Archiwa tagu: neuroza

Pomieszanie z poplątaniem

“Wiele osób traktuje buddyzm jak nową sektę, która da im zbawienie, i będą odtąd poruszać się w świecie niczym w pięknym ogrodzie, zrywając kwiaty. Ale, żeby zerwać z drzewa kwiat, musimy najpierw wyhodować korzenie i pień, czyli przegryźć się przez własne lęki, frustracje, rozczarowanie i irytację – bolesne strony życia.

Ludzie narzekają, że buddyzm jest religią niesłychanie ponurą, bo skupia się na cierpieniu i niedoli. Większość religii mówi o pięknie, pieśniach, ekstazie, błogości. Ale według Buddy trzeba najpierw zobaczyć doświadczenie życiowe takie, jakie jest – dostrzec prawdę cierpienia, rzeczywistość niedosytu. Nie można ich ignorować, próbując analizować życie wyłącznie w jego chwalebnych, przyjemnych aspektach. Komuś kto szuka Ziemi Obiecanej, Wyspy Skarbów, dążenie to przysporzy jedynie bólu. Nie uda nam się dotrzeć do takich wysp, w ten sposób nie osiągniemy oświecenia. Wszystkie linie i szkoły buddyzmu zgodnie twierdzą zatem, że najpierw trzeba spojrzeć w oczy swojej rzeczywistej sytuacji życiowej. Nie można zaczynać od marzeń. Byłaby to tylko chwilowa ucieczka. A naprawdę uciec się nie da.

Jako buddyści oznajmiamy, że gotowi jesteśmy patrzeć prawdzie w oczy poprzez praktykę medytacji. Medytacja nie polega na dążeniu do ekstazy, duchowego błogostanu czy spokoju; nie chodzi też w niej o to, żeby stać się lepszym człowiekiem. Stwarza ona tylko przestrzeń, w której może zdemaskować i rozbroić wszystkie swoje neurotyczne gry i samooszustwa, ukryte obawy i nadzieje. Stwarzamy tę przestrzeń prostą metodą zupełnego zaniechania. W gruncie rzeczy bardzo trudno jest wszystkiego zaniechać, nic nie robić. Trzeba zacząć od tego, że nie robi się prawie nic, i z tego niemal całkowitego zaniechania stopniowa rozwija się praktyka. Medytacja jest więc sposobem na to, żeby odwirować z umysłu nerwice i użyć ich jako element praktyki. Posługujemy się nerwicami jak nawozem: nie wyrzucamy ich, tylko rozsypujemy w ogrodzie, a one stają się cząstką naszego bogactwa”

Czogjam Trungpa – MIT WOLNOŚCI A DROGA MEDYTACJI

* przedruk z “Buddyzm Tybetański w Polsce”

 

Po długim czasie milczenia

Człowiek często siedzi przy biurku, gapi się na ekran monitora, czyta ciekawostki, śledzi ruchome obrazki i bawi się chwilą. Kiedy małych dzieci brak, czas płynie inaczej. Mniej obowiązków, więcej swobody działania. Ma to swoje plusy. Jak i pokaźne minusy.

Ale dla każdego coś nieodzownego. Kwestia wyboru. Tego życiowego wyboru.

Leczenie ran zajmuje spory kawałek czasu. Szczególnie jeśli ma się sporego strupa wykwitłego na mentalnej skórze. Ci „inni” nie we wszystkim mogą pomóc. Tylko czas bywa skuteczny.    Czytaj dalej Po długim czasie milczenia

Ładny dzień i ładna data

Znów napady nie dają mi spokoju. To z powodu zbliżającej się szkoły. Przez to słabo mi wychodzi nauka. Niby coś czytam, a zaraz potem odkładam książki na bok i uciekam w inny świat. Zabawa muzyką przynosi ulgę mojej zrujnowanej psyche. Czytaj dalej Ładny dzień i ładna data

Zabawa

Dni znów mijają jak szalone. W zawrotnym tempie dryfuję ku przyszłości. Wczoraj był styczeń, jutro już marzec i tak nieustannie. To mój osobisty wewnętrzny refren. Od zawsze tak samo rytmicznie odliczam upływający czas, znikające za horyzontem kolejne dni i miesiące, nie wspominając nawet o latach. Czytaj dalej Zabawa