Archiwa tagu: fotografia

Miałam rację

Ciągłe gryzmolenie. Jedno wielkie przeskakiwanie, prześlizgiwanie się na brzegu słów oraz ich znaczeń. Coś przypominającego powoływania do życia romansów na zamówienie wydawnictwa Harlequin, opowieści podpisywanych pseudonimem, żeby ukryć to, czym się człowiek dorywczo para.

Przy okazji jednych spraw pojawiają się zupełnie inne. Organizm wciąż odmawia posłuszeństwa, więc gdzieś od środka własnego wewnętrznego świata narzeka się. Głowa nie pobolewa już, ale za to daje do wiwatu ucisk na poziomie mostka oraz zaburzony dobowy rytm snu. Dziwaczne obrazy wyrywają z czegoś na wzór drzemki. Raz na dwie godziny człowiek zrywa się na równe nogi, żeby po chwili uświadomić sobie, że to jeszcze nie czas na pobudkę, że do świtu wciąż brakuje np. dwóch godzin.  Czytaj dalej Miałam rację

Ulubienica pani profesor

Zawroty głowy. Nieplanowana awaria błędnika. Poczucie oderwania od rzeczywistości. Banalne przeziębienie, ale trącające czymś dziwacznie wielowymiarowym. Zaburzenia percepcji spowodowane gorączką. Wizje wyższe, czyli coś kojarzące się z majakami sennymi dokuczającymi na jawie. Fatamorgana nie na afrykańskiej pustyni, ale w Europie Środkowej. Ostra migrena odziana w całun lodowatych dreszczy.  Czytaj dalej Ulubienica pani profesor

Śpiąca Królewna

Po pracy do domu. Kucharzenie czeka. Głowa ciężka z niewyspania. Nadszarpnięte nerwy dają się we znaki. Wielu sądzi, że to z ich powodu, że to niekończące się amore pomidore stanowi powód rozedrgania ich znajomej Wiedźmy, czyli moje, kiedy tak naprawdę to potencjalna druga praca od dawna spędza mi sen z powiek. Sesja z nową klientką odhaczona. Kolejne spotkania w planie. Nowe osoby wchodzące na moją drogę życia coraz częściej mówią dzień dobry. Naprowadzają mnie na zupełnie inny tor myślowy. Podpowiadają rodzaj marketingu, po jaki Wiedźma winna sięgnąć. Stare przepowiednie z chwili na chwilę nabierają rozpędu. Ekscytacja męczy, stąd miewam coraz częstsze migreny.  Czytaj dalej Śpiąca Królewna

Autostradą do Kodnia

Stare zapiski znów wzięte pod lupę. Cała masa ciekawostek czeka na odkrycie. Cudze i własne zdjęcia cieszą oczy. Osobiste perełki z lamusa zostają wygrzebane. Mimowolny uśmiech gości na twarzy. Cudowna dziecinada daje o sobie znać. – Nic się nie zmieniłam. Jak kolekcjonowałam dziwadła, tak nadal to robię. Pewnie dlatego parę dni temu widząc kolaż ustawiony przez kumpla jako awatar jedynie kiwnęłam głową mrucząc „mam to już”. Lubię kolekcjonować. Cały wirtualny strych mam zapchany tego typu pamiątkami. Fotosy z grillem dzierżonym pod pachą również tam już od roku spoczywają. – Tego dnia staje się jednak jasne, że z mojej kolekcji z niewiadomych powodów ubył jeden eksponat znany pod kryptonimem „z kubkiem”Czytaj dalej Autostradą do Kodnia

Pytajnikowy sztorm

Morfeusz nie odpuszcza. Jak już sobie kogoś upatrzy, to łatwo nie daje za wygraną. Ze złośliwym uporem maniaka wciąż tymi samymi skojarzeniami kąsa serce, przypomina o pradawnych postanowieniach ucieczki przed tracącymi na znaczeniu obrazami. Cudzy uśmiech koniec końców wraca jednak na swoje miejsce. 

Matrix wciąż rządzi się tymi samymi prawami. Główny programista swoje wie, więc białego królika lub czarnego kota śle, by zanieśli śniącej kolejne ostrzeżenie. By inaczej, innymi słowami, ale wciąż to samo zasugerowali…    Czytaj dalej Pytajnikowy sztorm

Papierowy podarek

Cudzy smutek smuteczek. Nieuzasadniony żal do niekoniecznie całego świata. Dziwaczne wirtualne nie bardzo wiadomo co. Można odnieść wrażenie, że tym i owym atrakcyjnym istotom po odfajkowaniu ośmiu godzin, kiedy przychodzi czas, by wyruszyć w stronę własnych znajomych czterech ścian, zaczyna dokuczać głód kolejnej dawki poirytowania.  Czytaj dalej Papierowy podarek

Podsumowanie

Krótko i na temat. Zabawnie zwięzłe i bardzo konkretne pytanie:

– Co dokładnie postrzega pani za przejaw odwagi?

– W moim pojęciu wstęp do nauki heroizmu stanowi umiejętność przyznawania się do własnych słabości. Tym od lat zajmuję się zawodowo. Oczywiście posługuję się nietypowymi metodami, ale co do których skuteczności przez lata zyskałam blisko stuprocentową pewność.

