Archiwa tagu: chęć

Ogarnij się

Zastanowienie nie daje spokoju. Co i raz te same obrazy dokuczają. Wiecznie to nie inne podwórko. Bardzo stare, bo przedwojenne. Cukiernia tuż za rogiem, zaraz obok bramy. Goła cegła. Żydowskie korzenie. Dawne widoki. Coś, czego już nie ma, ale kiedyś tam funkcjonowało… Myśl o tym, że starych ławek się miasto wyzbyło, nieco dokucza. Rozkopali wzniesienie. Wywieźli całe masy ziemi, a wraz z nią odległe wspomnienia, które lata temu się w te hałdy wgryzły.  Czytaj dalej Ogarnij się

Stań się moim błędem

Praca na wielu poziomach, analiza przede wszystkim cudzej codzienności, dodawania otuchy, wspierania w działaniu. Zabieganie. Wszystko w intencji okazania wsparcia. A jednocześnie gdzieś tam pomiędzy jednym a drugim światem poświęcanie uwagi osobom bliskim, tym, które nawet nie wiedzą, wciąż nie zdają sobie sprawy z tego, że niczym otwarta księga pozwalają zaprzyjaźnionej wiedźmie czytać w ich oczach, zyskiwać pewność co do tego, czego wypatrują i za czym coraz silniej tęsknią. Uśmiechać się już nie sobie a muzom. Widzieć w cudzych spojrzeniach wyraz życzliwości, akceptacji i chęci okazania wsparcia. „Trzymam kciuki, ale jakby coś jednak nie wyszło… pamiętaj, że ja też istnieję. O mnie też kiedyś napisałaś. Zauważyłaś mnie. Pamiętaj więc, że ja też cię nieustannie widzę i już nie omijam wzrokiem, coraz odważniej wymieniam spojrzenia”.  Czytaj dalej Stań się moim błędem

Księżyc

Metafizyka – bardzo modne słowo w dzisiejszych czasach. Każdy oczywiście postrzega ten temat na swój własny sposób. Jedni lubią szydzić z temu podobnych „bajek” podpierając się wynikami badań naukowych. Są tacy, którym wróżenie pomogło w wyjściu na prostą w wielu sprawach, więc chwalą sobie istnienie szóstego zmysłu. Nie brak również i tych neutralnych, którzy nie mają żadnego zdania na ten temat. Jak to się ładnie i bardzo kolokwialnie mawia – wisi im to kalafiorem.    Czytaj dalej Księżyc

Czysty lazur

Znowu ten sam mur. Dotykam palcami dokładnie tych samych cegieł. Ten sam kurz chrzęści pod stopami. Ciągle jeszcze pamiętam, jak ostatnim razem siedziałam tu pogrążona w medytacji. Jak potem gnałam na spotkanie z Nim. Moją starą dobrą Drzazgą, która zdała nareszcie egzamin. Rozmowy. Dziesiątki dyskusji. Obrazów. Impresji. Wszystko, co na tamten czas było nam dane. On i ja. Chwilowe tao, nowa rodzina. Karma. Steki bzdur i ukrytej prawdy. Wielkie słowa i małe sprawy. Pajęcza sieć wieloznaczności. Miłość, która była zawsze i troska, która nie odejdzie nigdy.  Czytaj dalej Czysty lazur