Archiwa tagu: psychoanaliza

Śpiąca Królewna

Po pracy do domu. Kucharzenie czeka. Głowa ciężka z niewyspania. Nadszarpnięte nerwy dają się we znaki. Wielu sądzi, że to z ich powodu, że to niekończące się amore pomidore stanowi powód rozedrgania ich znajomej Wiedźmy, czyli moje, kiedy tak naprawdę to potencjalna druga praca od dawna spędza mi sen z powiek. Sesja z nową klientką odhaczona. Kolejne spotkania w planie. Nowe osoby wchodzące na moją drogę życia coraz częściej mówią dzień dobry. Naprowadzają mnie na zupełnie inny tor myślowy. Podpowiadają rodzaj marketingu, po jaki Wiedźma winna sięgnąć. Stare przepowiednie z chwili na chwilę nabierają rozpędu. Ekscytacja męczy, stąd miewam coraz częstsze migreny.  Czytaj dalej Śpiąca Królewna

Śmiała nieśmiałość

Skrzywienie zawodowe wszystkim lubi dokuczać. Lekarze mają swoje, mechanicy samochodowi własne odruchy. Jedni mimo woli analizują wygląd skóry i dźwięk oddechu osoby, z którą przychodzi im załatwiać jakieś sprawy. A mechanicy słysząc rzężenie silnika w samochodzie kumpla od razu stawiają diagnozę, że na złom z tym szmelcem, bo nie warto go już naprawiać. W moim przypadku taką chorobę stanowi analiza cudzych zachowań. Zaczęło się od pracy nad zrozumieniem, czym jest autyzm własnego syna, a skończyło na pokonywaniu własnych ograniczeń na poziomie percepcji wynikających z operacji mózgu, której zostałam poddana.    Czytaj dalej Śmiała nieśmiałość

Podsumowanie

Krótko i na temat. Zabawnie zwięzłe i bardzo konkretne pytanie:

– Co dokładnie postrzega pani za przejaw odwagi?

– W moim pojęciu wstęp do nauki heroizmu stanowi umiejętność przyznawania się do własnych słabości. Tym od lat zajmuję się zawodowo. Oczywiście posługuję się nietypowymi metodami, ale co do których skuteczności przez lata zyskałam blisko stuprocentową pewność.

Moje działania przypominają proces wpuszczania światła do ciemnego pokoju. Mają na celu uchylanie drzwi lub okiennic blokujących dostęp wspomnianego światła, czyli osoby poddawane tego rodzaju terapii zachęcam do pracy nad przyjmowaną przez nich formą wyrazu lub ekspresji  jako takiej.    Czytaj dalej Podsumowanie

Książka

Porządkowanie starych zapisków niczym segregowanie starych szpargałów. Dotarcie do punktu, w którym ręce mimo woli zaczynają drżeć, głos więźnie w krtani, a łzy bez ostrzeżenia napływają do oczu. Serce wali jak oszalałe. Nie zdjęcia stanowią przyczynę, bo tym razem ani jedno nie pozostało niby przez przypadek upchane pomiędzy katalogami pełnymi śmieci. Nie filmy takie lub inne na YouTube’ie. Nawet nie własne monologi pełne liter. Emocje stają się przyczyną. Nowe sprawy tak spójnie korespondujące z przeszłością, że aż niemożliwe do oddzielenia od dawnego rozwoju wypadków.     Czytaj dalej Książka

Carl Gustav Jung prezentuje:

„Wizje. Notatki z seminarium 1930-1934”

Carl Gustav Jung, Wydawnictwo KR, Warszawa 2008

Swiss psychiatrist Carl Gustav Jung (1875 ? 1961), the founder of analytical psychology, 1960. (Photo by Douglas Glass/Paul Popper/Popperfoto/Getty Images)

Wykład I

4 maja 1932

Jung: Panie, Panowie, wznawiany pracę nad serią wizji, które omawialiśmy tu ostatnio. Pamiętacie, jaki specyficzny motyw zajmował nas pod koniec ostatniego seminarium?

Pan Allemann: Motyw mandali.

Jung: A w jakiej formie?

Pani Sawyer: W formie białego i czarnego miasta.

Jung: Tak. Już jakiś czas temu mieliśmy do czynienia z symbolem białego miasta posadowionego na szczycie góry, teraz zaś widzimy czarne miasto ulokowane gdzieś na dole. Stwierdziliśmy, że jest to związane z dwiema zasadami, yin i yang, które – wyjaśniam to nowym uczestnikom naszego spotkania – są pojęciami klasycznej filozofii chińskiej. Są to zasady przeciwstawne, reprezentują paradoksalność wszystkiego, co istnieje, reprezentują również źródło energii witalnej; gdyby nie one, nic nie mogłoby zaistnieć, nic nie mogłoby się rozwijać; źródłem energii jest gra przeciwieństw.  Czytaj dalej Carl Gustav Jung prezentuje:

Autobiografia

Dawno temu, bo jeszcze jako dziecko postanowiłam napisać książkę. Nie bardzo wiedziałam jak, więc po prostu sięgnęłam po kolorowe zeszyciki i długopis. Pamiętniki zawierały najprzeróżniejsze bzdury. Długo sądziłam, że z założenia nic nie warte, aż do tego roku.

Robiąc porządki w mieszkaniu rodziców sięgnęłam po owe zapiski. Pierwsze, co mnie uderzyło, to opis pewnego filmu, znanego pod tytułem „Zagadka Nieśmiertelności”. Ów film zainicjował całe poniższe story.

Ale po kolei…  Czytaj dalej Autobiografia

Terapeutka

To było dziwaczne spotkanie. Niby nie denerwowałam się, a jednocześnie dokuczało mi uczucie zagubienia. Na szczęście otaczająca mnie architektura nieco ukoiła skołatane nerwy. Widok starych murów, dziwacznie wysoko zawieszonych sufitów i ogromnych okien, odciągnęła moją uwagę od powodu spotkania z terapeutką powodując, że na koniec niemal zapomniałam o bożym świecie.    Czytaj dalej Terapeutka

Lew-Starowicz radzi…

Dziś urodziny Doroni. Złożyłam jej życzenia. Niespodziankę sprawili jej jednak już inni. Jacyś tam znajomi z jej studiów. Co prawda nie bardzo to pomogło Dorci zapanować nad własnymi lękami i rozedrganiem, ale na pewno poprawiło humor.

A ja? Cóż, tradycyjnie biegam za niczym. Ciągle czytam książki kupione na Allegro. Wszystkie to tak naprawdę gejowskie romansidła lub głębokie rozterki w kontekście społecznych konfliktów wiążących się z tematyką AIDS. Nie wszystko mnie interesuje, ale odhaczam to niczym lektury szkolne, żeby móc się nauczyć pisania o tej nie innej społeczności. Nawet dzieło Lwa-Starowicza staram się przyswoić. To nie jest łatwe, bo niemal w pięćdziesięciu procentach się z tym panem nie zgadzam.    Czytaj dalej Lew-Starowicz radzi…