Archiwa tagu: On

Limit

– Nic ci się ostatnio nie śni. – Z uśmiechem on inicjuje dialog.

– Śni się, ale nie zapamiętuję obrazów. Puszczam je mimo. – Ona również się uśmiecha. – Wystarczą mi te, które wcześniej widziałam. I tak na nic już nie czekam. Unikam łopotu serca. Brak odpoczynku czyha tuż za rogiem, u szczytu schodów. W słońcu. Na jawie. Bez kolejnych znaków zapytania. Poza niepewnością. Tam gdzie nawet zasieki już nie są w stanie powstrzymać szarży cudzych gestów i słów. DO NOT CROSS błyszczy w jaskrawym świetle dnia, a i tak plastik puszcza za jednym szarpnięciem. Bez wysiłku. – Ona wciąż się uśmiecha. – Tak może się stać w każdej chwili. Nie ode mnie zależy kiedy i jak. Na co więc czekać?

– Właśnie. Na co? – on poprawia jej włosy opadające na czoło. – I o tym piszesz?  Czytaj dalej Limit

Kocimiętka

Johny przeczesał ręką włosy. Powinien przecież dobrze wypaść. O czym przypomniało mu lustro w windzie. Poprawił krawat i strzepnął ze swojego super modnego płaszcza nieistniejące paprochy. Westchnął. Spotkanie, na które zmierzał, uznał za bardzo ważne, bo zamykające trudne śledztwo.

Dziwaczny brzęk zasygnalizował, że winda właśnie zatrzymała się na wymaganym piętrze. John odwrócił się od lustra. Drzwi wolno rozsunęły się. Pan komisarz nieśpiesznie wysiadł. Rozejrzał się. Po obu stronach szklane drzwi blokowały przejście. – Bez pukania się nie obędzie – uśmiechnął się. – Oby warta tego była… – westchnął i nieśpiesznie podszedł do drzwi oznaczonych wielkim napisem „Biuro Analiz”.

Czytaj dalej Kocimiętka

Krasnolud i jego elfka

„Papiery rozwodowe złożone”. – Krótko i na temat. Jeden mail i w ślad za nim płynące skojarzenia. Mimowolny odruch prowokujący ledwie słyszalny szept: – „Od wielu dni czułam cię, jakbyś stał tuż obok mnie. Obstawiałam, że właśnie z tego powodu, że bardzo chcesz mi o czymś powiedzieć, ale nie wiesz jak”. – Ledwo widoczny uśmiech pojawia się na twarzy. Pan Intuicja to naprawdę dobry kumpel, a nawet przyjaciel. Nie kłamał – to już teraz, w tym roku (sic!) stan cywilny Katarzyny z domu Gawełdy ulegnie zmianie.    Czytaj dalej Krasnolud i jego elfka

Życie płynie dalej

Pracuję nad własnym samopoczuciem. Stopień wahań skutecznie maleje, a tęsknota za mamą gaśnie. Można się przyzwyczaić do bycia sierotą. Tym bardziej, że z przyrodnim rodzeństwem zyskałam dużo lepszy kontakt.

A w naszym małżeństwie całą parą ruszył kryzys. Częste podenerwowanie nie opuszcza obojga partnerów. Nieustająco słychać warkot obu stron. Co najgorsze nie wiedzieć dlaczego. Może taki etap partnerstwa albo dawniej ukryte żale samoistnie wypływają na powierzchnię, bo inne kłopoty umarły już śmiercią naturalną. Nie wiem i pewnie długo się nie dowiem.   Czytaj dalej Życie płynie dalej

Co tam u Ciebie Aniołeczku?

Słońce stało wysoko. Lekki wiatr poruszał gałęziami drzew. Na skrzyżowaniu dróg leżał spory kamień. Głaz przypominał rodzaj starożytnego ołtarza. Siedziała na nim zgarbiona postać ciemnowłosej postaci. Dziewczyna obejmując dłońmi głowę delikatnie kiwała się w przód i w tył.

Zeschłe liście szarpane przez wiatr z szelestem sunęły w nieznane. Powietrze wypełniał zapach zbliżającej się zimy. Mimo to nie czuć było zbytniego chłodu. Czytaj dalej Co tam u Ciebie Aniołeczku?

Czysty lazur

Znowu ten sam mur. Dotykam palcami dokładnie tych samych cegieł. Ten sam kurz chrzęści pod stopami. Ciągle jeszcze pamiętam, jak ostatnim razem siedziałam tu pogrążona w medytacji. Jak potem gnałam na spotkanie z Nim. Moją starą dobrą Drzazgą, która zdała nareszcie egzamin. Rozmowy. Dziesiątki dyskusji. Obrazów. Impresji. Wszystko, co na tamten czas było nam dane. On i ja. Chwilowe tao, nowa rodzina. Karma. Steki bzdur i ukrytej prawdy. Wielkie słowa i małe sprawy. Pajęcza sieć wieloznaczności. Miłość, która była zawsze i troska, która nie odejdzie nigdy.  Czytaj dalej Czysty lazur