Archiwum kategorii: samowyzwalacz

Miałam rację

Ciągłe gryzmolenie. Jedno wielkie przeskakiwanie, prześlizgiwanie się na brzegu słów oraz ich znaczeń. Coś przypominającego powoływania do życia romansów na zamówienie wydawnictwa Harlequin, opowieści podpisywanych pseudonimem, żeby ukryć to, czym się człowiek dorywczo para.

Przy okazji jednych spraw pojawiają się zupełnie inne. Organizm wciąż odmawia posłuszeństwa, więc gdzieś od środka własnego wewnętrznego świata narzeka się. Głowa nie pobolewa już, ale za to daje do wiwatu ucisk na poziomie mostka oraz zaburzony dobowy rytm snu. Dziwaczne obrazy wyrywają z czegoś na wzór drzemki. Raz na dwie godziny człowiek zrywa się na równe nogi, żeby po chwili uświadomić sobie, że to jeszcze nie czas na pobudkę, że do świtu wciąż brakuje np. dwóch godzin.  Czytaj dalej Miałam rację

Ulubienica pani profesor

Zawroty głowy. Nieplanowana awaria błędnika. Poczucie oderwania od rzeczywistości. Banalne przeziębienie, ale trącające czymś dziwacznie wielowymiarowym. Zaburzenia percepcji spowodowane gorączką. Wizje wyższe, czyli coś kojarzące się z majakami sennymi dokuczającymi na jawie. Fatamorgana nie na afrykańskiej pustyni, ale w Europie Środkowej. Ostra migrena odziana w całun lodowatych dreszczy.  Czytaj dalej Ulubienica pani profesor

Mój skarbie…

Świat jest pełen świrów. Nie istnieje coś takiego jak normalni ludzie. Każdy widzi tylko to, co chce zobaczyć i słyszy tyle, ile jest w stanie zarejestrować. Człowiek składa się z całej masy ograniczeń i zakazów. Jesteśmy, jacy jesteśmy. Tyle i aż.

Stare wspomnienia dopadają. Coraz częściej ta sama twarz się śni, te same słowa dudnią w uszach. Miękki głos. Bardzo kobiecy szept. Cudownie zakłamana miękkość osłaniająca boleśnie toksyczny egocentryzm. – Jeśli pójdziesz na ten wernisaż, pogniewam się na ciebie! – bez określonego powodu pierwsze ostrzeżenie wraca na myśl. – Jeśli przeniesiesz sprawy służbowe na poziom prywatny, nie będę cię już chciała znać! Szefowa ma pozostać tylko pracodawczynią. Nie godzi się łączyć spraw prywatnych ze służbowymi. – Kolejne wspomnienie dopada. – Ona przecież chce cię okraść. Szuka sposobu, żeby cię omotać. Masz tylko to mieszkanie. Uważaj z kim się zadajesz.    Czytaj dalej Mój skarbie…

Handel wymienny

Zapanował spokój i cisza. Głównie w mojej głowie, ale jest szansa, że zarażając tym stanem innych spowoduję, że również nieco się wyciszą i przestaną ciągle fukać. Mnie samej stan spowolnienia wewnętrznego pomógł w doznania olśnienia. Skorupa ulepiona z gliny, którą na sobie nosiłam przez wiele lat, kawałkami zaczyna odpadać. Płat za płatem ukazuje się moje prawdziwe oblicze, mała dziewczynka wychodzi z ciemnego pokoju i zaczyna się uśmiechać. Bite dziewięć lat naprawdę ciężkiej pracy nad sobą zaczyna przynosić oczekiwane efekty. Już nie przypominam golema. Nie działam pod wpływem nakazów i zakazów czynnika zewnętrznego. Wiem czego chcę, a czego sobie nie życzę.    Czytaj dalej Handel wymienny

Ziemniaki ze zsiadłym mlekiem

Epistolografia. Lubię to słowo. Wiele dla mnie znaczy. Stanowi część mojego wewnętrznego świata. Bez końca prowadzę na swój sposób jednostronny dialog. Ponieważ interlokutora nie widać, lubię sobie wyobrażać, że jest on po prostu czytelnikiem moich listów. Może dlatego z dużą łatwością przychodzi mi tworzenie monodramów. Monolog wewnętrzny, czyli słowotok jedynie imitujący dialog. Za każdym razem, kiedy chcę coś wyrazić, wypowiedzieć własne emocje, główne przesłanie ubieram w cudze fatałaszki i szmatki. Określone zjawisko przyodziewam w spodnie lub sukienkę, czepek, perukę lub kapelusz.  Czytaj dalej Ziemniaki ze zsiadłym mlekiem

Krzyk kontra monolityczność

– I jak tam, historia wciąż kołem się toczy? – uśmiechnął się po swojemu, jakby połową ust.

– Właśnie odkrywam, że tak naprawdę pisaną teraz opowieść powołałam do życia niemal całe wieki wcześniej, ale dopiero teraz wiem, w jakie słowa chciałabym ubrać własne myśli i rozterki. Gawiedź mnie inspiruje – ona uśmiechnęła się w podobny sposób.

