Archiwum kategorii: seks

Zalać robala

Przyłapałam samą siebie na niechęci do dalszego przeglądania starych zapisów. A jednocześnie czytając je dookreśliłam schemat, jaki chciałabym przyjąć przy tworzeniu prawdziwej prozy, czegoś zgoła różnego od blogowych wprawek, uromantycznionych liryków. Nadal poetyka i pewna żartobliwość składać się będą na mój styl pisania, ale już dużo większa dosłowność zajmie miejsce zaledwie sugestii dotyczących wielu osób. Na scenę wejdzie realny żal i szereg rozczarowań ubranych w nieco mniej barokowe złocenia, niż to miało miejsce dotychczas. Raczej secesja wolno sunąca w stronę modernizmu zacznie dominować, choć oczywiście odległa od pełnej nowoczesności, by i tak na koniec przybrać kształt futuryzmu, czy nawet fantasmagorii.  Czytaj dalej Zalać robala

Epistoła

Siedzieli na trawie. Oboje lubili właśnie to miejsce w parku, te nie inne drzewo. Ona – zmęczona życiem czterdziecha, stara Raszpla – i on – wiecznie tak samo przystojny, choć już nie młody, pan wielkolud. Człowiek czynu. Pan Jan we własnej osobie.

– Kryzys twórczy daje mi się we znaki – urocza Raszpla mruknęła zmęczonym tonem, kiedy jej najlepszy przyjaciel właśnie rozkładał się na trawie. Wyciągnął długie nogi i obracając się na bok, by móc patrzeć w stronę swojej ulubionej przyjaciółki, rzucił w jej stronę uśmiech. – Mam oczywiście całą masę starych zapisków. Redaguję je. Przygotowuję do puszczenia w obieg i to mimo niezmiennego braku pewności co do sensu własnych działań.  Czytaj dalej Epistoła

Ich dialog

Usiadła i mówiła. Rozmawiała. Ten sam co zawsze nie młody już rozmówca słuchał, zagajał, prowokował. Stary dobry pan Podświadomość często nazywany Janem lub Johnem. Postać powołana w oparci o piosenkę często słyszaną przez autorkę w dzieciństwie:

Panie Janie, Panie Janie

Rano wstań, rano wstań

Wszystkie dzwony biją

Wszystkie dzwony biją

Bim, bam, bom

Bom, bam, bom      Czytaj dalej Ich dialog

Miłość

Cytat z książki Chögyam Trungpa – „Mit wolności a droga medytacji”

%

Istnieje ogrom energii w żaden sposób niescentralizowanej, nie należącej do ego. To właśnie ona jest nieześrodkowanym tańcem zjawisk, w którym wszechświat sam siebie przenika i ze sobą się kocha. Energia ta ma dwie cechy: jest ciepła niczym ogień i układa się w pewien wzór, tak jak i w ogniu prócz iskry zawiera się powietrze, nadające iskrze kierunek. Trwa w nieustannym ruchu – obojętne, czy widzi się ją przez mętny filtr „ja”, czy wprost. Jest niezniszczalna, jej strumienia nie da się przerwać. Przypomina wiecznie pałające słońce. Pochłania wszystko, nie zostawiając miejsca na wątpliwości ani manipulację.  Czytaj dalej Miłość

Voys and my story

Starocie w nowej wersji właśnie zawisły pod określoną datą. Drobna dawka świntuszenia wygrzebana z odzyskanego dysku zewnętrznego. Nic pasjonującego, ot, niby sztubackie wygłupy. Pikanteria pełna dziwacznej fantasmagorii nijak mającej się do codziennej nudy obojga autorów.  Współautor pan Voy i Blogerka, kiedyś znana jako Szara, przedstawili swoje chyba na dobre minione poplątanie.    Czytaj dalej Voys and my story

Szepnij choć słowo, zdradź o czym marzysz…

Nie lubię pisać w pierwszej osobie liczby pojedynczej, a czasami muszę. To irytujące. Już wolę stronę bierną lub całą masę imiesłowów i bezokoliczników. Ale czasami muszę odnieść się do jakiegoś wątku we własnym imieniu i wtedy najprostszym sposobem na wyślizganie się z przesadnie silnej dosłowności bywają dialogi. Pierwsze osoba liczby pojedynczej zostaje zachowana, ale cała reszta opisów, więc i refleksji, daje się wcisnąć pomiędzy kolejne zdania, jakby nieco zakamuflować…  Czytaj dalej Szepnij choć słowo, zdradź o czym marzysz…

Własna próżnia doskonała

Spotkanie pod gołym niebem. Słońce świeci. Nisko zawieszone chmury suną ponad głową. Na szczęście bardzo wolno, bo wiatr słaby. Ludzie wokół uśmiechają się. Obserwują, co wyczyniają mijane przez nich dwie oszołomki. Jedna tańczy, druga ją filmuje. Bawią się, choć nie mają już nastu lat. Przechodnie swoje przypuszczenia analizują odchodząc w nieznane. Snują domysły: – Pewnie jakiś powód istnieje, że te panie w coś takiego się bawią, ale dlaczego akurat tutaj to robią? Przecież to Starówka. Wszyscy widzą… Czytaj dalej Własna próżnia doskonała

Bo we mnie jest seks

Piękno uwodzi. Choć oczywiście każdy po swojemu postrzega temat urody. Mimo to bez względu na własny gust w podobnie silny sposób reaguje na bodźce zewnętrzne. Zmysły nigdy nie śpią i zwykle biorą górę nad obserwatorem. Jedni przykładają wagę do cudzego wyglądu, inni do formy ekspresji, a wielu silnie reaguje na dźwięki lub cudzy sposób eksponowania własnych atrybutów. Nie zmienia to jednak faktu, że istnieją pewne standardy, czyli swego rodzaju uśrednienie, tzw. kanony piękna.     Czytaj dalej Bo we mnie jest seks

Pięknie seksowny tatuaż

Gusta i guściki. Upodobania. Reagowanie na te nie inne bodźce wizualne bądź słuchowe, o dotyku, smaku i węchu nawet nie wspominając. Wszystkie te elementy stanowią swoistą podstawę, na której bazują nasze zmysły. Dlatego każdemu podoba się co innego.

