Archiwa tagu: praca

Stara nowość

Przewidywanie przyszłości to trudny zawód. Wielu wydaje się, że wróżka wręczy im receptę na życie, że zdradzi sekret osiągnięcia szczęścia, a tak naprawdę nie na tym jej zajęcie polega. Tarot – znane narzędzie służące do zaglądania w przyszłość – składa się z zaledwie siedemdziesięciu ośmiu kart, a potrafi wiele podpowiedzieć. Pomaga w nawiązywaniu kontaktu z tzw. innym światem, tym z pozoru nie w pełni widzialnym, za to bardzo często nazywanym intuicją. To swego rodzaju doradca, choć tak naprawdę stanowi jedynie narzędzie, którym nie każdy wie, jak prawidłowo się posługiwać.

Karty pomagają w przewidywaniu różnego rodzaju zdarzeń. Dzięki nim na długo wcześniej można oswoić się z myślą dotyczącą kresu lub początku wielu spraw. Czasami temat dotyczy śmierci bliskich, innym razem agonii nowych znajomości lub kresu uczucia. Jak również zmiany pracy, czy nawet środowiska, z którym będzie się w przyszłości obcować.

Na ten świat przynosimy ze sobą pewnego rodzaju pieczęć. Głównie od nas zależy, w jakim stopniu zrealizujemy wczytany w nas zapis. Możemy trzymać się zapisu, swoistego scenariusza, albo się mu sprzeciwić i obrać inną drogę, niż ta, którą od urodzenia nosimy zapisaną na lewej dłoni. Z biegiem lat spójność pierwotnego scenariusza, który ze sobą przynieśliśmy, z tym, który uczyniliśmy faktem dokonanym daje się rozpoznać za sprawą porównania linii na obu dłoniach.

Lewa ręka nosi zapis, z którym przyszliśmy na świat, a na prawej dłoni widać na ile zmieniliśmy pierwotnie przeznaczony nam przebieg wydarzeń.   Czytaj dalej Stara nowość

…i na to zasmażka

Siedzenie nad stertą papierów. Nieudolne poprawianie starych zapisków. Ciągłe, nieco bezmyślne gapienie się w stronę okna. Uciążliwy lęk przed zmianami, a jednocześnie pełna świadomość, że lawiny przyszłych zdarzeń nie da się już zatrzymać. Inna praca. Nowa codzienność. Konieczność pamiętania, że nie wszystko tylko od nas zależy. Z trudem trzymanie w ryzach własnej chęci ujawnienia światu, co ów Świat czeka”. Wiedzieć, że niektórzy wreszcie poczują się naprawdę szczęśliwi, a jednocześnie żyć w przeświadczeniu, że zapowiadanie zdarzeń przyszłych to karalny sport, czy nawet szatański hazard.   Czytaj dalej …i na to zasmażka

Saturday Night Life of Old Witch

Dużo pracy. Zbieranie materiałów. Kolekcjonowanie pomysłów. Przygotowywanie ilustracji. Podsumowywanie wcześniejszych wniosków oraz postanowień. Monotonna praca u podstaw, czyli segregowanie wcześniejszych koncepcji, aby spośród nich móc wygrzebać najcenniejsze perełki i diamenciki.

Pięć tematów do „ogarnięcia”. Począwszy od wiedźmińskiego czary mary, skończywszy na wątku ewolucji i degradacji środowiska. Wachlarz pełen najdziwaczniejszych nawet pomysłów. Znaki zapytania postawione jeszcze w 2002 roku wraz z wnioskami, które samoistnie nasunęły się w 2019 roku. Szmat czasu, ale wart spożytkowania na szukanie nowych koncepcji. Cudowna kolorystyka dziwactw i dziwadeł. Zaskakująco sensownych okropieństw i mało śmiesznej satyry dotyczącej ludzkiej głupoty i bezmyślności. Czytaj dalej Saturday Night Life of Old Witch

Razy kilka… Wilka

Siada się przed komputerem. A właściwie nie przed, ale z komputerem w ręku, bo laptop spoczywa na kolanach, a myszka przestaje być niezbędna. Tak czy siak gapi się człowiek na literki mrugające na ekranie i zastanawia o czym mógłby, czy nawet powinien napisać. Myśli się kłębią. Kolejne litery pod pozorem obrazów eksplodują w głowie, a mimo to kartka wirtualnego papieru pozostaje pusta.