– Gawiedź? – wydał się zdziwiony.  Czytaj dalej Krzyk kontra monolityczność

Losowanie nowej postaci

Rolety opuszczone. Choć za oknem i tak słońce nie wygląda spoza chmur. Świat zewnętrzny nie próbuje wyrwać śpiącej z ramion Morfeusza, za to migrena niestety tak. Otwiera się więc wolno oczy pozwalając by dźwięk budzika na dobre zabił urok bawienia na nierzeczywistych salonach bohemy artystycznej.

__________________________    Czytaj dalej Losowanie nowej postaci

Stań się moim błędem

Praca na wielu poziomach, analiza przede wszystkim cudzej codzienności, dodawania otuchy, wspierania w działaniu. Zabieganie. Wszystko w intencji okazania wsparcia. A jednocześnie gdzieś tam pomiędzy jednym a drugim światem poświęcanie uwagi osobom bliskim, tym, które nawet nie wiedzą, wciąż nie zdają sobie sprawy z tego, że niczym otwarta księga pozwalają zaprzyjaźnionej wiedźmie czytać w ich oczach, zyskiwać pewność co do tego, czego wypatrują i za czym coraz silniej tęsknią. Uśmiechać się już nie sobie a muzom. Widzieć w cudzych spojrzeniach wyraz życzliwości, akceptacji i chęci okazania wsparcia. „Trzymam kciuki, ale jakby coś jednak nie wyszło… pamiętaj, że ja też istnieję. O mnie też kiedyś napisałaś. Zauważyłaś mnie. Pamiętaj więc, że ja też cię nieustannie widzę i już nie omijam wzrokiem, coraz odważniej wymieniam spojrzenia”.  Czytaj dalej Stań się moim błędem

Rysunkowy leń

Zabawa formą. Plastyka. Puszczanie wodzy fantazji. Obracanie, niemal żonglowanie tym samym obrazem przy użyciu różnych barw i odcieni, na swój sposób faktury powierzchni. Niekończąca się radość tworzenia najprzeróżniejszych kolaży. Uroda nowej techniki. Nieustanna nauka tylko z pozoru banałów, które przy bliższym poznaniu okazują się cudownie zagmatwane. Plątanina wątków i pomysłów na coś nowego.    Czytaj dalej Rysunkowy leń

Nowa wibracja

Cała masa materiałów do przepracowania czeka gdzieś tam zawieszona na cudzej stronie internetowej, ale leń patentowany co i raz staje na drodze machając rękami w wyrazie zakazu. – Masz urlop, to się nim ciesz. – Złośliwy głosik odbiera rozum. A to więc wyjeżdża się do przyjaciółki, a to idzie na spacer lub do kuzynki na kawę. Wszystko dobre, żeby tylko czasem się nie zmęczyć pracą intelektualną. WordPress, HTML, Photoshop i temu podobne muszą więc poczekać.    Czytaj dalej Nowa wibracja

Retrospekcje

Kiedy brak pomysłów na nowe porcje słowotoku dokucza, człowiek zaczyna grzebać w starociach. Postanowienie uzupełnienia dawnych wpisów zachęca do nurkowania w sprawach minionych. Niektóre z wątków wciąż się pamięta, inne silnie zaskakują własną prostotą lub dziwacznym poplątaniem. Nie brak również oczywistych oczywistości, jak na ten przykład…  Czytaj dalej Retrospekcje

To już jest koniec

Poirytowanie. Napad niechcianej złości. Raniące słowa przesączone dziwacznym jadem. Nieopanowana wściekłość. Chyba tak w nieco przejaskrawiony sposób można byłoby opisać własne rozczarowanie i chęć przerwania czegoś od dawna już niechcianego. Coś w rodzaju zerwania z nałogiem pod wpływem bardzo silnego impulsu, czynnika generującego całe domino przyszłych zdarzeń. Czytaj dalej To już jest koniec

Blogerka

Ostatnio kumpel zabawną rzecz powiedział, a właściwie zadał mi nieco śmieszne pytanie:

– Czy wiesz, że nazywają cię Blogerką? Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że masz taką właśnie ksywę na niektórych wirtualnych salonach?

Ze zdziwienia aż uniosłam brwi. Niby określenie Blogerka znane mi było od naprawdę bardzo dawna, ale nigdy samej siebie tak nie tytułowałam. Dlatego pytanie kumpla mimo wszystko zaskoczyło mnie. Czytaj dalej Blogerka

Wyblakłe fotografie

Ludzie lubią w cudzych wypowiedziach doszukiwać się potencjału rozweselających ploteczek bądź pikantnych szczegółów podkradzionych z dawnych skoków na boki swoich nowych znajomych. Idąc tropem tej myśli, kiedy czasami odnosi się wrażenie, że przez ułamek chwili lokalna społeczność zauważa również nas samych, stajemy przed miniaturowym, ale jednak ważnym wyzwaniem. Co tu począć z niewypowiadanymi przez innych pytaniami? W jaki sposób zaradzić cudzym wątpliwościom wiążącym się z naszą własną codziennością, z czasem minionym, o którym my sami już zapomnieliśmy?

Czytaj dalej Wyblakłe fotografie