Archiwum kategorii: domowo

Tembr

Jego głos mnie hipnotyzuje. Od wielu lat jest moim absolutnym numerem jeden. Przy nim wszyscy inni wokaliści rejterują. Ten facet jest genialny. Możliwość usłyszenia jego głosu na żywo, szczególnie wystąpienia w studiu, to jedno z moich największych marzeń.

Kim jest ów On?

Oczywiście to Ed Sheeran. Od pierwszej nuty, jaką usłyszałam płynącą z głośników w kinie, zakochałam się w jego głosie. Ludzie schodzili, mijali mnie, mówili o Hobbicie, o nowej kreacji i formie przedstawienia opowieści Tolkiena, a ja po prostu trwałam niewzruszenie pod ścianą i słuchałam. Po powrocie do domu od razu zaczęłam na sieci szukać jego innych kawałków. Kilka z nich udało mi się wygrzebać na rosyjskich stronach z mp3’kami.  Czytaj dalej Tembr

Ulubienica pani profesor

Zawroty głowy. Nieplanowana awaria błędnika. Poczucie oderwania od rzeczywistości. Banalne przeziębienie, ale trącające czymś dziwacznie wielowymiarowym. Zaburzenia percepcji spowodowane gorączką. Wizje wyższe, czyli coś kojarzące się z majakami sennymi dokuczającymi na jawie. Fatamorgana nie na afrykańskiej pustyni, ale w Europie Środkowej. Ostra migrena odziana w całun lodowatych dreszczy.  Czytaj dalej Ulubienica pani profesor

Śpiąca Królewna

Po pracy do domu. Kucharzenie czeka. Głowa ciężka z niewyspania. Nadszarpnięte nerwy dają się we znaki. Wielu sądzi, że to z ich powodu, że to niekończące się amore pomidore stanowi powód rozedrgania ich znajomej Wiedźmy, czyli moje, kiedy tak naprawdę to potencjalna druga praca od dawna spędza mi sen z powiek. Sesja z nową klientką odhaczona. Kolejne spotkania w planie. Nowe osoby wchodzące na moją drogę życia coraz częściej mówią dzień dobry. Naprowadzają mnie na zupełnie inny tor myślowy. Podpowiadają rodzaj marketingu, po jaki Wiedźma winna sięgnąć. Stare przepowiednie z chwili na chwilę nabierają rozpędu. Ekscytacja męczy, stąd miewam coraz częstsze migreny.  Czytaj dalej Śpiąca Królewna

Roszpunka

Inspiracja lubi przypływać w nie zawsze spodziewanych momentach. Staramy się myśleć o jednym, a świat – również ten nieco metafizyczny, nazywany potocznie podświadomością – podsuwa koncepcje z „innej beczki”. Kodeń. Wschodnie rubieże. Rozległe pola, gęste lasy, czysta woda i cała masa naprawdę miłych ludzi wprowadza w stan zadumy. Różnice dzielące wielkomiejskie zabieganie i wiejską sielankę zdają się być niemożliwymi do opisania.    Czytaj dalej Roszpunka

Pożyczona inspiracja…

Każda przeszkoda zawsze jest punktem zwrotnym. Jest wyzwaniem, które zmusza nas do myślenia, znalezienia rozwiązań.

Z buddyjskiej perspektywy zasadniczo powinniśmy być wdzięczni z powodu pojawiających się przeszkód, ponieważ bez nich niczego byśmy się nie nauczyli. To dzięki trudnościom i wyzwaniom możemy znaleźć rozwiązania, z których jedne zadziałają, a inne nie. Jednak nawet jeśli nam nie wyjdzie, nie powinniśmy się poddawać. Oznacza to jedynie, że powinniśmy spróbować jeszcze raz.

