Archiwum kategorii: Tarot

…i na to zasmażka

Siedzenie nad stertą papierów. Nieudolne poprawianie starych zapisków. Ciągłe, nieco bezmyślne gapienie się w stronę okna. Uciążliwy lęk przed zmianami, a jednocześnie pełna świadomość, że lawiny przyszłych zdarzeń nie da się już zatrzymać. Inna praca. Nowa codzienność. Konieczność pamiętania, że nie wszystko tylko od nas zależy. Z trudem trzymanie w ryzach własnej chęci ujawnienia światu, co ów Świat czeka”. Wiedzieć, że niektórzy wreszcie poczują się naprawdę szczęśliwi, a jednocześnie żyć w przeświadczeniu, że zapowiadanie zdarzeń przyszłych to karalny sport, czy nawet szatański hazard.   Czytaj dalej …i na to zasmażka

Saturday Night Life of Old Witch

Dużo pracy. Zbieranie materiałów. Kolekcjonowanie pomysłów. Przygotowywanie ilustracji. Podsumowywanie wcześniejszych wniosków oraz postanowień. Monotonna praca u podstaw, czyli segregowanie wcześniejszych koncepcji, aby spośród nich móc wygrzebać najcenniejsze perełki i diamenciki.

Pięć tematów do „ogarnięcia”. Począwszy od wiedźmińskiego czary mary, skończywszy na wątku ewolucji i degradacji środowiska. Wachlarz pełen najdziwaczniejszych nawet pomysłów. Znaki zapytania postawione jeszcze w 2002 roku wraz z wnioskami, które samoistnie nasunęły się w 2019 roku. Szmat czasu, ale wart spożytkowania na szukanie nowych koncepcji. Cudowna kolorystyka dziwactw i dziwadeł. Zaskakująco sensownych okropieństw i mało śmiesznej satyry dotyczącej ludzkiej głupoty i bezmyślności. Czytaj dalej Saturday Night Life of Old Witch

Choróbsko

Do złych wieści można przywyknąć. Nawet tych dotyczących umierania. Jednego dnia stawia się sobie karty, żeby sprawdzić, jak minie kolejny dzień, o czym świat szepcze za naszymi plecami, czy sny nie kłamią, czy rzeczywiście wreszcie niemal czołowo przyjdzie nam zderzyć się z tzw. wielowymiarową wzajemności uczuć, a tu nagle pojawia się zupełnie inny anons karciany. Nagle powraca na scenę przez wielu nielubiana Dziesiątka Mieczy – karta Tarota, która często znamionuje chorobę lub kalectwo – do tego odwrócona, czyli sugerująca niemożliwą do usunięcia dolegliwość. Obok pojawia się też karta Śmierci i Giermek, czyli informacji, że złe wieści dotyczą kogoś młodego.  Czytaj dalej Choróbsko

Miałam rację

Ciągłe gryzmolenie. Jedno wielkie przeskakiwanie, prześlizgiwanie się na brzegu słów oraz ich znaczeń. Coś przypominającego powoływania do życia romansów na zamówienie wydawnictwa Harlequin, opowieści podpisywanych pseudonimem, żeby ukryć to, czym się człowiek dorywczo para.

Przy okazji jednych spraw pojawiają się zupełnie inne. Organizm wciąż odmawia posłuszeństwa, więc gdzieś od środka własnego wewnętrznego świata narzeka się. Głowa nie pobolewa już, ale za to daje do wiwatu ucisk na poziomie mostka oraz zaburzony dobowy rytm snu. Dziwaczne obrazy wyrywają z czegoś na wzór drzemki. Raz na dwie godziny człowiek zrywa się na równe nogi, żeby po chwili uświadomić sobie, że to jeszcze nie czas na pobudkę, że do świtu wciąż brakuje np. dwóch godzin.  Czytaj dalej Miałam rację

Ulubienica pani profesor

Zawroty głowy. Nieplanowana awaria błędnika. Poczucie oderwania od rzeczywistości. Banalne przeziębienie, ale trącające czymś dziwacznie wielowymiarowym. Zaburzenia percepcji spowodowane gorączką. Wizje wyższe, czyli coś kojarzące się z majakami sennymi dokuczającymi na jawie. Fatamorgana nie na afrykańskiej pustyni, ale w Europie Środkowej. Ostra migrena odziana w całun lodowatych dreszczy.  Czytaj dalej Ulubienica pani profesor

Mój skarbie…

Świat jest pełen świrów. Nie istnieje coś takiego jak normalni ludzie. Każdy widzi tylko to, co chce zobaczyć i słyszy tyle, ile jest w stanie zarejestrować. Człowiek składa się z całej masy ograniczeń i zakazów. Jesteśmy, jacy jesteśmy. Tyle i aż.

Stare wspomnienia dopadają. Coraz częściej ta sama twarz się śni, te same słowa dudnią w uszach. Miękki głos. Bardzo kobiecy szept. Cudownie zakłamana miękkość osłaniająca boleśnie toksyczny egocentryzm. – Jeśli pójdziesz na ten wernisaż, pogniewam się na ciebie! – bez określonego powodu pierwsze ostrzeżenie wraca na myśl. – Jeśli przeniesiesz sprawy służbowe na poziom prywatny, nie będę cię już chciała znać! Szefowa ma pozostać tylko pracodawczynią. Nie godzi się łączyć spraw prywatnych ze służbowymi. – Kolejne wspomnienie dopada. – Ona przecież chce cię okraść. Szuka sposobu, żeby cię omotać. Masz tylko to mieszkanie. Uważaj z kim się zadajesz.    Czytaj dalej Mój skarbie…

Amore Pomidore

Zakłopotanie, onieśmielenie, zażenowanie, zmieszanie, skrępowanie, zawstydzenie, wstyd, skonfundowanie, trema, konsternacja, wycofanie, zahamowanie, zamilknięcie, zastanowienie.

