Archiwum kategorii: nuda

Ulubienica pani profesor

Zawroty głowy. Nieplanowana awaria błędnika. Poczucie oderwania od rzeczywistości. Banalne przeziębienie, ale trącające czymś dziwacznie wielowymiarowym. Zaburzenia percepcji spowodowane gorączką. Wizje wyższe, czyli coś kojarzące się z majakami sennymi dokuczającymi na jawie. Fatamorgana nie na afrykańskiej pustyni, ale w Europie Środkowej. Ostra migrena odziana w całun lodowatych dreszczy.  Czytaj dalej Ulubienica pani profesor

Handel wymienny

Zapanował spokój i cisza. Głównie w mojej głowie, ale jest szansa, że zarażając tym stanem innych spowoduję, że również nieco się wyciszą i przestaną ciągle fukać. Mnie samej stan spowolnienia wewnętrznego pomógł w doznania olśnienia. Skorupa ulepiona z gliny, którą na sobie nosiłam przez wiele lat, kawałkami zaczyna odpadać. Płat za płatem ukazuje się moje prawdziwe oblicze, mała dziewczynka wychodzi z ciemnego pokoju i zaczyna się uśmiechać. Bite dziewięć lat naprawdę ciężkiej pracy nad sobą zaczyna przynosić oczekiwane efekty. Już nie przypominam golema. Nie działam pod wpływem nakazów i zakazów czynnika zewnętrznego. Wiem czego chcę, a czego sobie nie życzę.    Czytaj dalej Handel wymienny

Odroczone w czasie

– Co planujesz? – pan Jan spytał jakby mrucząc przy tym.

– Nie mogę tego tekstu upublicznić. To zły czas. Poza tym zbyt wiele osobistych wycieczek się w nim znalazło, aby dało się to nazwać jakąkolwiek prozą. – Raszpla uśmiechnęła się. – Pierwotne założenie zawierało tzw. uniwersalizm, który w efekcie, czyli ze względu na szereg zbędnych emocji, zaowocował powołaniem do życia postaci, których pierwotnie miało tam nie być. – Raszpla rozłożyła ramiona inscenizując własną bezradność. – Pomysł naprawdę dobry, ale nie tędy droga. Bo co z tego, że neutralnym czytelniczkom umknęłyby moje sugestie, czyli delikatne złośliwości, kiedy wszystkie wzorcodawczynie owych postaci i wątków, oraz ludzie widujący mnie na co dzień, jak najbardziej połączyliby fikcję z faktem.  Czytaj dalej Odroczone w czasie

Znienawidzona śmieszność

Święta, święta i po świętach. Stare dobre powiedzenie. Na całe szczęście kiedy we własnym grafiku ma się zapisany jeszcze jeden dzień wolny od pracy, z ulgą może się człowiek obudzić dopiero o dziewiątej rano. Długi sen bywa przecież bardzo istotny, szczególnie jeśli w środku nocy człowieka wybudził rozdzierający ból w klatce piersiowej – na wysokości mostka – i przez naprawdę długą chwilę nie pozwalał zasnąć. Niemiłe wspomnienie. Co prawda jeśli się już przywykło do tego typu sytuacji, po prostu czeka się aż skrzynka nadawcza nie do końca życzliwej energii odpuści i przestanie o Wiedźmie myśleć, jednak niedogodność i tak irytująco silnie doskwiera.     Czytaj dalej Znienawidzona śmieszność

Pięknie seksowny tatuaż

Gusta i guściki. Upodobania. Reagowanie na te nie inne bodźce wizualne bądź słuchowe, o dotyku, smaku i węchu nawet nie wspominając. Wszystkie te elementy stanowią swoistą podstawę, na której bazują nasze zmysły. Dlatego każdemu podoba się co innego.

Zwykle póty lubimy co widzimy, póki nie odkryjemy czegoś nowego. Bywa, że nie od razu udaje nam się dookreślić, co dokładnie oddziałuje na nasze zmysły, a na co reagujemy w niewielkim bądź żadnym stopniu. Mnie odkrywanie samej siebie, oraz własnego gustu, zajęło spory kawałek czasu. Olśnienie przyszło co prawda już całe lata temu, ale po dzień dzisiejszy pamiętam, jak uroczo zaskakującym stało się dla mnie owo odkrycie.   Czytaj dalej Pięknie seksowny tatuaż

Hitchcockowska histeria

Źródło: Facebook

Masa telefonów i messengerowych powiadomień woła o pomstę do nieba. Całe szczęście dźwięk dzwonka w telefonie wyłączony – opcja nie przeszkadzać pomaga. Sen koi nerwy i leczy rany, głównie te fizyczne. Głupota ludzka czasami nie ma sobie równych. Dlatego Jaś Wędrowniczek – dawniej znany pod pseudonimem Katarzyny eSeS – dnia minionego wbrew rozsądkowi ruszył w miasto zapominając przy tym o własnym okaleczeniu – chwilowej, ale jednak bolesnej kontuzji. Bo tak tej głupocie na imię – Masochizm. Co prawda podróż odbyła się bez plecaka napakowanego butelkami wody i ze wsparciem dla rąk, ale i tak konsekwencje okazały się gorzej niż daleko posunięte. A na imię tym konsekwencjom: Przesadnie Silny Ból.   Czytaj dalej Hitchcockowska histeria

Szaman wie lepiej

Rozmowy. Plotki i ploteczki. Banalnie towarzyski standard. Cudownie lekki wstęp poprzedzający przejście do tzw. konkretów, czyli dużo trudniejszych tematów, wypunktowywania wszelkich podsumować dotyczących nie tylko własnej wewnętrznej szamotaniny. Jeśli ma się przyjaciół – tych od serca – nosi się w sobie poczucie, że jest się komu wyżalić, wykrztusić z siebie długo skrywaną prawdę, jej niuanse i od dawna dokuczające pragnienie ucieczki; jednego wielkiego wyrwania się z fikcyjnych kajdan męczących przyzwyczajeń i niewygodnej rutyny zwanej dobrymi obyczajami.

