Archiwa tagu: podróż

Ptaszki, kwiatki i Motylki

Burza mózgów. Marek Niedźwiedzki na antenie Trójki puścił singla. Mariposa zaśpiewała dla wszystkich. Wszystkim pracującym nad wydaniem płyty ciary po plecach spłynęły. Odległe wspomnienia wyrwały się z lamusa – składziku pełnego zapomnianych emocji – przywołując myśl o własnym niemal dzieciństwie. Stare dobre czasy Listy Przebojów Trójki, kiedy czekało się na TEN dzień, żeby móc posłuchać właśnie tego pana Marka.    Czytaj dalej Ptaszki, kwiatki i Motylki

Luźna dygresja

Nowy astronomiczny rok się właśnie zaczyna, więc i uczczenie tego w ramach podróży do Kodnia staje się konieczne. Ot, inauguracja nowego sezonu turystycznego. Jak co roku w zbliżonym terminie droga ku wschodniej granicy kraju wymaga, by ją pokonać. Nie da rady się temu oprzeć. Urlop od pracy. Wakacje od wielkomiejskiego gwaru i zabiegania. Również ucieczka przed uciążliwymi spojrzeniami pełnymi niezadowolenia, że istnieją osoby, na czole których błyszczy wirtualny neon RESEREVEDCzytaj dalej Luźna dygresja

Wytchnienie

  • Powrót do domu bywa ciężki. Autobus pusty, ale ulice pełne samochodów. Ludzie pędzą donikąd. Warszawa jak zawsze tętni życiem. Powietrze drażni gardło. Masa barw atakuje z każdej strony. Hałas dopada już na peryferiach sporej aglomeracji. Aż przymyka się oczy wzdychając tęsknie za tym, co zapewne nadal cicho nurza się w świecie monotonnego szumu wiatru, co nie gna ku nie do końca wiadomo czemu, co wiecznie się śmieje tonąc w całym oceanie zieleni i miłej sercu ciszy. Czytaj dalej Wytchnienie

Byłam widziałam

To naprawdę bardzo miłe po długiej przerwie móc zaliczyć autentyczną realizację dziecięcych marzeń. Bo właśnie tym dla mnie była wizyta w Londynie. Kreska na liście ważnych zadań została postawiona. Tower Bridge obmacane, fish&chips zjedzone.

Ale nie spacery były najważniejsze, tylko życzliwe uśmiechy przechodniów – coś, czego nie da się zbytnio zaliczyć w Polsce, tej już nie Ludowej. A szkoda, bo pogoda ducha to naprawdę miły sercu widok.

Gdyby nie Jesion, eskapada nigdy nie doszłaby do skutku. Dziękujemy Ci panie Voy’u.

A więc wyjeżdżasz?

Tęsknię, chyba nadszedł już czas, żeby się do tego uczciwie przyznać. Co prawda zanim PB wyjechał, lubiłam mu dokuczać, że wakat po nim szybko się zapełni, bo już czekają następni w kolejce, ale nigdy nie myślałam w ten sposób na poważnie. Wojtuś to przecież Wojtuś – jedyny i niepowtarzalny – ten od iskiereczki w popielnika, Przyjaciel-Brat. (Ale słodzę… chyba mi do reszty na mózg padło z tej tęsknoty. No i Jester się wścieknie jak to przeczyta. Ale PB to PB, a ukochany mąż i partner, to ukochany mąż i partner, tych dwóch półek nie da się porównać, bo zawierają kompletnie nie przystawalne układy relacyjne). Czytaj dalej A więc wyjeżdżasz?