Seria synonimów w przybliżeniu sprawnie definiujących uczucia autorki coraz silniej pobudzających jej chęć do usprawiedliwienia się. Jedno wielkie „przyłapana na gorącym uczynku” z dnia na dzień mocniej dokucza.

„Tak, zgrzeszyłam” – ciśnie się na usta. – „Swoją publiczność zaraz przeproszę. Potrafię. A jak tam Ty? Nauczyłaś się, czy nadal tylko uczysz innych? Korepetycje serwowane Ci przez grafomankę pomogły? Nauka nie poszła w las? Uroczo poetyckie pardonne moi, vergib mir, forgive me, прости меня, perdonami, прощати za własny błąd nie tylko merytoryczny stało się wreszcie możliwe? Gotowość do podjęcia dialogu zaistniała, czy też dziecinne zaledwie czytanie cudzego słowotoku wciąż króluje na ściśle określonym polu walki? Powiedz…”.

Czytaj dalej Amore Pomidore

Gorzki uśmiech

Ludziska lubią wierzyć, że wszystko się kręci tylko wokół nich. Często zapominają, że wszechświat nie ogranicza się do czubka ich nosa, istnieją również obce im sprawy i ludzie. Bywa również, że w jednej chwili bawimy się w spektakularne strzelanie focha lub młodzieńczy flirt, żeby parę uderzeń serca później z przerwy na kawę wrócić już bez uśmiechu na twarzy. Krótka wiadomość potrafi bowiem przywołać do rzeczywistości, zdjąć rozweselenie z twarzy.    Czytaj dalej Gorzki uśmiech

Umieranie

Czasami nie do końca wiadomo co jest bardziej makabryczne – zapowiedź faktu czy sam fakt. Tak bywa ze snami. Budzimy się wciąż pamiętając obrazy, które chwilę wcześniej stanowiły naszą niemal rzeczywistą wędrówkę po krainie Morfeusza. Nie od razu uświadamiamy sobie, że to była zaledwie iluzja, swego rodzaju film wyświetlony na naszym wewnętrznym ekranie kinowym. Jednak z chwili na chwilę pan Świadomość zaczyna przejmować kontrolę nad naszym tu i teraz. Jak również włącza się automat zwany odruchową analizą.  Czytaj dalej Umieranie

Głuchy telefon

Zdarza się, że przez cały dzień dokucza mi jakaś myśl, że nie daje spokoju ten sam wątek nieustannie powracający do mnie. Ale kiedy ostatecznie siadam już przy komputerze, pomysł nagle jakby ucieka, znika nie pozostawiając po sobie śladu. Zwykle wtedy długo trwam gapiąc się gdzieś bezmyślnie lub po prostu w sufit i zastanawiam od czego by tu zacząć… Czytaj dalej Głuchy telefon

Oby do przodu

Zmęczenie materiału odrobinę dokucza, ale pomysł na nową formę działania zyskuje na rozmachu. Kiedy się człowiek przez całe lata parał czymś jasno określonym i dopowiedzianym prędzej czy później poddaje się rutynie. Po co się silić na zakuwanie czegoś nowego, jeśli można po prostu sięgnąć po dobrze znane sobie narzędzie pracy, zakasać rękawy i ruszyć do wirtualnego boju z monotonną codziennością. Cała paczka dziesiątek talii kart cieszy oczy. Projekt zajęć przygotowywany przez specjalistkę od nauczania inspiruje. Wzajemne ćwiczenia łączące się ze sztuką ekspresji trwają. Jednym słowem zero nudy. Czytaj dalej Oby do przodu

Zwycięski Walkower

W6_Bulaw_pol_na_polyższe cele. Niedoścignione wzorce. Chęć osiągnięcia pierwszego miejsca w zawodach. Walka o dobre imię. O sławę. O pieniądze. O charyzmę. O bycie niezapomnianym. Do tego zachęca obecna kultura. O tym wołają telewizory i śpiewają radioodbiorniki. Ten refren powtarzają panie w szkołach, o ile pieśń nie płynie po polsku, bo tu w refrenie już niemal od dziesiątek lat, czy nawet wieków, pojawia się ten sam przekaz: Czytaj dalej Zwycięski Walkower

Urywek bez początku i końca

Z konieczności powrót do zdarzeń minionych. Przymus spojrzenia na dawne obrazy dużo świeższym okiem. Możliwość dookreślenia zmian, jakie zaszły przez określony czas. Wszystko to bywa niełatwe. A mimo to warte zachodu.    Czytaj dalej Urywek bez początku i końca

DZIESIĄTKA BUŁAW

Syzyf_TycjanaSyzyfowe prace. Męczarnia towarzysząca pracy nad twardą materią. Rzeźbienie w granicie, czy innym marmurze. Rąbanie drew na opał. Jedna wielka praca w kamieniołomach. Wiecznie pod górę. A kiedy się już czuje pod stopami, że szczyt jest blisko, kamień wymyka się z rąk i zaczyna spadać. Niczym kula śnieżna. Efekt domina, czy innego motyla. Czytaj dalej DZIESIĄTKA BUŁAW