Archiwum kategorii: wizerunek

Tembr

Jego głos mnie hipnotyzuje. Od wielu lat jest moim absolutnym numerem jeden. Przy nim wszyscy inni wokaliści rejterują. Ten facet jest genialny. Możliwość usłyszenia jego głosu na żywo, szczególnie wystąpienia w studiu, to jedno z moich największych marzeń.

Kim jest ów On?

Oczywiście to Ed Sheeran. Od pierwszej nuty, jaką usłyszałam płynącą z głośników w kinie, zakochałam się w jego głosie. Ludzie schodzili, mijali mnie, mówili o Hobbicie, o nowej kreacji i formie przedstawienia opowieści Tolkiena, a ja po prostu trwałam niewzruszenie pod ścianą i słuchałam. Po powrocie do domu od razu zaczęłam na sieci szukać jego innych kawałków. Kilka z nich udało mi się wygrzebać na rosyjskich stronach z mp3’kami.  Czytaj dalej Tembr

Choróbsko

Do złych wieści można przywyknąć. Nawet tych dotyczących umierania. Jednego dnia stawia się sobie karty, żeby sprawdzić, jak minie kolejny dzień, o czym świat szepcze za naszymi plecami, czy sny nie kłamią, czy rzeczywiście wreszcie niemal czołowo przyjdzie nam zderzyć się z tzw. wielowymiarową wzajemności uczuć, a tu nagle pojawia się zupełnie inny anons karciany. Nagle powraca na scenę przez wielu nielubiana Dziesiątka Mieczy – karta Tarota, która często znamionuje chorobę lub kalectwo – do tego odwrócona, czyli sugerująca niemożliwą do usunięcia dolegliwość. Obok pojawia się też karta Śmierci i Giermek, czyli informacji, że złe wieści dotyczą kogoś młodego.  Czytaj dalej Choróbsko

Miałam rację

Ciągłe gryzmolenie. Jedno wielkie przeskakiwanie, prześlizgiwanie się na brzegu słów oraz ich znaczeń. Coś przypominającego powoływania do życia romansów na zamówienie wydawnictwa Harlequin, opowieści podpisywanych pseudonimem, żeby ukryć to, czym się człowiek dorywczo para.

Przy okazji jednych spraw pojawiają się zupełnie inne. Organizm wciąż odmawia posłuszeństwa, więc gdzieś od środka własnego wewnętrznego świata narzeka się. Głowa nie pobolewa już, ale za to daje do wiwatu ucisk na poziomie mostka oraz zaburzony dobowy rytm snu. Dziwaczne obrazy wyrywają z czegoś na wzór drzemki. Raz na dwie godziny człowiek zrywa się na równe nogi, żeby po chwili uświadomić sobie, że to jeszcze nie czas na pobudkę, że do świtu wciąż brakuje np. dwóch godzin.  Czytaj dalej Miałam rację

Ulubienica pani profesor

Zawroty głowy. Nieplanowana awaria błędnika. Poczucie oderwania od rzeczywistości. Banalne przeziębienie, ale trącające czymś dziwacznie wielowymiarowym. Zaburzenia percepcji spowodowane gorączką. Wizje wyższe, czyli coś kojarzące się z majakami sennymi dokuczającymi na jawie. Fatamorgana nie na afrykańskiej pustyni, ale w Europie Środkowej. Ostra migrena odziana w całun lodowatych dreszczy.  Czytaj dalej Ulubienica pani profesor

Skarbeńku…

Empatia. Magiczne słowo, którego znaczenie nie dla każdego bywa jasne. Na szczęście magiczna encyklopedia internetowa znana pod pseudonimem Wikipedia zawsze służy pomocą. Na temat miłości bliźniego również ma coś do powiedzenia:

Empatia (gr. empátheia „cierpienie”) – zdolność odczuwania stanów psychicznych innych osób (empatia emocjonalna), umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość (empatia poznawcza).

(…)

Osoba nieposiadająca tej umiejętności jest „ślepa” emocjonalnie i nie potrafi ocenić ani dostrzec stanów emocjonalnych innych ludzi. Silna empatia objawia się między innymi uczuciem bólu wtedy, gdy przyglądamy się cierpieniu innej osoby, zdolnością współodczuwania i wczuwania się w perspektywę widzenia świata innych osobników.

