Archiwa tagu: Kodeń

Sentymentalnie

Wojaże. Po latach nieustannego przemieszczania się z miejsca na miejsce człowiek przyzwyczaja się do konieczności ciągłego zmieniania środków lokomocji. Już nie zwraca uwagi na widoki za oknem. Rzadko słucha ludzi, ich prywatnych pogawędek ze współpasażerami. Po prostu sunie ku lepszemu jutru nas wszystkich nie oglądając się za siebie. Myśli o niebieskich migdałach. Wzdycha do chmur. Planuje swoje własne bujdy na resorach.

Czas pędzi niczym oszalały. To niezaprzeczalny fakt. Miłość do konkretów, swoistej oczywistości lub przewidywalności zdarzeń. Kolejne zapowiedzi zmian. Transformacji. Kalejdoskopu nowości. Głównie z tego powodu pozwala się, by wszystko wokół ewoluowało. Dziś tu, jutro tam. Uśmiech przemieszany z jego brakiem. Miłość nie w pełni dopowiedziana. Chęć bycia pochwyconą, a jednocześnie pierzchającą przed nieuniknionym.
Czytaj dalej Sentymentalnie

Wschodnia Madonna

Walizki – sztuk jeden – spakowane. Prezenty dla dzieci również. Dobre intencje zebrane do kupy, poukładane i w ramach bagażu podręcznego wciśnięte do niewielkiej torby. Zupełnie jakby na letni wywczas jechało się na Antypody, a nie zaledwie dwieście kilometrów od domu. Kodeń czeka. Jedna myśl nieustannie daje do wiwatu, że trzeba się wreszcie zanurzyć w czystych wodach jeziora BiałegoCzytaj dalej Wschodnia Madonna

Luźna dygresja

Nowy astronomiczny rok się właśnie zaczyna, więc i uczczenie tego w ramach podróży do Kodnia staje się konieczne. Ot, inauguracja nowego sezonu turystycznego. Jak co roku w zbliżonym terminie droga ku wschodniej granicy kraju wymaga, by ją pokonać. Nie da rady się temu oprzeć. Urlop od pracy. Wakacje od wielkomiejskiego gwaru i zabiegania. Również ucieczka przed uciążliwymi spojrzeniami pełnymi niezadowolenia, że istnieją osoby, na czole których błyszczy wirtualny neon RESEREVEDCzytaj dalej Luźna dygresja

Idź za białym królikiem

Zaganianie codzienne. Chciałoby się o czymś napisać. Wspomnieć o własnym spotkaniu z panem Fluent in English. O oplotkowaniu z nim wielu spraw, tak jego wieloletniego afektu do własnego Zielonego Wzgórza, jak i osobistych refleksji dotyczących codzienności. Całe mrowie tematów nie daje spokoju, w pewnym sensie dokucza. Jasnym się staje, że narastający lęk przybiera przerażająco dookreślony sens. Zaskakujący wniosek podsumowujący szereg minionych dni niemal podchodzi do gardła, paraliżuje: – Zaczynam się realnie bać własnej przyszłości, bycia ciągniętą, a nie ciągnącą kogokolwiek do jaskini.    Czytaj dalej Idź za białym królikiem

Ucieczka od codzienności

Zyskać pewność co do słuszności własnych postanowień. To naprawdę przyjemna chwila. Poczuć, że intuicja jak dawniej działała, tak wciąż działa. Odnaleźć samą siebie i móc cieszyć się własnym nowym wizerunkiem. Uśmiechać się do chmur. Nucić pod nosem od dawien dawna tę samą melodię, a jednocześnie wiedzieć, że to soundtrack z już całkiem innego, zupełnie nowego sequela. Czytaj dalej Ucieczka od codzienności