Nie święty Piotr

12 lat temu mieszkając w Warszawie, wsiadłem w tramwaj nr 20 i z Żoliborza dojechałem na Wolę, gdzie znajduje się Ośrodek Buddyjski Stupa House. Już w tramwaju czułem mielenie w żołądku i stres. Stanąłem przed wejściem do ośrodka i… cofnąłem się. Zrobiłem dwa okrążenia wokół budynku przekonany, że tym razem przekroczę próg ośrodka. Znowu stanąłem przed furtką i… znowu poczułem blokadę. Poszedłem do Parku Moczydło. Po godzinie znowu stanąłem przed wejściem do ośrodka. I po raz kolejny poczułem blokadę. Nagle, za plecami usłyszałem głos:

– Wchodzisz? – zapytał chłopak wchodzący do ośrodka
– Wchodzę.   

W myślach podziękowałam chłopakowi za to pytanie. Teraz nie mogłem się już wycofać. Blokada odpuściła. Wszedłem.

Kiedy znalazłem się już w środku, podszedłem buddyjskiego nauczyciela i zadałem mu pytanie:

– Dlaczego ciągle czuję strach?
– Dlaczego? Wiesz… przyczyną strachu jest gniew. Gniewni ludzie często mają problemy z ciałem i miewają różne wypadki – odparł.

Wtedy wszystko stało się dla mnie jasne. Przez całe moje dotychczasowe życie czułem głównie nienawiść.

Przypomniałem sobie, jak miałem 19 lat i podczas pierwszej przepustki w wojsku, wyskoczyłem z okna na warszawskim Żoliborzu i rozbiłem sobie czaszkę. Maciek Król – kumpel z bloku trzymał moją zakrwawioną głowę na kolanach. Miałem dziurę w głowie na szerokość palca. Zabrali mnie do szpitala i zrobili trepanację czaszki. Usunęli mi krwiaka na mózgu, ale straciłem sprawność w lewej części ciała. Zostałem… kaleką. Byłem przerażony. Czułem się gorszy od innych i zazdrościłem im sprawności fizycznej. Dlatego ciągle czułem gniew.

Kiedy przestałem odczuwać nienawiść, przestałem się bać. Stałem się wolny.

Nadal kuleję. Nie mogę biegać, nie umiem utrzymać równowagi, praktycznie nie używam lewej ręki. Dziś nie ma to jednak żadnego znaczenia. Bo wiem, że nie jestem swoim ciałem

Mam nadzieję, że ta strona przyniesie wiele pożytku nam wszystkim.

Gorąco Was pozdrawiam

Piotr Muddyn