Archiwa tagu: miłość

Fikcyjna prawda

Wielu zapomina o sensie sformułowań – „fikcja literacka” lub „na motywach autobiograficznych”. Banalne określenie – w oparciu o… – stanowi definicję określonego scenariusza: Pan Iks istniał. Pani Igrek miała wielokrotnie z nim styczność. Była to wielobarwna znajomość, która jednak na poziomie realnym nigdy nie stała się żarliwym romansem. Albo dla odmiany Pani Zet pracowała w sklepie, jednak w scenariuszu zostało to zmienione, stała się więc sanitariuszką. Pan Kowalski za to z dyrektora został przerobiony na dozorcę więziennego.

Dla potrzeb określonego utworu przyjmuje się różne rozwiązania. Na tym właśnie polega artyzm, na zakamuflowanym kłamstwie. Im skuteczniej daje się z „bujdy na resorach” uczynić opis domniemanych „faktów z życia wziętych”, tym lepszym artystą staje się scenarzysta lub pisarka. Stąd określenie „na motywach” lub „na kanwie”, czyli wspomniane „w oparciu o” – użyte w zastępstwie słowa „kłamstwo”.

Banalny banał…

Pseudo pamiętnik to jedno, a zwierzenia intymne to już zupełnie różna para kaloszy. Na kartach książki postać przypominająca autorkę umiera z miłości do własnej sąsiadki, a na planie dnia realnie codziennego ma spełniony romans z własnym szefem – urodzonym samcem alfa. Tak właśnie działa budowanie fikcji literackiej.

Lodziarnia

– Jak myślisz, kto robi wodę z tego mózgu?

– Chyba kto komu robi pranie mózgu…

– No właśnie. Kto resetuje właśnie te komórki mózgowe?

– Neurony?

– Elektrony. Plutony. Tetrisy. Co za różnica jak to nazwiesz? Po prostu mózg. Kto zarządza i manipuluje tym wszystkim… kto nieustannie mówi o różnicach pokoleniowych? Kto stara się zabarykadować ten teren i otoczyć go szczelną osłoną, żeby sztuczny zdrowy rozsądek wciąż funkcjonował zgodnie z fikcyjnymi zasadami przyzwoitości?

– A jakie ma to znaczenie kto? Ktoś. Nazwij go Strachem przed…

– Wiem.

– Strachem przed dojrzałością…

– Wiem.

– Przerażeniem na myśl o…

– Wiem.

– Utratą kontroli…

– Wiem. Zatraceniem się w…

– Owszem. A nawet więcej. To coś ma jeszcze inną nazwę…

– Uczucie. Więź… Miłość.

– Przestań więc pytać. Zacznij działać. Zrób porządek w tym burdelu.

– Domu uciech?

– Nie! W tym mózgu.

Apage indicium

Telefon zadzwonił. Zaledwie dwa sygnały. Symbol zielonej słuchawki został naciśnięty.

– Słucham… cię jak radia. – Żartobliwe słowa zastąpiły sztampowe cześć.

– Jak było z dala od miasta? – podobny brak cześć stał się męską odpowiedzią.

– Wspaniale.  Czytaj dalej Apage indicium

Dulszczyzna vs amore pomidore

Dziś dzień kobiet. Super okazja do marketingu sprzedażowego. A to kwiaty w lepszej cenie. Bombonierki cudownie obwiązane czerwonymi wstążeczkami. Kubki pełne uroczych napisów i romantycznych rysunków. Wino z najlepszych winnic. Odrobinę tańsze likiery i nalewki. Czego dusza zapragnie – tylko brać i płacić. Odhacza się cudze polecenia pokonując kolejne wyzwania. Pogłębia własną wiedzę na temat handlu drogą internetową, żeby podnieść statystykę oglądalności strony, co by tylko wszyscy byli zadowoleni. Jedno wielkie – klient nasz pan.  Czytaj dalej Dulszczyzna vs amore pomidore

Nowa wibracja

Cała masa materiałów do przepracowania czeka gdzieś tam zawieszona na cudzej stronie internetowej, ale leń patentowany co i raz staje na drodze machając rękami w wyrazie zakazu. – Masz urlop, to się nim ciesz. – Złośliwy głosik odbiera rozum. A to więc wyjeżdża się do przyjaciółki, a to idzie na spacer lub do kuzynki na kawę. Wszystko dobre, żeby tylko czasem się nie zmęczyć pracą intelektualną. WordPress, HTML, Photoshop i temu podobne muszą więc poczekać.    Czytaj dalej Nowa wibracja

Potęgi klucz

Doświadczyć oświecenia. Czy też niczym Pomysłowy Dobromir poczuć jak piłka olśnienia z całej siły uderza nas w czubek głowy. No po prostu… coś pięknego.

Olśniło mnie. Ni z tego ni z owego zapragnęłam podjąć studia. Ot, tak po prostu zamarzyło mi się podjęcie zabawy w uczenie się. A przyczynili się do tego nasi sąsiedzi. Obywatele Ukrainy.  Czytaj dalej Potęgi klucz

Rodzinna atmosfera

Jak dobrze mieć rodzinę. Choćby i przyszywaną, ale kochającą. Miło jest wiedzieć, że świat nie jest pusty. Jest dla kogo spieszyć się z załatwianiem sprawunków. Jest do kogo dzwonić. Jest z kim rozmawiać. Jest kogo przepraszać, że tak długo się człowiek nie odzywał. Ma się dokąd jeździć na rodzinne obiadki. Czytaj dalej Rodzinna atmosfera

Luba lubość

Znanych powiedzeń o tzw. zauroczeniu jest co najmniej kilka:

1/ Miłość jest ślepa.

