Archiwum kategorii: Onanista

Trochę po męsku i odrobinę po babsku

W trakcie przygotowywania zapisków Robiego do „druku”, czyli zamieszczenia na mojej stronie, przeczytałam kilka akapitów jego sławetnych wpisów. Na śmierć zapomniałam o czym on tak naprawdę pisał. Używał tych swoich prześwintuszonych słów i sformułowań, a tak naprawdę pomiędzy nimi wtykał bardzo trafne wnioski i sugestie. Szczególnie w odniesieniu do polityki i obyczajowości Polaków. Fajny facet. Na jawie, czyli w realnym świecie, a nie tylko na własnym blogu, bardzo inteligentny i uroczy, bo w sposób subtelny bardzo rubaszny i misiowaty. Kobiety go uwielbiały, a on je akceptował i potrafił wysłuchać. U gejów to raczej bardzo rzadka cecha. Mam na myśli umiejętność poświęcania swojej uwagi innym osobom, czyli niekoniecznie podrywanym przez siebie facetom.   Czytaj dalej Trochę po męsku i odrobinę po babsku

Onanista I-III rok 2010

Paweł Leszkowicz

Rok 2010

____________________

 

 

…grzeczne dziewczynki poszły spać…

16 stycznia 2010

…kiedy poznajesz taką ździrę nie myślisz o innych ździrach…czerwone owoce jarzębiny porozrzucane na naszej drodze, wabią, kuszą, smakują, nikt nikogo nie zamyka w klatce…   Czytaj dalej Onanista I-III rok 2010

Onanista II-XII rok 2009

 

fot. Arkadiusz Branicki

Rok 2009

____________________

 

…nie ma co, jest pięknie…

15 lutego 2009

I chciałoby się powiedzieć Onanista znowu tryska, heh…o ile moja temperamentność wymusza na mnie pewną liczbę zachowań zakończonych sukcesem  o tyle jak to będzie blogowo nie wiem ale są szanse…złamałem swoją główną zasadę, pamiętajcie nie zakochujcie się w żonatych facetach, wkładanie i wyjmowanie jak najbardziej, rytmicznie nawet z przerwą na papierosa czy łyk piwa ( biseksi tak lubią niby na odwagę a w istocie mają na co złożyć jak im nie stanie) ale jak tylko  zaczynasz tęsknić za takim obrączkowanym gościem lepiej powiedzieć  sobie KONIEC i zapisać kolejny rozdział w pamiętniku niespełnionych miłości niż układać co dnia niespokojne zdania i nie wiedzieć czy to będzie tylko nowela czy może powieść. W każdym bądź razie  wiem, że jeszcze umiem kochać i to mnie cieszy, nie chce podpadać tu pod epopeje, myślę, że umiem kochać naprawdę bez chęci posiadania, kochać kogoś ale bez korelacji że Ten Ktoś ma być przy mnie …skomplikowana sytuacja bo jest jeszcze dziecko i nawet ja chcę by miało blisko siebie tatę na co dzień, mi tego w dzieciństwie brakowało najbardziej, dla jasności miałem ojca tylko że pił, kłótnie z mamą, przeprowadzki do babci i tym sposobem dzieciństwo upłyneło mi w towarzystwie kobiet i jak tu się nie spedalić…miałem ojca, zmarł w ostatnie Zaduszki, zdążyłem się pożegnać, wybaczyć, zapomnieć o złych chwilach…nie ma co, jest pięknie…

Czytaj dalej Onanista II-XII rok 2009

Onanista IV-XI rok 2007

fot. Elżbieta Tejchman-Wawrzonowska

Rok 2007

__________________

…bełtuny jakieś pewnie…

10 kwietnia 2007

…i po świętach…niedziela w domu, tym rodzinnym, ojciec bez płuca uczył się odkrztuszać, nieprzespana noc, myślałem o Nim, o Nas, także do końca nie wiem co bardziej wpłynęło na moją bezsenność, wspomnienia czy odgłosy zza ściany, mama na tabletkach jakoś znosi te noce, boli mnie los takich ludzi jak moja mama, niewiele radości z życia, najpierw praca w polu na hektarach u rodziców, zaczęła jako sześcioletnia dziewczynka od ganiania krów na pastwisko, nieudane małżeństwo, mąż pijak, wszystko było na jej głowie teraz mąż jak nie pijak to też chory, ten sam mąż rzecz jasna, rak i znowu wszystko na jej głowie, takich kobiet, takich ludzi są tysiące, nie była nawet nad morzem, obiecałem sobie że w te wakacje pojedziemy na tydzień nad morze, zasłużyła sobie…z ojcem mam przynajmniej czas na pożegnanie, czas którego nie dał mi Medzio…i te wkurwiające świąteczne sms-y od facetów którym gdzieś kiedyś obciągnąłem, których gdzieś kiedyś wydupczyłem, co ta za myślenie że czekam na życzenia od nich, lepiej niech napiszą że chcą się znowu nadstawić albo dać do obróbki a nie że świątecznie pozdrawiają, jak to na Wielkanoc jaja sobie robią z porządnego chrześcijanina, bełtuny jakieś pewnie…i naprawdę jest mi miło, że przez ten czas mojej nieobecności ktoś tu zaglądał, ot trochę próżności…teraz chyba na dłużej, zobaczę, wróciłem…