Czytaj dalej Razy kilka… Wilka

Amore Pomidore

Zakłopotanie, onieśmielenie, zażenowanie, zmieszanie, skrępowanie, zawstydzenie, wstyd, skonfundowanie, trema, konsternacja, wycofanie, zahamowanie, zamilknięcie, zastanowienie.

Seria synonimów w przybliżeniu sprawnie definiujących uczucia autorki coraz silniej pobudzających jej chęć do usprawiedliwienia się. Jedno wielkie „przyłapana na gorącym uczynku” z dnia na dzień mocniej dokucza.

„Tak, zgrzeszyłam” – ciśnie się na usta. – „Swoją publiczność zaraz przeproszę. Potrafię. A jak tam Ty? Nauczyłaś się, czy nadal tylko uczysz innych? Korepetycje serwowane Ci przez grafomankę pomogły? Nauka nie poszła w las? Uroczo poetyckie pardonne moi, vergib mir, forgive me, прости меня, perdonami, прощати za własny błąd nie tylko merytoryczny stało się wreszcie możliwe? Gotowość do podjęcia dialogu zaistniała, czy też dziecinne zaledwie czytanie cudzego słowotoku wciąż króluje na ściśle określonym polu walki? Powiedz…”.

Czytaj dalej Amore Pomidore

Kablara

Wstrzymywać własne działanie. Czekać na odpowiedni moment. Niczym przyczajona brygada specjalna obserwować rozwój wypadków. Zerkać z ukosa nie angażując się do wojennej gry innych uczestników zdarzenia. Dobry znajomy takie coś zwykle nazywa wciskaniem kija w mrowisko. Ten sam znajomy również powiedział kiedyś, że mój talent potrafi ludzi irytować lub przerażać. Chyba miał rację.  Czytaj dalej Kablara

Jak się masz kochanie, jak się masz…

Dobry duch uśmiecha się. W jego wirtualnych oczach pojawiają się iskry. – Konsekwentna businesswoman z ciebie. – Szepcze. – Ile pomysłów już masz?

– Na wyjeździe dostałam zlecenie czwartej strony. Doliczając do tego moją własną zrobiło się z tego pięć sztuk. – Jakby naśladując cudzy wyraz twarzy również bardzo subtelnie się uśmiecham. – Znasz mnie. Rzadko zdarza mi się robić cokolwiek przez przypadek lub bez powodu.  Czytaj dalej Jak się masz kochanie, jak się masz…

Naiwniaczka

Nie od razu staje się jasnym czyja złość przez całe dwa dni dokuczała. Na koniec jednak banalne dzień dobry wystarczy, by doświadczyć objawienia. Zgodnie z opisanym snem to cudzy brak rozwagi i chęć dokuczenia nawiedzonej blogerce niczym burzowe chmury coraz silniej kłębił się ponad jej głową.  Czytaj dalej Naiwniaczka

Gryzmoły

Nawał pracy, a jednocześnie brak chęci skupienia się na nie swoim temacie. Zmęczenie materiału. Zbieranie do kupy wszystkich wniosków i na ich gruncie budowanie już bardzo konkretnego planu gry. Kilka spraw na jeden raz. Trochę tego i odrobina tamtego nie w pełni pomaga w porządkowaniu zebranych materiałów. Dodatkowo nauka wciąż nie w pełni skończona. WordPress i Photoshop jeszcze niedokończone. A czas nagli. Do kwietnia własny projekt trzeba przygotować. A do lipca cudzą promocję.  
Czytaj dalej Gryzmoły

Dulszczyzna vs amore pomidore

Dziś dzień kobiet. Super okazja do marketingu sprzedażowego. A to kwiaty w lepszej cenie. Bombonierki cudownie obwiązane czerwonymi wstążeczkami. Kubki pełne uroczych napisów i romantycznych rysunków. Wino z najlepszych winnic. Odrobinę tańsze likiery i nalewki. Czego dusza zapragnie – tylko brać i płacić. Odhacza się cudze polecenia pokonując kolejne wyzwania. Pogłębia własną wiedzę na temat handlu drogą internetową, żeby podnieść statystykę oglądalności strony, co by tylko wszyscy byli zadowoleni. Jedno wielkie – klient nasz pan.  Czytaj dalej Dulszczyzna vs amore pomidore

