym Ciałem…

Miałam nadzieję, że nikt nie zauważył. Szybko podniosłam głowę i oparłam ją na ręku. Oczy same mi się zamykały. Ze słowa na słowo zaczynałam mówić głupoty, a Mistrz Gry nie powinien się tak zachowywać, główny demiurg powinien być czujny i sprawować aktywnie pieczę nad stwarzanym przez siebie światem. Ja zaś wolniutko acz zdecydowanie zapadałam w sen.  Czytaj dalej …nie tylko Bożym Ciałem…