17 Karmapa Trinlej Thaje Dordże

Autostradą do Kodnia

Stare zapiski znów wzięte pod lupę. Cała masa ciekawostek czeka na odkrycie. Cudze i własne zdjęcia cieszą oczy. Osobiste perełki z lamusa zostają wygrzebane. Mimowolny uśmiech gości na twarzy. Cudowna dziecinada daje o sobie znać. – Nic się nie zmieniłam. Jak kolekcjonowałam dziwadła, tak nadal to robię. Pewnie dlatego parę dni temu widząc kolaż ustawiony przez kumpla jako awatar jedynie kiwnęłam głową mrucząc „mam to już”. Lubię kolekcjonować. Cały wirtualny strych mam zapchany tego typu pamiątkami. Fotosy z grillem dzierżonym pod pachą również tam już od roku spoczywają. – Tego dnia staje się jednak jasne, że z mojej kolekcji z niewiadomych powodów ubył jeden eksponat znany pod kryptonimem „z kubkiem”Czytaj dalej Autostradą do Kodnia

Zalać robala

Przyłapałam samą siebie na niechęci do dalszego przeglądania starych zapisów. A jednocześnie czytając je dookreśliłam schemat, jaki chciałabym przyjąć przy tworzeniu prawdziwej prozy, czegoś zgoła różnego od blogowych wprawek, uromantycznionych liryków. Nadal poetyka i pewna żartobliwość składać się będą na mój styl pisania, ale już dużo większa dosłowność zajmie miejsce zaledwie sugestii dotyczących wielu osób. Na scenę wejdzie realny żal i szereg rozczarowań ubranych w nieco mniej barokowe złocenia, niż to miało miejsce dotychczas. Raczej secesja wolno sunąca w stronę modernizmu zacznie dominować, choć oczywiście odległa od pełnej nowoczesności, by i tak na koniec przybrać kształt futuryzmu, czy nawet fantasmagorii.  Czytaj dalej Zalać robala

Oglądając się przez ramię

Kolejna dawka starych tekstów odhaczona. Głównie lata 2004-2006. Najgorszym czasem wydaje się 2006 rok, a właściwie jego druga połowa. Horror po operacji, jakiej został poddany mój mózg, wydaje się więcej niż zaledwie przygnębiający. Jasnym się również staje, dlaczego małżeństwo państwa Jesterostwa nie było w stanie przetrwać próby czasu. To nie kryzys wieku średniego zawinił, ale przykry, bo banalny standard dopadł oboje współmałżonków. Kontekst nieco podobny do schematu dwojga ludzi, których jedyne dziecko w przykry i bardzo bolesny sposób umiera. Oboje – mąż i żona – dręczeni bólem nieodwracalnej straty mimo woli, bo podświadomie, obwiniają się wzajemnie za cierpienie psychiczne, jakiemu zostali poddani.  Czytaj dalej Oglądając się przez ramię

Epistoła

Siedzieli na trawie. Oboje lubili właśnie to miejsce w parku, te nie inne drzewo. Ona – zmęczona życiem czterdziecha, stara Raszpla – i on – wiecznie tak samo przystojny, choć już nie młody, pan wielkolud. Człowiek czynu. Pan Jan we własnej osobie.

– Kryzys twórczy daje mi się we znaki – urocza Raszpla mruknęła zmęczonym tonem, kiedy jej najlepszy przyjaciel właśnie rozkładał się na trawie. Wyciągnął długie nogi i obracając się na bok, by móc patrzeć w stronę swojej ulubionej przyjaciółki, rzucił w jej stronę uśmiech. – Mam oczywiście całą masę starych zapisków. Redaguję je. Przygotowuję do puszczenia w obieg i to mimo niezmiennego braku pewności co do sensu własnych działań.  Czytaj dalej Epistoła

Kiedy życie nas przerasta

Bolesna prawda jest taka, że kiedy odrzucamy coś lub kogoś, to zarazem praktykujemy odrzucenie. Kiedy zachowujemy się szorstko – praktykujemy szorstkość.

