Archiwa tagu: pragnienie

Lodziarnia

– Jak myślisz, kto robi wodę z tego mózgu?

– Chyba kto komu robi pranie mózgu…

– No właśnie. Kto resetuje właśnie te komórki mózgowe?

– Neurony?

– Elektrony. Plutony. Tetrisy. Co za różnica jak to nazwiesz? Po prostu mózg. Kto zarządza i manipuluje tym wszystkim… kto nieustannie mówi o różnicach pokoleniowych? Kto stara się zabarykadować ten teren i otoczyć go szczelną osłoną, żeby sztuczny zdrowy rozsądek wciąż funkcjonował zgodnie z fikcyjnymi zasadami przyzwoitości?

– A jakie ma to znaczenie kto? Ktoś. Nazwij go Strachem przed…

– Wiem.

– Strachem przed dojrzałością…

– Wiem.

– Przerażeniem na myśl o…

– Wiem.

– Utratą kontroli…

– Wiem. Zatraceniem się w…

– Owszem. A nawet więcej. To coś ma jeszcze inną nazwę…

– Uczucie. Więź… Miłość.

– Przestań więc pytać. Zacznij działać. Zrób porządek w tym burdelu.

– Domu uciech?

– Nie! W tym mózgu.

Ogarnij się

Zastanowienie nie daje spokoju. Co i raz te same obrazy dokuczają. Wiecznie to nie inne podwórko. Bardzo stare, bo przedwojenne. Cukiernia tuż za rogiem, zaraz obok bramy. Goła cegła. Żydowskie korzenie. Dawne widoki. Coś, czego już nie ma, ale kiedyś tam funkcjonowało… Myśl o tym, że starych ławek się miasto wyzbyło, nieco dokucza. Rozkopali wzniesienie. Wywieźli całe masy ziemi, a wraz z nią odległe wspomnienia, które lata temu się w te hałdy wgryzły.  Czytaj dalej Ogarnij się

Dotyk i szept

– Co ci się podoba najbardziej? – spytała.

– Ty – padła krótka odpowiedź.

– Dlaczego akurat ja? – uśmiechnęła się. – Przecież nie jestem w twoim typie.

– Skąd wiesz?

– Bo mówiłaś… – zawahała się.

– Kobieta zmienną jest.

– Nie jestem taka… – wciąż wahała się – jak mówiłaś, że… – ściszyła głos – dookreślona.

– Co z tego? Każde pół na pół bywa ciekawe.

– Pewnie masz rację. – Uśmiech powrócił na jej twarz. – Żeby życie miało…

– Nie kończ…

Gwałtowny szept zatrzymał ją w pół słowa.

– Dlaczego? – mimo woli odszepnęła.

– Bo jeszcze ktoś usłyszy…

Westchnęła. Nie zdążyła się poruszyć. Przyjemnie ciepła cisza  odgoniła słowa. Zamilkła więc na bardzo długą chwilę.

Księżyc

Metafizyka – bardzo modne słowo w dzisiejszych czasach. Każdy oczywiście postrzega ten temat na swój własny sposób. Jedni lubią szydzić z temu podobnych „bajek” podpierając się wynikami badań naukowych. Są tacy, którym wróżenie pomogło w wyjściu na prostą w wielu sprawach, więc chwalą sobie istnienie szóstego zmysłu. Nie brak również i tych neutralnych, którzy nie mają żadnego zdania na ten temat. Jak to się ładnie i bardzo kolokwialnie mawia – wisi im to kalafiorem.    Czytaj dalej Księżyc

Smutna melodia

Błyszczenie na świeczniku wymaga od ikony bardzo wielu wyrzeczeń, samokontroli i pamiętania zawsze i wszędzie jakie granice zostały obrane zanim się na owym świeczniku rozbłysło. Konsekwencje na poziomie osobistym bywają naprawdę trudne, czy nawet przykre z powodu bezwzględności ludzkiej głupoty. Czytaj dalej Smutna melodia

Zmory nocy

Długie spacery nie tylko sylwetce służą. Zapominaniu przede wszystkim. Obrazy blakną. Tak jawa, jak i sen rozpuszczają się na wzór porannej mgły. Żadnych kocich uśmiechów przebijających spomiędzy chmur. Żadnych dźwięków trącających nerwowym terapeutycznym chrząkaniem lub cmokaniem. Zero przekleństw i sygnałów telefonicznych, ani nawet rutyniarskich sformułowań. Cisza i pustka. Aż dech zapiera pod naporem nie do końca świeżego powietrza. Czytaj dalej Zmory nocy

Czysty lazur

Znowu ten sam mur. Dotykam palcami dokładnie tych samych cegieł. Ten sam kurz chrzęści pod stopami. Ciągle jeszcze pamiętam, jak ostatnim razem siedziałam tu pogrążona w medytacji. Jak potem gnałam na spotkanie z Nim. Moją starą dobrą Drzazgą, która zdała nareszcie egzamin. Rozmowy. Dziesiątki dyskusji. Obrazów. Impresji. Wszystko, co na tamten czas było nam dane. On i ja. Chwilowe tao, nowa rodzina. Karma. Steki bzdur i ukrytej prawdy. Wielkie słowa i małe sprawy. Pajęcza sieć wieloznaczności. Miłość, która była zawsze i troska, która nie odejdzie nigdy.  Czytaj dalej Czysty lazur