2/ Z miłością się nie dyskutuje.

3/ Są gusta i guściki.

4/ Każda potwora znajdzie swojego amatora.

5/ Każda kochanka jest piękna.

6/ Wdzięki słyną, ale zginą.

7/ Ogień pali z bliska, piękna kobieta z daleka i z bliska.

8/ Kto się nie spodoba brudno, to i czysto trudno.

9/ Nie dufaj temu, co gładkość miłuje, bo ten na słabym gruncie buduje.

10/ Piękność zwierzchnia omylna. Czytaj dalej Luba lubość

Królująca kobiecość, czy uciekająca panna młoda?

WładczyniNagle szafa zaczyna pękać w szwach. Z jednej pary spodni robi się dwadzieścia jeden. Z dwóch kurtek dwanaście, czy coś koło tego.  Z kilku par butów kilkanaście. I tak można byłoby wymieniać w nieskończoność. Świat złośliwie szepcze pod nosem. Ech, ten kryzys wieku średniego. I przy tym wszystkim człowiek, tj. kobieta, wiedząca, że w pewnych bardzo określonych warunkach przełożono by ją przez kolano i spuszczono całkiem spore manto za rozrzutność. Ale… póki co król małżonek nie podziela zdania owych innych i rozpieszcza. Czytaj dalej Królująca kobiecość, czy uciekająca panna młoda?

Keanu Reeves i jego Matrix

To był ważny sen. Taki wyrazisty. Aż się człowiekowi zaczyna chcieć pisać, kiedy niesamowite obrazy dopadają nad ranem.

Przedwczoraj byłam na Zadupiu Dolnym. Musiałam przewietrzyć dom i pobyć w ogrodzie, żeby sąsiedzi mogli zobaczyć, że dom nie jest tak całkiem pusty. Równo miesiąc temu robiłam to pierwszy raz sama. Nadszedł czas na kolejny raz. Po odwaleniu fuchy nieśpiesznie zabrałam się za pokonanie swoich ulubionych dwudziestu kilometrów dzielących mnie od domu na Woli. Wraz z pokonywaniem odległości pozwalałam myślom płynąć własnym rytmem.  Czytaj dalej Keanu Reeves i jego Matrix

Inaczej

Jest inaczej. Pani wróżka przeistacza się w potwora, czyli zarozumiałą egocentryczkę. Ostrzegano mnie, że tak mogę skończyć, ale nie wierzyłam. A jednak… Korepetycje pobierane u nowych znajomych przyniosły koniec końców bardzo silnie dookreślone skutki.

Udawanie kogoś, kim się tak naprawdę (w głębi duszy) nie jest, potrafi przychodzić z coraz większą łatwością. Jeśli się wie już, po co się to robi. W moim przypadku powód jest nawet dość zabawny. Ochrona talentu. Dziwaczne, ale prawdziwe.   Czytaj dalej Inaczej

Moje własne Ja vs Iskiereczka

Ja się chyba zwyczajnie boję. Bo w “moim” świecie straight, kiedy się inicjuje zabawę we dwoje, to nie z myślą zerwania za tydzień lub jedynie zaliczania nic nieznaczących przytulanek. Bo to byłby romans, a nie związek na poważnie. Zaś na wczorajszym spotkaniu było właściwie mówione tylko o parach homo. Które to “pary” pod kątem łóżka sztucznie dorabiają sobie ew. wspólne zainteresowania, choć nie to wspomniane osoby przyciągnęło do siebie.

Dodatkowo jeszcze wstyd oraz ściema wobec świata utrudnia życie opisywanych dwóch panów lub pań. Dlatego się wściekłam, bo w mojej głowie odruchowo to działa inaczej. I nagle do mnie dotarło, dlaczego Tej kobiety reakcje w wakacje tak bardzo mnie wkurzały. W kartach wiecznie szło o bardzo intensywnym, ale romansie – z jej punktu wdziania oczywistym. Dla mnie takie “coś” stanowi kompletnie, co innego.  Czytaj dalej Moje własne Ja vs Iskiereczka

W nieznane

Po prostu zadzwoniłam. Odebrali. Młody głos powiedział, że na spotkanie z psychologiem trzeba trochę poczekać, bo kolejki są długie. Wskazał termin. Po obu stronach padło potwierdzenie chęci spotkania.   Czytaj dalej W nieznane

Pomocna kocia łapa

Powietrze ponad gałęzią zafalowało jakby nagrzane niewidzialnym płomieniem i zaraz potem ukazała się postać wysokiego, ciemnowłosego mężczyzny. Anioł już od dłuższej chwili wygodnie ułożony na sąsiednim konarze nie zadał sobie trudu by choćby najdrobniejszym skinieniem brwi okazać zdziwienie. Co więcej, nie spojrzał na nowo objawionego sąsiada. Niezwykle spokojnie i jakby od niechcenia wyszeptał:

– Witam cię Wilku. Cóż to za sprawy – rozumie się – niezwykłej wagi zdołały cię wywabić z jakże wygodnego legowiska w twojej wieży? – kąciki ust Anioła lekko drgały zdradzając z najwyższym trudem tłumiony uśmieszek.   Czytaj dalej Pomocna kocia łapa