Wstawać i pracować

To dopiero przyjemność móc prowadzić rozmowę, podczas której jasnym się staje, że całe wieki świadomej pracy nad sobą właśnie przynoszą oczekiwane efekty. Nagle, jakby niespodziewanie, mieć wiele do powiedzenia. Czuć całą sobą, wiedzieć, że poruszany temat stanowi swoistą oczywistość, coś w pewnym sensie łatwego do ubrania w słowa, do opisania, więc i sprzedania dalej. Nagle z cichej myszki przeistoczyć się w trenerkę, wykładowczynię, inspiratorkę i specjalistkę. Jednocześnie wiedzieć, że chęć tzw. spoczęcia na laurach nie stanowi zagrożenia, bo poruszany temat na tyle fascynuje i pobudza do działania, że aż chce się tylko to robić.    Czytaj dalej Wstawać i pracować

Jej Fejsowa Mość

Naprawdę potrzebujesz odpoczynku, Ralph.

Za oknem panuje przygnębiający półmrok. Niby dopiero południe, a już trwa wieczór. Zupełnie jakby to była północna Skandynawia, a nie kraj Lechitów mlekiem i miodem płynący. Czas laby zbiera się ku końcowi. Praca u podstaw czeka. Świadomość konieczności pełnienia własnych obowiązków w czasie równoległym do niekoniecznie chcianych znajomości nieco przeszkadza. Ale cóż… jak się nie ma, co się lubi… Kultura osobista wymaga, by zachować fason i jak dawniej uśmiechać się z pozoru zalotnie.     Czytaj dalej Jej Fejsowa Mość

Zniechęcenie

To dziwne uczucie obudzić się o piątej rano z poczuciem, jakby się przespało naście godzin, kiedy tak naprawdę było ich zaledwie cztery, może pięć. Bez końca czuć zmęczenie i dziwaczny, jakby nieco cudzy, smutek. Zatracić chęć powoływania do życia jakichkolwiek opowieści, w ogóle otwierania buzi. Od dobrych kilku dni czuć ten sam ucisk w gardle i na wysokości mostka. Nie być w stanie odgonić od siebie wrażenia przytłaczającej nijakości, jakby nieco cudzego żalu i trudnego do nazwania lęku przed stratą. Spoglądać przez okno na krople wody niczym łzy sączące się z nieba i zastanawiać się nad powodem własnego przygnębienia. O co w tym wszystkim chodzi?   Czytaj dalej Zniechęcenie

Prozaiczna proza

Ludzie lubią przyjmować moje teksty za dosłownie opisujące uczucia i nastroje autorki. Nie wszyscy i nie zawsze biorą jednak pod uwagę, że owa autorka – czyli ja – potrafi dość sprawnie oszukiwać i ściemniać. Jestem również naprawdę świetna w konstruowaniu parafrazy cudzych odczuć bądź lęków.

Dlatego nie wszystkie z wpisów zamieszczanych na tym blogu warto brać dosłownie. Mam swój własny filtr znaczeń oraz symboli, który odruchowo tu stosuję. A jest nim tzw. szyfr oparty na bazie słów-haseł. Często tu opisywana moja własna Enigma. Czyli za sprawą czasami dziwacznych pseudonimów staram się dawać grupie czytelniczej do zrozumienia: – „Co autorka miała na myśli, kiedy powoływała własną fantasmagorię do życia”.    Czytaj dalej Prozaiczna proza

Wypłowiały rejestr

XVI Gjalła Karmapa Rangdziung Rigpe Dordże
XVI Gjalła Karmapa Rangdziung Rigpe Dordże

Zdjęcia rodziców usunięte, wujostwa również. Ich miejsce zajęli nauczyciele ze szkoły Karma Kagyu. Podtekst czy też znaczenie tych zdjęć w moim świecie wewnętrznym stanowi bardzo silne i ważne skojarzenie. Na poziomie chrześcijaństwa można byłoby to od biedy podciągnąć pod zawieszenie na własnej ścianie symboli religijnych, np. prawosławnych ikon. Ale to bardzo mocno naciągane porównanie.   Czytaj dalej Wypłowiały rejestr