Archiwa tagu: przemyślenia

Na chillout’ie

Robienie jednego przemieszane z uczeniem się czegoś innego. W tle gra muzyka. Od czasu do czasu pani wykładowczyni opowiadająca o WordPressie wtrąca swoje pięć groszy. A przy tym wszystkim wskazówki zegarka pędzące w zastraszająco szybkim tempie. To trochę przypomina uczenie się wiersza na pamięć. Ciągle te same kwestie recytowane na wiele sposobów. Tylko z pozoru przynudnawe wariacje na temat, kiedy tak naprawdę prawdziwa saga konsekwentnie rozmnaża się przez literowe pączkowanie. Czytaj dalej Na chillout’ie

Cytaty z buddyjskich wykładów

____________________

#Czy w medytacji chodzi jedynie o relaks?

Celem medytacji jest coś znacznie głębszego. Odprężenie jest punktem wyjścia, gdyż dopiero wtedy można doznać spokoju serca i jasności umysłu i dalej podróżować na drodze medytacji.    Czytaj dalej Cytaty z buddyjskich wykładów

Własne znaki zapytania

Gnam siedząc i siedzę maszerując. Już tak mam. Nigdy statyczna i nigdy rozbiegana. Takie ze mnie odrobinę pół na pół – fifty fifty – nie wiadomo co. Zwykle w ten sposób samą siebie lubię opisywać. Bo przecież tylko to mi wolno robić, czyli opisywać samą siebie, a o innych nawet nie wspominać. Nielzia (нельзя) – nie wolno. Nie nada (не надо) – nie trzeba, nie powinno się. Ludzie lubią tylko, żeby ich chwalić bez żadnych „ale” lub „czyżby”. Głównie dlatego na moim blogu brakuje czystego obgadywania innych. Czytaj dalej Własne znaki zapytania

Urywek bez początku i końca

Z konieczności powrót do zdarzeń minionych. Przymus spojrzenia na dawne obrazy dużo świeższym okiem. Możliwość dookreślenia zmian, jakie zaszły przez określony czas. Wszystko to bywa niełatwe. A mimo to warte zachodu.    Czytaj dalej Urywek bez początku i końca

Łyżka dziegciu w beczce miodu

Wspomnienia to dla wielu spory motor napędowy działań. Kiedy trafia się w miejsce kojarzone z minionymi chwilami, mimo woli obrazy zaczynają wyłaniać się z najgłębszych zakamarków pamięci. I nawet długie spacery przestają być do tego konieczne, by powspominać. Czasami wystarczy sięgnąć po stare albumy ze zdjęciami lub pogrzebać w internecie, a całe morze reminiscencji daje o sobie znać niemal w jednej chwili.

Bywa, że wystarczy widok czyjegoś uśmiechu, innym razem panoramy miasta, fragmentów starówki lub pierwszych promieni słonecznych wyłaniających się ponad górskim łańcuchem. Czy to sytuacje przypominające filmową stop klatkę, czy jedynie pozowane choćby i autoportrety. Wspomnienia mimo woli powracają. A wraz z nimi, kawałek nas samych. Fragmenty myśli pochwyconych i zatrzymanych w pół zdania. Emocji przywoływanych widokiem tego co było, ale już nie jest. Informacji przemycanych pokątnie, aktorskim szeptem wycharczanych prosto do ucha.    Czytaj dalej Łyżka dziegciu w beczce miodu

Daviesomania

Po podwórku biegają dzieci. Ogrodzony plac zabaw tętni życiem. Teren jest wysypany piaskiem. Rodzice siedzą na ławkach zerkając w stronę pociech. Na brzegu placu maluchy grają w piłkę. Niektóre jeżdżą na niewielkich rowerkach. Wiodą prym trójkołowe hulajnogi – modna nowość. Plac tętni życiem.

Gdzieś w rogu podwórka, nieopodal klatki schodowej, biega mały chłopiec. Dwulatek o więcej niż śniadej skórze. Uśmiecha się gaworząc cicho. Tuż przy nim na posterunku trwa tata. Jest wysoki i bardzo szczupły. Spod daszka czapki na dziecko zerka czujne oko ojca. Jedyny jasny element możliwy do wychwycenia w tej sylwetce. No, może poza uśmiechem. Zęby lśnią bielą.   Czytaj dalej Daviesomania

Predykcja czy fikcja

Wiedźmom się zdarza bardzo często słyszeć to samo pytanie, niczym niekończący się refren, tekst powracający rytmem dokładnie tej samej melodii. „Ale czy ty nie oszukujesz? Naprawdę wiesz, czujesz, widzisz i umiesz przepowiedzieć?” Zwykle nie bardzo wiadomo, jak zareagować, bo odpowiedzi na to pytanie znalazłoby się wiele, którą więc wybrać?   Czytaj dalej Predykcja czy fikcja

Dumna i blada

Wezwali mnie do szkoły. Nie bardzo wiem z jakiego powodu. Na wszelki wypadek denerwuję się jak cholera. Mam dziś rozmowę z wychowawcą syna. Nawet nie próbuję zgadywać powodu mojego „dywanika”, oddaję się panice i to mi wystarczy.

Wczoraj Bzik pozwoliła mi odejść. Nie powiedziała tego wprost, ale i tak powiedziała. Myślę, że z nadejściem wakacji moja terapia na dobre dobiegnie końca. Na wieść o tym Jester spytał mnie, czy dostanę zaświadczenie o normalności. Uśmialiśmy się oboje.  Czytaj dalej Dumna i blada