Archiwa tagu: nowela

…i na to zasmażka

Siedzenie nad stertą papierów. Nieudolne poprawianie starych zapisków. Ciągłe, nieco bezmyślne gapienie się w stronę okna. Uciążliwy lęk przed zmianami, a jednocześnie pełna świadomość, że lawiny przyszłych zdarzeń nie da się już zatrzymać. Inna praca. Nowa codzienność. Konieczność pamiętania, że nie wszystko tylko od nas zależy. Z trudem trzymanie w ryzach własnej chęci ujawnienia światu, co ów Świat czeka”. Wiedzieć, że niektórzy wreszcie poczują się naprawdę szczęśliwi, a jednocześnie żyć w przeświadczeniu, że zapowiadanie zdarzeń przyszłych to karalny sport, czy nawet szatański hazard.   Czytaj dalej …i na to zasmażka

Własna próżnia doskonała

Spotkanie pod gołym niebem. Słońce świeci. Nisko zawieszone chmury suną ponad głową. Na szczęście bardzo wolno, bo wiatr słaby. Ludzie wokół uśmiechają się. Obserwują, co wyczyniają mijane przez nich dwie oszołomki. Jedna tańczy, druga ją filmuje. Bawią się, choć nie mają już nastu lat. Przechodnie swoje przypuszczenia analizują odchodząc w nieznane. Snują domysły: – Pewnie jakiś powód istnieje, że te panie w coś takiego się bawią, ale dlaczego akurat tutaj to robią? Przecież to Starówka. Wszyscy widzą… Czytaj dalej Własna próżnia doskonała

O Annie – czyli Voy vs ja

To nie był udany dzień. Chmury szczelnie okrywały niebo. Mimo białego puchu za oknem i tak panował przygnębiający półmrok. Co z tego, że był już koniec lutego, zima ani przez chwilę nie rozluźniała swojego uścisku. A to działało Annie mocno na nerwy. Nigdy nie lubiła tej pory roku. Zima źle jej się kojarzyła. Z czymś w rodzaju spowolnienia, czy też po prostu zamrożenia.  Czytaj dalej O Annie – czyli Voy vs ja

Wywiad elfa z wampirem

Czas zdaje się płynąć jak szalony. A wraz z nim wypluwane przeze mnie słowa. Moja powieść rośnie niczym grzyb po deszczu i chyba tak zostanie. Podobnie zresztą jak liczba książek do przeczytania, które płyną zewsząd. A to kupione na Bearbooku albo Merlinie. W sumie przeszło dziesięć pozycji… jakkolwiek chcieć to rozumieć…

Dziś doszłam do końca w poprawianiu własnych wypocin. Ostatni fragment był bardzo mocny. Ale dopiero teraz potrafię to naprawdę poczuć. To przyjemne wiedzieć, że się miało rację zgadując, że… to, czy tamto podnosi napięcie u czytelnika. Przednia zabawa takie gryzmolenie. Ciekawe tylko, czy ewentualni czytelnicy też tak będą sądzić.  Czytaj dalej Wywiad elfa z wampirem