Czytaj dalej Onanista IV-XI rok 2007

Onanista II-VII rok 2006

 

fot. Monika Kulińska

Rok 2006

____________________

 

trzech facetów i kobieta…tłoczno

12 lutego 2006

U mnie powoli, tak jak lubię, można by powiedzieć, że nudnie, tak bym pewnie pomyślał gdybym zobaczył o sobie film czy reportaż w TV… okularnik z przydługimi włosami bo nie może umówić się z swoim fryzjerem na wizytę, wyprowadzający na spacer dwa psy, grzecznie witający się z sąsiadką z dziesiątego piętra, starszą panią w wieku mojej babci, z którą co jakiś czas rozmawia o psiakach, przeważnie o jej suni, która dostała Alzhaimera i jak wchodzi pod szafę by się przespać to już nie potrafi stamtąd wyjść, sika pod siebie i takie tam ekskrementy. Jak już okularnik wróci z porannego spaceru wita go jego facet słowami „Kochanie, co tak krótko, pieski na pewno wszystko zrobiły co trzeba?” „Tak mi się wydaje – odpowiada okularnik czyli ja – pieski w przeciwieństwie do nas wszystko robią regularnie”. „A ty znowu swoje i to z samego rana” słyszy okularnik. Tak sobie nawet myślę, że PiS czy LPR mogły by mnie nawet wynająć do filmu reklamującego życie gejowskie, myślę, ze wielu by zeszło z drogi ku przyjemności, przynajmniej tak niepraktykującym jawi się życie gejowskie, seks, seks, nic tylko wiecznie nabrzmiała przyjemność …tylko, ze ja lubię tą nudę, moją nudę…w domu tłoczno trzech facetów i kobieta…  Czytaj dalej Onanista II-VII rok 2006

Onanista II-X rok 2005

Rok 2005

____________________

może zrozumiesz…nie musisz

20 lutego 2005

Jeśli śpisz to dobrze – całuje Twoje powieki które są zamknięte i odpoczywają – słyszę twój równy oddech -twoje serce pracuje miarowo i spokojnie – wypoczywa. Dziurki w nosku delikatnie rozwierają się i zwężają biorąc powietrze i wypuszczając je. W twoim mózgu jest teraz sen – realizuje się to co nie spełnia się na jawie – realizują się twoje marzenia – te których boisz się zrealizować w życiu – w tej chwili wchodzę w twoje ciało, jesteśmy jednością.   Czytaj dalej Onanista II-X rok 2005

Onanista I-XII rok 2004

Rok 2004

____________________

 

w buźce i nie tylko…

24 stycznia 2004

Zawsze śmieszyło mnie mówienie „dziękuję” przy wysiadaniu z windy. Śmieszyło i dziwiło. Z jakiej paki, komuś, kogo nie znam mam w takiej sytuacji dziękować. Za co dziękować? Przecież po to są windy by nimi jeździć. W górę i dół. W dół i górę. Po pewnym czasie, będąc w Warszawie, wpadłem nawet w lekki popłoch wewnętrzny. Zacząłem wmawiać sobie, że jestem strasznie niekulturalnym gościem. Wszyscy mi dziękują a ja jak menel, nie patrzę na przechodniów, tylko sikam sobie w najlepsze. Nie chowam się nawet za drzewo, wyciągam i leje na ścianę budynku i po wszystkim jeszcze ostentacyjnie otrząsam swój kranik. Chociaż menele chyba nie otrząsają. Dlatego czasami czuć od nich. Nie pomogła nawet uwaga sąsiadki na moje „nie mówienie”. Pomyślałem sobie, że gdybym miał wybór to bym wolał nie przebywać z taką zołzą w jednym pomieszczeniu. I za co tu dziękować. Odpowiedziałem, – nie znam Pani by mówić windowe dziękuję. Wiem tylko, że mieszkamy w jednym bloku. Dzień dobry powinno wystarczyć. Od tamtej pory mam spokój, przestała mi odpowiadać na powitania. Zagubiona w samotności starsza pani, metrykalnie w okolicach mojej babci, jednak charakternie o niebo, w tym wypadku powinno być, o piekło, zgryźliwsza.     Czytaj dalej Onanista I-XII rok 2004