Archiwa tagu: kryminał

Kocimiętka

Johny przeczesał ręką włosy. Powinien przecież dobrze wypaść. O czym przypomniało mu lustro w windzie. Poprawił krawat i strzepnął ze swojego super modnego płaszcza nieistniejące paprochy. Westchnął. Spotkanie, na które zmierzał, uznał za bardzo ważne, bo zamykające trudne śledztwo.

Dziwaczny brzęk zasygnalizował, że winda właśnie zatrzymała się na wymaganym piętrze. John odwrócił się od lustra. Drzwi wolno rozsunęły się. Pan komisarz nieśpiesznie wysiadł. Rozejrzał się. Po obu stronach szklane drzwi blokowały przejście. – Bez pukania się nie obędzie – uśmiechnął się. – Oby warta tego była… – westchnął i nieśpiesznie podszedł do drzwi oznaczonych wielkim napisem „Biuro Analiz”.

Czytaj dalej Kocimiętka

Ziemniaki ze zsiadłym mlekiem

Epistolografia. Lubię to słowo. Wiele dla mnie znaczy. Stanowi część mojego wewnętrznego świata. Bez końca prowadzę na swój sposób jednostronny dialog. Ponieważ interlokutora nie widać, lubię sobie wyobrażać, że jest on po prostu czytelnikiem moich listów. Może dlatego z dużą łatwością przychodzi mi tworzenie monodramów. Monolog wewnętrzny, czyli słowotok jedynie imitujący dialog. Za każdym razem, kiedy chcę coś wyrazić, wypowiedzieć własne emocje, główne przesłanie ubieram w cudze fatałaszki i szmatki. Określone zjawisko przyodziewam w spodnie lub sukienkę, czepek, perukę lub kapelusz.  Czytaj dalej Ziemniaki ze zsiadłym mlekiem

Nie komedia, ale i nie pomyłka

Ostatnio rzadko się spotykamy. Obie z Gabi nieustannie biegamy w kółko goniąc za własnymi ogonami, oczywiście tymi myślowymi. Dlatego pogaduchy przy kawie stanowią dla nas cudowny wyjątek potwierdzający regułę. I tak było tym razem. Chwila odpoczynku od niechcianych obowiązków. Wymarzona cisza w eterze myślowym. Krótka odsapka od cudzych znaków zapytania.   Czytaj dalej Nie komedia, ale i nie pomyłka

Mad Max & company

Wypoczynek. Każdy po swojemu łapie oddech, w inny sposób ucieka od własnej codzienności. Ja lubię bawić się w nowości lub udziwnienia. Starszy syn uczy mnie tego, bo uwielbia zaliczać wszelkie wystawy, imprezy, zwiedzanie miasta i oglądanie najprzeróżniejszych nowości. Nawet na Woodstock chce mnie w tym roku wyciągnąć. Zdecydowanie wigoru mu nie brak.   Czytaj dalej Mad Max & company

Senne bla bla bla…

Po dziewięciu godzinach spędzonych w pracy wróciłam zmęczona. Siedzenie w pracy nie zawsze sprawia przyjemność, szczególnie jeśli wokoło panuje chaos. A tak właśnie dziś było. Wszyscy biegali, denerwowali się, sprawdzali czy inni mają co robić. Z ulgą opuszczałam korporacyjne podwoje. Szefowa podwiozła mnie do domu.

W domu już na dzień dobry czekała mnie bura, bo za długo szlajałam się po cudzych kontach. Ktoś za mną tęsknił, to miłe. Jednak za sprawą nieśmiałej prośby pozostawiono mnie sam na sam z rowerkiem. Musiałam odreagować cały dzień nerwów. Półtorej godziny pedałowania dobrze robi. Tysiąc kalorii pęka, licznik pokazuje trzydzieści sześć kilometrów, na twarzy znowu pojawia się uśmiech. Grunt to umieć się dobrze zmęczyć.    Czytaj dalej Senne bla bla bla…