(…)

Empatia to umiejętność zrozumienia innych ludzi oraz zdolność współodczuwania z nimi ich uczuć i emocji. Jest to dar wczuwania się w sytuację innych ludzi i zrozumienia motywów nimi kierujących, jako źródeł ich decyzji i postaw. Empatia jest podstawową cechą umożliwiającą prawidłowy dialog zarówno na płaszczyźnie interpersonalnej jak i ogólnospołecznej. Brak empatii u spierających się oponentów powoduje polaryzację stanowisk oraz ich zaostrzenie do stopnia uniemożliwiającego rozwiązanie konfliktu w sposób inny niż siłowy. Zdolność odczuwania empatycznego, jako podstawa zrozumienia oponentów jest wstępem do wybaczenia. Osoby empatyczne dzięki znakomitemu wczuciu się w sytuację i psychikę innych stron mają zdolność rozwiązywania konfliktów, w związku z czym często pełnią rolę mediatorów”.  Czytaj dalej Skarbeńku…

Ptaszki, kwiatki i Motylki

Burza mózgów. Marek Niedźwiedzki na antenie Trójki puścił singla. Mariposa zaśpiewała dla wszystkich. Wszystkim pracującym nad wydaniem płyty ciary po plecach spłynęły. Odległe wspomnienia wyrwały się z lamusa – składziku pełnego zapomnianych emocji – przywołując myśl o własnym niemal dzieciństwie. Stare dobre czasy Listy Przebojów Trójki, kiedy czekało się na TEN dzień, żeby móc posłuchać właśnie tego pana Marka.    Czytaj dalej Ptaszki, kwiatki i Motylki

W krzywym zwierciadle, czyli autoportret

Każdemu może uderzyć palma do głowy. To stara prawda. Nie ma znaczenia wiek, ani funkcja społeczna jaką taka osoba pełni, kuku na muniu umie dopaść każdego. Czy to zmęczenie po intensywnych zajęciach fitness, czy też czekając w kolejce na poczcie lub sklepie, przychodni lekarskiej, w metrze lub na przystanku autobusowym ulega się chwili i zaczyna tworzyć najdziwniejsze nawet bzdury. Również teoretycznie dojrzałym kobietom przytrafiają się wyskoki. Szczególnie, że połączenie całej masy dziwacznych aplikacji pozwala na wiele i to nawet w przypadku słabej jakości zdjęć.

To trochę jak z pismem automatycznym. Surrealizm przeniesiony z odległych czasów na poziom obecnego sposobu tworzenia pozornych bzdur. Tu klikniesz, tam przyciśniesz, w inne miejsce zajrzysz i tak ostatecznie spod twoich palców wychodzi niezapomniane dzieło sztuk zwane auto-satyrą, czy nawet skretynieniem. Bywa!… Nowożytna sztuka dla sztuki, czyli produkowanie niewyobrażalnych ilości wizualnych śmieci, które po bardzo wielu latach zaczynają mile się kojarzyć. Tzw. przyszłe perełki z lamusa.

Śpiąca Królewna

Po pracy do domu. Kucharzenie czeka. Głowa ciężka z niewyspania. Nadszarpnięte nerwy dają się we znaki. Wielu sądzi, że to z ich powodu, że to niekończące się amore pomidore stanowi powód rozedrgania ich znajomej Wiedźmy, czyli moje, kiedy tak naprawdę to potencjalna druga praca od dawna spędza mi sen z powiek. Sesja z nową klientką odhaczona. Kolejne spotkania w planie. Nowe osoby wchodzące na moją drogę życia coraz częściej mówią dzień dobry. Naprowadzają mnie na zupełnie inny tor myślowy. Podpowiadają rodzaj marketingu, po jaki Wiedźma winna sięgnąć. Stare przepowiednie z chwili na chwilę nabierają rozpędu. Ekscytacja męczy, stąd miewam coraz częstsze migreny.  Czytaj dalej Śpiąca Królewna

Handel wymienny

Zapanował spokój i cisza. Głównie w mojej głowie, ale jest szansa, że zarażając tym stanem innych spowoduję, że również nieco się wyciszą i przestaną ciągle fukać. Mnie samej stan spowolnienia wewnętrznego pomógł w doznania olśnienia. Skorupa ulepiona z gliny, którą na sobie nosiłam przez wiele lat, kawałkami zaczyna odpadać. Płat za płatem ukazuje się moje prawdziwe oblicze, mała dziewczynka wychodzi z ciemnego pokoju i zaczyna się uśmiechać. Bite dziewięć lat naprawdę ciężkiej pracy nad sobą zaczyna przynosić oczekiwane efekty. Już nie przypominam golema. Nie działam pod wpływem nakazów i zakazów czynnika zewnętrznego. Wiem czego chcę, a czego sobie nie życzę.    Czytaj dalej Handel wymienny

Mruczanka

– Wyrok zapadł? – spytał on.