Zwykle póty lubimy co widzimy, póki nie odkryjemy czegoś nowego. Bywa, że nie od razu udaje nam się dookreślić, co dokładnie oddziałuje na nasze zmysły, a na co reagujemy w niewielkim bądź żadnym stopniu. Mnie odkrywanie samej siebie, oraz własnego gustu, zajęło spory kawałek czasu. Olśnienie przyszło co prawda już całe lata temu, ale po dzień dzisiejszy pamiętam, jak uroczo zaskakującym stało się dla mnie owo odkrycie.   Czytaj dalej Pięknie seksowny tatuaż

Trochę po męsku i odrobinę po babsku

W trakcie przygotowywania zapisków Robiego do „druku”, czyli zamieszczenia na mojej stronie, przeczytałam kilka akapitów jego sławetnych wpisów. Na śmierć zapomniałam o czym on tak naprawdę pisał. Używał tych swoich prześwintuszonych słów i sformułowań, a tak naprawdę pomiędzy nimi wtykał bardzo trafne wnioski i sugestie. Szczególnie w odniesieniu do polityki i obyczajowości Polaków. Fajny facet. Na jawie, czyli w realnym świecie, a nie tylko na własnym blogu, bardzo inteligentny i uroczy, bo w sposób subtelny bardzo rubaszny i misiowaty. Kobiety go uwielbiały, a on je akceptował i potrafił wysłuchać. U gejów to raczej bardzo rzadka cecha. Mam na myśli umiejętność poświęcania swojej uwagi innym osobom, czyli niekoniecznie podrywanym przez siebie facetom.   Czytaj dalej Trochę po męsku i odrobinę po babsku

Samiec alfa

Telefon pika rzewnie. Sprawdzam kto to. Na ekranie pojawia się przystojna twarz Voya i napis poniżej. – Porozmawiamy? – znak zapytania świeci żarówiastą czerwienią. Uśmiecham się. Na Messengerze naciskam symbol słuchawki i czekam aż piękny Wojciech odbierze. Pada krótka wymiana cześć-cześć i zaczyna się pełna radości pogawędka. Od słowa do słowa przenosimy się na grunt moich bazgrołów. Oczywiście wszystko w kontekście krytyki serwowanej mi przez pana specjalistę w pewnych kwestiach.  Czytaj dalej Samiec alfa

Brunet popołudniową porą

Moja mama, która była położną z zawodu, mawiała, że w jej fachu nie przytrafiało się nic gorszego poza koniecznością przyjmowania porodu od lekarki o specjalizacji ginekologicznej. Te panie prawie zawsze wrzeszczały, dostawały dziwacznych napadów histerii lub co gorsza zaczynały położną pouczać. Oczywiście mawia się, że szewc bez butów chodzi, wiadomo jednak, że jego bose stopy każdego  mogą zdziwić. Czytaj dalej Brunet popołudniową porą

Zabukowana

Ekran telefonu zaczyna błyszczeć. Cicho brzęczy dzwonek. WhatsApp świeci uśmiechniętą twarzą Voya. Odbieram radośnie wyśpiewując powitanie. Uwielbiam z nim rozmawiać. On naprawdę poetycko umie narzekać na własną codzienność i powoływać do życia smętne ballady pełne wirtualnych łez. Ale tym razem nie inicjuje wyblakłych reminiscencji, po prostu dzwoni zapytać co tam słychać w Warszawce, wspomnieć jak miło mu minął dzień i przedstawić własną recenzję moich paraliterackich wypocin. Czytaj dalej Zabukowana

Harlequinizacja

Pierwszy daje o sobie znać dzwonek Messengera. Zajęta malowaniem krzeseł i stołu nie zwracam na to uwagi. A niech se klika i popiskuje. Świat musi na mnie zaczekać. Pędzel umazany w emulsji „kość słoniowa” jest ważniejszy. Mruczę pod nosem. Od zawsze słynę z tego, że gadam sama do siebie. Zwykle pytana o powody tego odruchu złośliwie odwarkuję, że artyści i artystki już tak mają. Czytaj dalej Harlequinizacja

Mantykowanie

Energia. Aura. Eksplozje emocji. Kuliste pioruny krążące wokół nas niczym uosobienie tajemnych mocy. A wszystko za sprawą konstrukcji ludzkiego ciała, tego jak ono działa. Kiedy pojawiają się emocje, wraz z nimi każdy z nas emanuje strumieniami czegoś na wzór promieni świetlnych. Niczym dżedaj bombardujemy otaczający nas świat sporymi dawkami świetlnych promieni. Jakie uczucia temu towarzyszą? Jak sami interpretujemy własne zachowania? To zależy już tylko od mimowolnych odruchów, którym ulegamy. Również od tego, w co chcemy wierzyć, czyli jak chcemy postrzegać własne potrzeby. Tak naprawdę w niemal siedemdziesięciu pięciu procentach skrzętnie ukrywane przez naszą podświadomość.  Czytaj dalej Mantykowanie