Moje działania przypominają proces wpuszczania światła do ciemnego pokoju. Mają na celu uchylanie drzwi lub okiennic blokujących dostęp wspomnianego światła, czyli osoby poddawane tego rodzaju terapii zachęcam do pracy nad przyjmowaną przez nich formą wyrazu lub ekspresji  jako takiej.    Czytaj dalej Podsumowanie

Errata czyli drobnym drukiem

aut. Michał Warecki

Niemal tysięczny raz sen dotyczący tego samego wątku. Gwałtowne przebudzenie i powrót to realnej rzeczywistości, a jednocześnie zachowane wspomnienie chwilę wcześniej widzianych obrazów. Kilka nocy pod rząd ten sam rytm tematyczny. Jedno się kończy, a drugie trwa niezmiennie od lat z tą samą siłą. Nic się nie zmieniło. Tak naprawdę Reiki to ugruntowało. Ale również pomogło dookreślić własny upór.    Czytaj dalej Errata czyli drobnym drukiem

Pozorne wahanie

Siadam i piszę. Tak po prostu. Bez inspiracji. Bez bodźca. Bez potrzeby. Ot, just like that. A jednocześnie czuję, że gdzieś tam w oddali funkcjonuje powód. Jest żywy. Czasami radosny, a innym razem nadąsany. Nie fikcyjny. Nie nijaki. Nie żaden. Ani jakiś tam. Bardzo konkretny powód. Inspiracja oraz jej brak.

Od dobrych kilku dni zastanawiam się skąd ta zmiana. Dlaczego nieustannie wydaje mi się, że coś we mnie umarło, by wolne miejsce mogło zająć inne coś? Co takiego wydarzyło się, czego odwrócić się już nie da? Jaki rodzaj transformacji dokonał się gdzieś blisko a jednocześnie daleko ode mnie? Czego lub kogo dotyczyła niedopowiedziana transformacja, którą i ja poczułam? Coś w rodzaju cudzego oddechu. A może szeptu? Czym to coś było?     Czytaj dalej Pozorne wahanie

Blogerka

Ostatnio kumpel zabawną rzecz powiedział, a właściwie zadał mi nieco śmieszne pytanie:

– Czy wiesz, że nazywają cię Blogerką? Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że masz taką właśnie ksywę na niektórych wirtualnych salonach?

Ze zdziwienia aż uniosłam brwi. Niby określenie Blogerka znane mi było od naprawdę bardzo dawna, ale nigdy samej siebie tak nie tytułowałam. Dlatego pytanie kumpla mimo wszystko zaskoczyło mnie. Czytaj dalej Blogerka

Prawie artystka

Hobby, czy też pasje lubią się zmieniać. A właściwie Pasje, bo w moim przypadku to zazwyczaj osoby i osobowości. Raz pani Fotografia. Innym razem Mrs Litera Pisana bądź Lady Fantasy. Czasami panowie spod znaku – Odmienne Upodobania – dołączają do wymienionych pań. A to Mr Warhammer – fatygant starej daty – bryluje na moich wewnętrznych salonach. Od czasu do czasu młodzian Marszobieg przejmuje ster mojej codzienności. Nawet z doskoku pojawia się młody Gigolo piękny Gigolo Jogging. Wszyscy oni jednak prędzej czy później tracą na urodzie, więc ich miejsce zajmują inne Zjawiskowe Pasje. Czytaj dalej Prawie artystka

Ona i On o snach

Porządki robione na dysku. Konsekwentne segregowanie starych materiałów. Selekcja tekstów powołanych do życia całe lata wcześniej. Jedno wielkie kopiuj wklej i zamieszczanie tego na własnej imiennej stronie. Wszystko z zachowaniem dat i miejsc zapisu. Aż tu nagle dopada nieprzewidziana niespodzianka. Dawniej nieznane nazwisko razi po oczach. Stary cytat z książki, która dawno temu bardzo pomogła mi wiele zrozumieć. Masa liter, które wyszły spod palca naprawdę fajnego faceta. Kolesia, który przyśnił mi się kilka lat przed tym, zanim zyskałam szansę poznania go osobiście. Czytaj dalej Ona i On o snach

Gdybym była bogata

Pamiętaj! Decydując się na bycie sławną sama sobie kopiesz grób”.

Mojej kuzynce czasami udaje się bardzo celnie w jednym zdaniu zamknąć określony temat. Dalsza dyskusja w podobnych momentach traci sens. Bo o czym tu jeszcze mówić, że niby co? Jak odwrócić czas? Jak naprawić bądź nadać nowe znaczenie sprawom, które z poziomu fikcji literackiej przeistoczyły się w fakty jak najbardziej dokonane? To nie jest już możliwe. Po prostu nierealne.

Czytaj dalej Gdybym była bogata

Zwrot akcji

Podobnie jak poprzednio poniżej zamieszczone są teksty, które zostały powołane do życia na przestrzeni listopada i grudnia 2017 roku. Dotyczą nie tylko mojej codzienności, ale również pewnego rodzaju refleksji dotyczących ludzkich zachowań. Ponieważ w moim pojęciu użycie dialogu jako opisu konkretnego tematu najskuteczniej i najtrafniej jest w stanie oddać poruszany temat, bądź kontekst konkretnych zdarzeń, głównie w tej formie skonstruowany jest poniższy tekst.

Opisane zdarzenia jak najbardziej miały miejsce w tzw. tu i teraz. Dialogi dotyczą więc tzw. faktów dokonanych i nie zawierają w sobie przekłamań. Czytaj dalej Zwrot akcji

Tupeciara

Siedzi się nad jednym, a dopada człowieka kompletnie coś innego. To stara dobra prawda. Chciałam zaledwie opracować kilka wstawek, by w efekcie wygrzebać na sieci całą masę diamencików i perełek. Ech ten pan Bruce Lee i jego mało europejska życiowa mądrość. Czytaj dalej Tupeciara