– A jak ci się wydaje? – odpowiedziała ona.

– Od jak dawna o tym wiesz? – zdziwił się on.

– Niemal od zawsze – zdziwieniem na jego zdziwienie odpowiedziała ona. – To nigdy nie miało trwać po kres naszych dni – z poirytowaniem dodała ona.  Czytaj dalej Mruczanka

Roszpunka

Inspiracja lubi przypływać w nie zawsze spodziewanych momentach. Staramy się myśleć o jednym, a świat – również ten nieco metafizyczny, nazywany potocznie podświadomością – podsuwa koncepcje z „innej beczki”. Kodeń. Wschodnie rubieże. Rozległe pola, gęste lasy, czysta woda i cała masa naprawdę miłych ludzi wprowadza w stan zadumy. Różnice dzielące wielkomiejskie zabieganie i wiejską sielankę zdają się być niemożliwymi do opisania.    Czytaj dalej Roszpunka

Odroczone w czasie

– Co planujesz? – pan Jan spytał jakby mrucząc przy tym.

– Nie mogę tego tekstu upublicznić. To zły czas. Poza tym zbyt wiele osobistych wycieczek się w nim znalazło, aby dało się to nazwać jakąkolwiek prozą. – Raszpla uśmiechnęła się. – Pierwotne założenie zawierało tzw. uniwersalizm, który w efekcie, czyli ze względu na szereg zbędnych emocji, zaowocował powołaniem do życia postaci, których pierwotnie miało tam nie być. – Raszpla rozłożyła ramiona inscenizując własną bezradność. – Pomysł naprawdę dobry, ale nie tędy droga. Bo co z tego, że neutralnym czytelniczkom umknęłyby moje sugestie, czyli delikatne złośliwości, kiedy wszystkie wzorcodawczynie owych postaci i wątków, oraz ludzie widujący mnie na co dzień, jak najbardziej połączyliby fikcję z faktem.  Czytaj dalej Odroczone w czasie

Ziemniaki ze zsiadłym mlekiem

Epistolografia. Lubię to słowo. Wiele dla mnie znaczy. Stanowi część mojego wewnętrznego świata. Bez końca prowadzę na swój sposób jednostronny dialog. Ponieważ interlokutora nie widać, lubię sobie wyobrażać, że jest on po prostu czytelnikiem moich listów. Może dlatego z dużą łatwością przychodzi mi tworzenie monodramów. Monolog wewnętrzny, czyli słowotok jedynie imitujący dialog. Za każdym razem, kiedy chcę coś wyrazić, wypowiedzieć własne emocje, główne przesłanie ubieram w cudze fatałaszki i szmatki. Określone zjawisko przyodziewam w spodnie lub sukienkę, czepek, perukę lub kapelusz.  Czytaj dalej Ziemniaki ze zsiadłym mlekiem

Ogarnij się

Zastanowienie nie daje spokoju. Co i raz te same obrazy dokuczają. Wiecznie to nie inne podwórko. Bardzo stare, bo przedwojenne. Cukiernia tuż za rogiem, zaraz obok bramy. Goła cegła. Żydowskie korzenie. Dawne widoki. Coś, czego już nie ma, ale kiedyś tam funkcjonowało… Myśl o tym, że starych ławek się miasto wyzbyło, nieco dokucza. Rozkopali wzniesienie. Wywieźli całe masy ziemi, a wraz z nią odległe wspomnienia, które lata temu się w te hałdy wgryzły.  Czytaj dalej Ogarnij się

Autostradą do Kodnia

Stare zapiski znów wzięte pod lupę. Cała masa ciekawostek czeka na odkrycie. Cudze i własne zdjęcia cieszą oczy. Osobiste perełki z lamusa zostają wygrzebane. Mimowolny uśmiech gości na twarzy. Cudowna dziecinada daje o sobie znać. – Nic się nie zmieniłam. Jak kolekcjonowałam dziwadła, tak nadal to robię. Pewnie dlatego parę dni temu widząc kolaż ustawiony przez kumpla jako awatar jedynie kiwnęłam głową mrucząc „mam to już”. Lubię kolekcjonować. Cały wirtualny strych mam zapchany tego typu pamiątkami. Fotosy z grillem dzierżonym pod pachą również tam już od roku spoczywają. – Tego dnia staje się jednak jasne, że z mojej kolekcji z niewiadomych powodów ubył jeden eksponat znany pod kryptonimem „z kubkiem”Czytaj dalej Autostradą do Kodnia