Archiwa tagu: my

Limit

– Nic ci się ostatnio nie śni. – Z uśmiechem on inicjuje dialog.

– Śni się, ale nie zapamiętuję obrazów. Puszczam je mimo. – Ona również się uśmiecha. – Wystarczą mi te, które wcześniej widziałam. I tak na nic już nie czekam. Unikam łopotu serca. Brak odpoczynku czyha tuż za rogiem, u szczytu schodów. W słońcu. Na jawie. Bez kolejnych znaków zapytania. Poza niepewnością. Tam gdzie nawet zasieki już nie są w stanie powstrzymać szarży cudzych gestów i słów. DO NOT CROSS błyszczy w jaskrawym świetle dnia, a i tak plastik puszcza za jednym szarpnięciem. Bez wysiłku. – Ona wciąż się uśmiecha. – Tak może się stać w każdej chwili. Nie ode mnie zależy kiedy i jak. Na co więc czekać?

– Właśnie. Na co? – on poprawia jej włosy opadające na czoło. – I o tym piszesz?  Czytaj dalej Limit

Wielobarwny motyl

Zlot czarownic. Tak to nazywamy. Nasze spotkania od wieków w ten właśnie sposób mijają. Wszystko wokół aż drży w posadach bombardowane gromkimi salwami śmiechu nas obu. Baranica i pani Strzelczyk. Lubimy rechotać. Obie w równym stopniu.

Dziś to ja bawiłam się kucharzeniem, a ona ferowaniem wyroków co do naszej przyszłości. Dlatego to ona układała na stole kolejne obrazki, a ja mieszałam ciasto w garnku. Obie miałyśmy dobry humor. Zabawa to zabawa. Na tym polega życie, aby umieć się nim cieszyć, a nie wiecznie rozpaczać. Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy. Nieprawdaż?  Czytaj dalej Wielobarwny motyl

Ciepławo

Zawstydzona zima schowała głowę głęboko pod ziemię. Ostatki lodu opierające się gorącym powiewom wiosny toczą bój trwając jeszcze na przegranych pozycjach, czyli na dnie głębokich kałuż. Przed wczoraj świat spowijała biel, mróz kąsał bezlitośnie, a dziś duchota i ciepłe burze. Powódź nam nie zagraża, bo już na dobrą sprawę jest faktem. Koniec świata idzie Panie Dzieju – jak nic. Czytaj dalej Ciepławo