Archiwa tagu: emocje

Miałam rację

Ciągłe gryzmolenie. Jedno wielkie przeskakiwanie, prześlizgiwanie się na brzegu słów oraz ich znaczeń. Coś przypominającego powoływania do życia romansów na zamówienie wydawnictwa Harlequin, opowieści podpisywanych pseudonimem, żeby ukryć to, czym się człowiek dorywczo para.

Przy okazji jednych spraw pojawiają się zupełnie inne. Organizm wciąż odmawia posłuszeństwa, więc gdzieś od środka własnego wewnętrznego świata narzeka się. Głowa nie pobolewa już, ale za to daje do wiwatu ucisk na poziomie mostka oraz zaburzony dobowy rytm snu. Dziwaczne obrazy wyrywają z czegoś na wzór drzemki. Raz na dwie godziny człowiek zrywa się na równe nogi, żeby po chwili uświadomić sobie, że to jeszcze nie czas na pobudkę, że do świtu wciąż brakuje np. dwóch godzin.  Czytaj dalej Miałam rację

Krzyk kontra monolityczność

– I jak tam, historia wciąż kołem się toczy? – uśmiechnął się po swojemu, jakby połową ust.

– Właśnie odkrywam, że tak naprawdę pisaną teraz opowieść powołałam do życia niemal całe wieki wcześniej, ale dopiero teraz wiem, w jakie słowa chciałabym ubrać własne myśli i rozterki. Gawiedź mnie inspiruje – ona uśmiechnęła się w podobny sposób.

– Gawiedź? – wydał się zdziwiony.  Czytaj dalej Krzyk kontra monolityczność

Z kocim uśmiechem w tle

Długi spacer lubi pomagać w odreagowywaniu własnego rozedrgania. W pozbyciu się podłego nastroju. Trochę nieuzasadnionego odlotu w dołujące nieznane, a trochę własnych domysłów dotyczących całkowicie cudzego focha. Czytaj dalej Z kocim uśmiechem w tle

Dłubanina

Od naszej rozmowy Ukochany nie przestaje się uśmiechać. Tak niewiele, a jakże cieszy. Muszę się ponapawać, bo nie wiem jak długo taka idylla potrwa. Ukochany ma to do siebie, że łatwo się denerwuje i nie ma na to rady. Przywykłam do jego zmiennych nastrojów – jestem przecież kobietą, więc to doskonale rozumiem.

Jester (znaczy Ukochany) jest pierwszym facetem, którego nauczyłam się słuchać po prostu. Co prawda nie nazywałam tego wcześniej w ten sposób, ale Zając mi uświadomił, że świat składa się z dwóch sposobów podchodzenia do tego, co inni nam komunikują – kobiecy i ten „po prostu”. Miał – cholera jasna – Szarak rację. W słuchaniu „po prostu” mieści się nawet psychoanaliza, bo kobiece podejście do świata jest najzwyczajniej w świecie pokrętne i zmącone.  Czytaj dalej Dłubanina