Archiwa tagu: predykcja

Zalać robala

Przyłapałam samą siebie na niechęci do dalszego przeglądania starych zapisów. A jednocześnie czytając je dookreśliłam schemat, jaki chciałabym przyjąć przy tworzeniu prawdziwej prozy, czegoś zgoła różnego od blogowych wprawek, uromantycznionych liryków. Nadal poetyka i pewna żartobliwość składać się będą na mój styl pisania, ale już dużo większa dosłowność zajmie miejsce zaledwie sugestii dotyczących wielu osób. Na scenę wejdzie realny żal i szereg rozczarowań ubranych w nieco mniej barokowe złocenia, niż to miało miejsce dotychczas. Raczej secesja wolno sunąca w stronę modernizmu zacznie dominować, choć oczywiście odległa od pełnej nowoczesności, by i tak na koniec przybrać kształt futuryzmu, czy nawet fantasmagorii.  Czytaj dalej Zalać robala

Komunikat zwrotny – feedback

Kolejny raz ten sam problem. W inny sposób, ale nieprzyjemnie znajomy kłopot wszedł właśnie na scenę. Kiedy coś takiego mi się przytrafia, zgodnie z chińskim przysłowiem o świni staram się zatrzymać na chwilę, dokonać retrospekcji, przeanalizować własne wcześniejsze działania i dookreślić powody mojego ciągłego tkwienia w tym samym myślowym błocie.    Czytaj dalej Komunikat zwrotny – feedback

Idź za białym królikiem

Zaganianie codzienne. Chciałoby się o czymś napisać. Wspomnieć o własnym spotkaniu z panem Fluent in English. O oplotkowaniu z nim wielu spraw, tak jego wieloletniego afektu do własnego Zielonego Wzgórza, jak i osobistych refleksji dotyczących codzienności. Całe mrowie tematów nie daje spokoju, w pewnym sensie dokucza. Jasnym się staje, że narastający lęk przybiera przerażająco dookreślony sens. Zaskakujący wniosek podsumowujący szereg minionych dni niemal podchodzi do gardła, paraliżuje: – Zaczynam się realnie bać własnej przyszłości, bycia ciągniętą, a nie ciągnącą kogokolwiek do jaskini.    Czytaj dalej Idź za białym królikiem

Odwieczne pytanie

Ech, ten pan Morfeusz. Najpierw bierze sobie wolne – i to na własne żądanie – a potem nagle wraca z wakacji i dopada dziwacznie kolorowymi obrazami. Człowiek budzi się po jedenastu godzinach głębokiego snu, ot, skutek trzech nieprzespanych nocy, i ni z tego ni z owego przypomina sobie obrazy pełne dobrze znanych widoków. Najpierw własne mieszkanie, potem jazda tramwajem, by na koniec stanąć na ścieżce prowadzącej do PKiNu.    Czytaj dalej Odwieczne pytanie

Retrospekcje

Kiedy brak pomysłów na nowe porcje słowotoku dokucza, człowiek zaczyna grzebać w starociach. Postanowienie uzupełnienia dawnych wpisów zachęca do nurkowania w sprawach minionych. Niektóre z wątków wciąż się pamięta, inne silnie zaskakują własną prostotą lub dziwacznym poplątaniem. Nie brak również oczywistych oczywistości, jak na ten przykład…  Czytaj dalej Retrospekcje

W te i nazad

Wspomnienia nie dają spokoju. Kolejne obrazy wypływają z lamusa i przywołują echo przeszłości Redagowanie własnych starych zapisków nie w pełni sprawia przyjemność, a jednocześnie bawi. Nagle można samego bądź samą siebie zobaczyć cudzymi oczami, bo po latach nie jesteśmy już tacy jak dziesiątki miesięcy wcześniej, więc czytając o sobie widzimy już kogo innego. Czytaj dalej W te i nazad

Numerologia kontra wolna wola

Robienie porządków zabiera trochę czasu, szczególnie jeśli łączy się to z koniecznością przeczytania całej masy starożytnych niemal wpisów. W moim przypadku rok 2007 nie należał do łatwych. Wtedy najsilniej odczuwałam skutki operacji, jakiej rok wcześniej został poddany mój mózg. To przykre wspomnienie, które zatarł czas, a któremu teraz przyszło ponownie stawić czoła. Czytaj dalej Numerologia kontra wolna wola

Dziewiąty rok w numerologii

Przeglądanie starych zapisków, korygowanie błędów i zamieszczanie odświeżonych tekstów sprzed lat zajmuje sporo czasu. A co gorsza przypomina o przykrych chwilach. Zapomniałam już jak ciężko mi było dawniej. Wyleciało mi z głowy, że naprawdę długo po operacji wracałam do normy. Rozmowa z nową panią neurolog brutalnie mi o tym przypomniała. Czytaj dalej Dziewiąty rok w numerologii

