Archiwa tagu: przeszłość

Śpiąca Królewna

Po pracy do domu. Kucharzenie czeka. Głowa ciężka z niewyspania. Nadszarpnięte nerwy dają się we znaki. Wielu sądzi, że to z ich powodu, że to niekończące się amore pomidore stanowi powód rozedrgania ich znajomej Wiedźmy, czyli moje, kiedy tak naprawdę to potencjalna druga praca od dawna spędza mi sen z powiek. Sesja z nową klientką odhaczona. Kolejne spotkania w planie. Nowe osoby wchodzące na moją drogę życia coraz częściej mówią dzień dobry. Naprowadzają mnie na zupełnie inny tor myślowy. Podpowiadają rodzaj marketingu, po jaki Wiedźma winna sięgnąć. Stare przepowiednie z chwili na chwilę nabierają rozpędu. Ekscytacja męczy, stąd miewam coraz częstsze migreny.  Czytaj dalej Śpiąca Królewna

Gra wstępna

– Pozbierałam to wszystko do kupy – uśmiechnęła się.

On kiwnął głową. – I jak ci poszło? – spytał wyrażając zaciekawienie.

– Zdziwiłam się, że aż tak łatwo udało mi się każdy z wątków poskładać do kupy – wciąż się uśmiechała. – Nawet tytuł już mam.

– To będzie serial, czy tylko jedna opowieść?  Czytaj dalej Gra wstępna

Pożegnanie

Pragnienie wyrażenia złości lubi dokuczać. Ma się za sobą długą rozmowę z dobrą przyjaciółką. Czuje się smutek przemieszany z radością wynikającą z cudzych zwierzeń. W efekcie chce się dołączyć do koleżeńskiego czyszczenia starych kanałów relacyjnych i zaserwować swojej własnej odległej Przeszłości sporo dobitnych słów:   Czytaj dalej Pożegnanie

Szaman wie lepiej

Rozmowy. Plotki i ploteczki. Banalnie towarzyski standard. Cudownie lekki wstęp poprzedzający przejście do tzw. konkretów, czyli dużo trudniejszych tematów, wypunktowywania wszelkich podsumować dotyczących nie tylko własnej wewnętrznej szamotaniny. Jeśli ma się przyjaciół – tych od serca – nosi się w sobie poczucie, że jest się komu wyżalić, wykrztusić z siebie długo skrywaną prawdę, jej niuanse i od dawna dokuczające pragnienie ucieczki; jednego wielkiego wyrwania się z fikcyjnych kajdan męczących przyzwyczajeń i niewygodnej rutyny zwanej dobrymi obyczajami.

Nieco emocjonalne katharsis.   Czytaj dalej Szaman wie lepiej

To już jest koniec

Poirytowanie. Napad niechcianej złości. Raniące słowa przesączone dziwacznym jadem. Nieopanowana wściekłość. Chyba tak w nieco przejaskrawiony sposób można byłoby opisać własne rozczarowanie i chęć przerwania czegoś od dawna już niechcianego. Coś w rodzaju zerwania z nałogiem pod wpływem bardzo silnego impulsu, czynnika generującego całe domino przyszłych zdarzeń. Czytaj dalej To już jest koniec

Partykuła

1/

Przez to ciągłe zastanawianie się nad tym, czy w trakcie konstruowania zdań nie nadużywam tych lub innych części mowy, zaczynam się bać czegokolwiek pisać. To straszne. Cała zabawa gdzieś wyparowała. Nie masz już dla mnie radości z pisania. Pozostała żmudna praca i to pod górę.

Miał być dramat. Ale z tego wszystkiego zapomniałam języka w gębie. No bo jakże tu pisać, jeśli twór nie stanowi zwartej, zamkniętej i oczywiście logicznej całości. Pisanie dla pisania traci sens, kiedy się wie, że za rogiem czeka ocena. Strach przed krytyką przesłania rozsądek. Bycie wiecznie na tzw. Cenzurowanym, nie służy twórczości, czy choćby zabawie w twórczość.    Czytaj dalej Partykuła