Archiwa tagu: erotyka

Lodziarnia

– Jak myślisz, kto robi wodę z tego mózgu?

– Chyba kto komu robi pranie mózgu…

– No właśnie. Kto resetuje właśnie te komórki mózgowe?

– Neurony?

– Elektrony. Plutony. Tetrisy. Co za różnica jak to nazwiesz? Po prostu mózg. Kto zarządza i manipuluje tym wszystkim… kto nieustannie mówi o różnicach pokoleniowych? Kto stara się zabarykadować ten teren i otoczyć go szczelną osłoną, żeby sztuczny zdrowy rozsądek wciąż funkcjonował zgodnie z fikcyjnymi zasadami przyzwoitości?

– A jakie ma to znaczenie kto? Ktoś. Nazwij go Strachem przed…

– Wiem.

– Strachem przed dojrzałością…

– Wiem.

– Przerażeniem na myśl o…

– Wiem.

– Utratą kontroli…

– Wiem. Zatraceniem się w…

– Owszem. A nawet więcej. To coś ma jeszcze inną nazwę…

– Uczucie. Więź… Miłość.

– Przestań więc pytać. Zacznij działać. Zrób porządek w tym burdelu.

– Domu uciech?

– Nie! W tym mózgu.

Voys and my story

Starocie w nowej wersji właśnie zawisły pod określoną datą. Drobna dawka świntuszenia wygrzebana z odzyskanego dysku zewnętrznego. Nic pasjonującego, ot, niby sztubackie wygłupy. Pikanteria pełna dziwacznej fantasmagorii nijak mającej się do codziennej nudy obojga autorów.  Współautor pan Voy i Blogerka, kiedyś znana jako Szara, przedstawili swoje chyba na dobre minione poplątanie.    Czytaj dalej Voys and my story

Pikantna Słodycz

Kolejny dzień, kolejne wyzwania. Prawie Szwagier, czyli OMG – nie mylić z Oh My God, bo po polsku to O Mało Co – pomógł mi rozwalić kilka niechcianych kawałków tak boazerii, jak i starych mebli. Efekt okazał się piorunujący. Po stronie OMC Szwagra – zwanego dawniej Pączkiem w maśle – to była zabawa. Co prawda w ramach kontuzji musiał zdezynfekować kilka ran na dłoniach, ale śmiechu nawet przy tym nie zabrakło. Za to po wyjściu dwójki młodych ludzi – patrz: Gabi i Szwagier – mi samej opadły ręce, nogi i głowa, plus ramiona. To trochę jakby ktoś kazał mi zacząć wszystko totalnie od nowa. Uznałam więc, że ogarnę tylko kilka niezbędnych elementów i pójdę utopić się w wannie. A potem obaczym co dalej z tym zrobim. Czytaj dalej Pikantna Słodycz

Wyspiarze – czyli opowieść Voya vs moje wstawki

 

Czy płakanie miałoby sens, gdyby było wyzbyte powodu? Czasami zastanawiam się nad tym. No bo, po co płyną łzy, jeśli w głowie trwa pustka? Jeśli nic strasznego nie działo się i nadal się nie objawia.

Podobno oświecenie ma to do siebie, że stanowi zgodność z wszelkimi przejawami rzeczywistości wszelakiej i niekończący się uśmiech, często nie tylko wewnętrzny. Mawiają też, że prawdziwy Budda to ten, który nie tylko unika chwalenia się oświeceniem, ale też nadprzyrodzonymi walorami. Jeśli to prawda, warto być czujnym z kim los krzyżuje nasze ścieżki. Nigdy nie wiadomo, czy mędrzec wyciągający ku nam rękę, aby na pewno jest stąd…  Czytaj dalej Wyspiarze – czyli opowieść Voya vs moje wstawki

Wspomnienia ze starego (pierwszego) bloga

Bo tradycyjnie w niedzielę…

– Przesuń się, chcę się przytulić – mówiłam łagodnie czekając aż przewróci się na wznak.

– Eeeee tam, tylko tak mówisz, zaraz znowu się odsuniesz albo gdzieś pójdziesz… nie wierzę ci – miał wesoły głos, ale dobrze wiedziałam, że nie żartuje.

Wtuliłam się więc w jego ramię najmocniej jak umiałam i głośno wciągnęłam powietrze.  Czytaj dalej Wspomnienia ze starego (pierwszego) bloga

Nauka tworzenia dialogów

 


1/

– Czujesz się ulicznikiem, czy tylko przyjmujesz taką pozę kreując się na Genetowskiego bohatera? – przyglądała mu się beznamiętnie.

– Nie rozumiem – odpowiedział spoglądając w bok.

– Czyli tylko się kreujesz, a już myślałam, że naprawdę to lubisz – wydęła wzgardliwie usta.

– Zupełnie bez powodu się czepiasz – bąknął i odwrócił się do niej plecami.    Czytaj dalej Nauka tworzenia dialogów