Jak nie kijem go, to pałką

Każdy ma swoje własne hobby. Takie czy inne. Ja uwielbiam snuć się po mieście. Czasami tędy, czasami owędy. Grunt aby gnać do przodu, a dokąd i po co to już zupełnie inna para kaloszy. Po prostu to kocham i tyle. Kiedy potrzebuję wymyślić jakiś tekst albo przepracować jakiś problem, ruszam w trasę. Bardzo często obojętne mi jest po co i dokąd, byleby przed siebie. A innym razem przez ułamek chwili zastanawiam się, co tym razem chciałabym zobaczyć płynąc przed siebie i prawie od razu łapię za plecak kierując się do wyjścia z mieszkania. Czytaj dalej Jak nie kijem go, to pałką

Krzyk

Zerwać się na równe nogi. Stare dobre powiedzenie. Ale kiedy naprawdę doświadcza się czegoś podobnego, człowiek po chwili nie może uwierzyć, że aż tak przerażający sen dano mu obejrzeć. Dzika myśl krzycząca w głowie. Panie Janie! Panie Janie! Tylko mi nie mów, że wszystko potoczy się właśnie tak. Walić moje zdolności predykcyjne. Przecież tzw. przeznaczenie na upartego da się zmienić. Tak mówili na wykładach Karma Kagyu. Czytaj dalej Krzyk

Wnętrzarstwo

Przychodzą dni, kiedy człowieka dopadają reminiscencje. Powody mogą być różne. Mniej lub bardziej przypadkowe. Czasami po prostu robienie porządków przywołuje wspomnienia, bo w ręce wpadają stare fotografie lub dzwoni ktoś od dawna nie słyszany, albo dostaje się maila od osoby, z którą nie miało się kontaktu od wielu już lat. Czytaj dalej Wnętrzarstwo

O predykcji

Ostatnio zapytała mnie znajoma, jak to właściwie jest, widzieć przyszłe zdarzenia nie tylko na bazie kart, ale również tak po prostu w formie snu na jawie. Odruchowo wzruszyłam ramionami. Tak naprawdę nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Znaczy talent miałam od zawsze, ale się nim nie posługiwałam zbyt często. Musiał zaistnieć w moim życiu katalizator, czynnik zewnętrzny bez którego proces nigdy na dobre by się nie uruchomił. Jedynym haczykiem kryjącym się za tego rodzaju opisem, jest jednak fakt, że nie mam pojęcia z jakiego powodu akurat z tym, a nie innym katalizatorem moje drogi się przecięły i co ważniejsze jeszcze, czemu po dziś dzień nie jestem w stanie tych dróg rozplątać.  Czytaj dalej O predykcji

Władczyni

Świat ludzkich symboli wbrew pozorom dość łatwo dzieli się na szereg grup. Mam tu na myśli symbole. Pierwsze dwa podstawowe to kobieta i mężczyzna, czyli czarne i białe, miękkie i twarde, okrągłe i kanciaste, jin i jang. Prosty podział. Niemal pierwsza prawda, z jaką się stykamy w kilka sekund po narodzinach, czy nawet jeszcze przed nimi, spoczywając w łonie matki.

W Tarocie kobiecość przedstawiona jest na dwa sposoby. Część fizyczna, bardzo zmysłowa i ta czuła, ale przy tym napiętnowana przejawami czystej intuicji wraz z intelektem, gdzie brakuje już miejsca na uleganie odruchom fizycznym. Dwa symbole: Władczyni, zwana Cesarzową vs. Kapłanka.  Czytaj dalej Władczyni

Dziesiątka Mieczy

Wyczerpanie, tzw. zmęczenie materiału. Wysiłek dużo większy od fizycznego. Kiedy to pada się niemal na twarz, migrena zaczyna dokuczać, koncentracja wysiada, serce łomocze, jak po długim biegu. Człowiek wskakuje do pościeli i jeszcze w czasie lotu ku poduszce szepce bezsilnie: „Nie dam już rady. Co za dużo, to nie zdrowo. Z motyką na słońce… tego właśnie mi się zachciało. Jeden wielki bezsens”. Tak właśnie potrafią dokuczać nam wszystkim emocje. Bez względu na powód rozdrażnienia i tzw. nadpobudliwości, na koniec każdy tak samo ma dość. Jak to Anglicy mawiają – enough is enough – po prostu wystarczy i tyle.  Czytaj dalej Dziesiątka Mieczy