Imperatyw – czym tak naprawdę jest?

Wyobraź sobie, że borykasz się właśnie z jakimś problemem, a tysiące myśli przelatują ci przez głowę. Jesteś poddenerwowany, może przestraszony. W jakiś sposób, w tym nieskończonym wszechświecie, zjawiasz się mały ty i przytrafia ci się załamanie, zupełnie jakbyś był jakimś owadem wyrzuconym na listku na brzeg rzeki.

Aż za często znajdujemy się w takiej sytuacji. Ale jednocześnie wszystko to dzieje się tylko w naszej głowie. Nasze myśli zabierają nas na przejażdżkę bez naszej zgody. Albo nas oczarowują, albo przytłaczają.

 A więc co robić? To zadziwiające, ale nie musimy robić nic. Dzięki obserwacji i pozostawaniu w chwili obecnej, znajdujemy się w cichej, spokojnej przestrzeni, gdzie nic nigdy się nie wydarzyło. Kiedy jednak zaczynamy wierzyć w nasze myśli, działać pod ich wpływem, wtedy tworzymy karmę, od której nie uciekniemy. Zazwyczaj kiedy wierzymy w nasze  myśli mamy tendencję, by działać pod ich wpływem. Ale przez utrzymywanie uważności niedziałania, wszystkie nasze wewnętrzne problemy, ciągnące sie od wielu wcieleń, znikną. Jakie to proste. Nie wymaga żadnej nauki, a jest jednocześnie sekretem wolnego i radosnego życia. W buddyjskie tradycji to jest właśnie medytacja.

Anam Thubten