Nieco emocjonalne katharsis.   Czytaj dalej Szaman wie lepiej

Kłamczucha

Cała masa słów nie daje spokoju. Od wielu dni nosi się w sobie przyjemne zdziwienie okraszone radością nowego odkrycia. Własna banalna codzienność staje się zadziwiająco wygodna. Tzw. zawodowe relacje interpersonalne zaczynają brać górę ponad wszystkim innym, co można byłoby nazwać romantyką. Dziwna prawda wychodzi na jaw, że nawet z natury samotnikom zdarza się chcieć zbliżyć do osób, tych ciałem i duchem prawdziwych, i to już całkowicie bez konieczności podpierania się literą pisaną, do tego jeszcze nawet nie ocierając się o mury jakichkolwiek muzeów lub galerii sztuki. Czytaj dalej Kłamczucha

Zgrabny tyłek jak Safarnia

Wiele godzin grzebania w starociach powoduje, że lato za oknem zaczyna dziwić, jakby jeszcze chwilę temu go tam nie było. Na papierze słowa ciągle opowiadają o zimie. A to grudzień, za chwilę styczeń, a zaraz po nim luty. Jedynie przez ułamek chwili odrobina kwietnia sprzed zaledwie kilku lat. Reszta staroci to czas nudy, smutku, nijakości i szukania ciekawostek takich lub innych, które mogłyby zapchać dziury pełne papki zwanej brakiem kierunku.  Czytaj dalej Zgrabny tyłek jak Safarnia

Zabukowana

Ekran telefonu zaczyna błyszczeć. Cicho brzęczy dzwonek. WhatsApp świeci uśmiechniętą twarzą Voya. Odbieram radośnie wyśpiewując powitanie. Uwielbiam z nim rozmawiać. On naprawdę poetycko umie narzekać na własną codzienność i powoływać do życia smętne ballady pełne wirtualnych łez. Ale tym razem nie inicjuje wyblakłych reminiscencji, po prostu dzwoni zapytać co tam słychać w Warszawce, wspomnieć jak miło mu minął dzień i przedstawić własną recenzję moich paraliterackich wypocin. Czytaj dalej Zabukowana

Platynowa brunetka

Bywa, że człowiek już od pewnego czasu nosi w sobie jakąś myśl. Stara się nazwać natrętne skojarzenia, które dokuczają mu nieustannie, ale jego wysiłki spełzają na niczym. Fakt, że ma się chęć wsparcia innych i zaserwowanie im kilku życzliwych rad, w niczym nie pomaga. Często osiąga się coś kompletnie przeciwnego, pozostaje się niezrozumiałym lub nie w pełni komunikatywnym. Czytaj dalej Platynowa brunetka

Boski Biedroń

Przebudzenie. Chwytanie mętnych obrazów, które chwilę wcześniej stanowiły wirtualną rzeczywistość. Śnienie nie w pełni na jawie. Lubię ten stan odrobinę przypominający sceny ze sławetnego Matrixa – niemal kultowego już filmu. Zabawne, że Jester zmusił mnie do obejrzenia tego „futurystycznego tworu” na długo zanim trafił on na ekrany kin. Szeregu efektów komputerowych jeszcze w tej wersji nie było, ale sens przesłania zawartego w nim i tak już był widoczny. Czytaj dalej Boski Biedroń

Bawmy się więc…

Czas pędzi nieubłaganie. Enty banał, który stanowi mój osobisty refren. Już jako nastolatka nuciłam to zdanie pod nosem. Moją ówczesną najlepszą przyjaciółkę to bardzo irytowało. Ona chciała osiągnąć dorosłość w jak najszybszym tempie a ja wręcz przeciwnie. Zawsze powtarzałam: Jeszcze zdążymy. Bez obaw. Jeszcze zdążymy. Czytaj dalej Bawmy się więc…

Zakończenie wątku

Zwykle osoba decydująca się na wizytę u wróżki ma swoje powody, by chcieć spojrzeć w przyszłość. Wielu uważa, że ten zabieg pomoże im w załatwianiu niektórych spraw. Inni upierają się, że to umożliwi oszukanie przeznaczenia. Niektórzy twierdzą też, że wiedzieć, czego można się od życia spodziewać, pomoże im w przygotowywaniu się nawet do najgorszego. W każdym razie zdania bywają podzielone. Bowiem jest też wielu, którzy w ogóle nie odczuwają potrzeby bawienia się własną przyszłością. Odrzucają sens takich zabiegów, jakimi jest predykcja.  Czytaj dalej Zakończenie wątku

Czarowny świat bajkowej Alicji

Ostatnio sporo było o snach. O tym, jak to nasza podświadomość lubi nam podsuwać najprzeróżniejsze rozwiązania albo opisywać czyjeś intencje kierowane ku nam, czy też przedstawiać otaczające nas realia, np. pokazywać nam, czego ktoś od nas chciał lub chce, albo co blokuje nasze własne życiowe poczynania. To dobra metoda na życie. Jest bowiem wiele pytań, które można zadać przed zaśnięciem. Sen to bardzo tajemniczy, niemal magiczny świat Alicji, po którym wędrując sporo możemy dowiedzieć się sami o sobie i o innych.  Czytaj dalej Czarowny świat bajkowej Alicji