Powiedziano, że niemożliwe jest osiągnięcie oświecenia, odczuwanie radości i zadowolenia, jeśli nie pozna się samego siebie i nawykowych schematów swoich zachowań. Pomaga w tym “maitri” – rozwijanie miłującej życzliwości i bezwarunkowej przyjaźni wobec siebie. Niekiedy mylimy ten proces z doskonaleniem i kreowaniem samego siebie. Do tego stopnia dajemy się pochłonąć odczuwaniu dobroci wobec samych siebie, że przestajemy zauważać, jak oddziałujemy na innych.  Czytaj dalej Kiedy życie nas przerasta

Przerwa w nadawaniu

Głowa boli od myślenia. Przerwa na łączach pomaga więc zebrać wszystkie wątki do kupy i zdecydować, co finalnie chciałoby się z nimi począć. Źle skonfigurowany certyfikat SSL na blogu blokuje internautom dostęp do strony. Uroczy komunikat zgłosi:

###

Ostrzeżenie: potencjalne zagrożenie bezpieczeństwa.

Firefox wykrył potencjalne zagrożenie bezpieczeństwa i nie wczytał „katarzynastolarska.pl”. Jeśli otworzysz tę stronę, atakujący będą mogli przechwycić informacje, takie jak hasła, adresy e-mail czy dane kart płatniczych.

Co zrobić w takim przypadku?

Problem leży prawdopodobnie po stronie witryny i nie masz możliwości jego rozwiązania. Możesz powiadomić administratora strony o problemie.

###  Czytaj dalej Przerwa w nadawaniu

Anno Domini

Lubię Fluenta. To wesoły facet. No i lubi wodzić kobiety na pokuszenie. Słuchanie jego opowieści z pierwszej ręki sprawia mi więc niekłamaną przyjemność. Jasny blondyn z niebieskimi oczami, niewielkiego wzrostu, drobny, niepozorny, a jednocześnie pełen niekłamanego uroku osobistego.

Ma dar. Trzeba mu to przyznać. Rzuca kilka zdań śmiejąc się przy tym i każda laska zaczyna się do niego kleić. Nawet jeśli nie za pierwszym razem mu ulega, to po kilku pogawędkach i tak niczym kobra zaczyna wić się przy dźwiękach magicznej fujarki. A wtedy dzieląca ją z nim różnica wzrostu lub wieku traci na znaczeniu. On ma w sobie to „coś”. Podobnie do pana Zauchy, który za życia potrafił każde kobiece serce podbić, mimo iż nie miał metra osiemdziesięciu wzrostu, Fluent wie, co prawie każdej kobiecie w duszy gra.  Czytaj dalej Anno Domini

Luźna dygresja

Nowy astronomiczny rok się właśnie zaczyna, więc i uczczenie tego w ramach podróży do Kodnia staje się konieczne. Ot, inauguracja nowego sezonu turystycznego. Jak co roku w zbliżonym terminie droga ku wschodniej granicy kraju wymaga, by ją pokonać. Nie da rady się temu oprzeć. Urlop od pracy. Wakacje od wielkomiejskiego gwaru i zabiegania. Również ucieczka przed uciążliwymi spojrzeniami pełnymi niezadowolenia, że istnieją osoby, na czole których błyszczy wirtualny neon RESEREVEDCzytaj dalej Luźna dygresja

Na chillout’ie

Robienie jednego przemieszane z uczeniem się czegoś innego. W tle gra muzyka. Od czasu do czasu pani wykładowczyni opowiadająca o WordPressie wtrąca swoje pięć groszy. A przy tym wszystkim wskazówki zegarka pędzące w zastraszająco szybkim tempie. To trochę przypomina uczenie się wiersza na pamięć. Ciągle te same kwestie recytowane na wiele sposobów. Tylko z pozoru przynudnawe wariacje na temat, kiedy tak naprawdę prawdziwa saga konsekwentnie rozmnaża się przez literowe pączkowanie. Czytaj dalej Na chillout’ie