Motto dnia

Rób to, co masz przed nosem.

Być joginem to znaczy być aktualnością. Oznacza to, że nie tkwisz w przeszłości, ani w przyszłości, lecz jesteś w pełni obecny tu i teraz. To czy masz długie czy krótkie włosy i w co się ubierasz nie ma żadnego znaczenia. Najważniejsze jest to, że jesteś tym, co wykonujesz, jesteś w to całkowicie wprzęgnięty. O to właśnie chodzi.

Naprawdę ważne są wewnętrzne rzeczy. Ty sam jesteś tajemnicą, a nie to w co się ubierasz lub nie ubierasz. Decydujemy, że chcemy cieszyć się z życia tu i teraz.

Ole Nydahl – 108 odpowiedzi jogina

Kablara

Wstrzymywać własne działanie. Czekać na odpowiedni moment. Niczym przyczajona brygada specjalna obserwować rozwój wypadków. Zerkać z ukosa nie angażując się do wojennej gry innych uczestników zdarzenia. Dobry znajomy takie coś zwykle nazywa wciskaniem kija w mrowisko. Ten sam znajomy również powiedział kiedyś, że mój talent potrafi ludzi irytować lub przerażać. Chyba miał rację.  Czytaj dalej Kablara

Anno Domini

Lubię Fluenta. To wesoły facet. No i lubi wodzić kobiety na pokuszenie. Słuchanie jego opowieści z pierwszej ręki sprawia mi więc niekłamaną przyjemność. Jasny blondyn z niebieskimi oczami, niewielkiego wzrostu, drobny, niepozorny, a jednocześnie pełen niekłamanego uroku osobistego.

Ma dar. Trzeba mu to przyznać. Rzuca kilka zdań śmiejąc się przy tym i każda laska zaczyna się do niego kleić. Nawet jeśli nie za pierwszym razem mu ulega, to po kilku pogawędkach i tak niczym kobra zaczyna wić się przy dźwiękach magicznej fujarki. A wtedy dzieląca ją z nim różnica wzrostu lub wieku traci na znaczeniu. On ma w sobie to „coś”. Podobnie do pana Zauchy, który za życia potrafił każde kobiece serce podbić, mimo iż nie miał metra osiemdziesięciu wzrostu, Fluent wie, co prawie każdej kobiecie w duszy gra.  Czytaj dalej Anno Domini

Jak się masz kochanie, jak się masz…

Dobry duch uśmiecha się. W jego wirtualnych oczach pojawiają się iskry. – Konsekwentna businesswoman z ciebie. – Szepcze. – Ile pomysłów już masz?

– Na wyjeździe dostałam zlecenie czwartej strony. Doliczając do tego moją własną zrobiło się z tego pięć sztuk. – Jakby naśladując cudzy wyraz twarzy również bardzo subtelnie się uśmiecham. – Znasz mnie. Rzadko zdarza mi się robić cokolwiek przez przypadek lub bez powodu.  Czytaj dalej Jak się masz kochanie, jak się masz…

Naiwniaczka

Nie od razu staje się jasnym czyja złość przez całe dwa dni dokuczała. Na koniec jednak banalne dzień dobry wystarczy, by doświadczyć objawienia. Zgodnie z opisanym snem to cudzy brak rozwagi i chęć dokuczenia nawiedzonej blogerce niczym burzowe chmury coraz silniej kłębił się ponad jej głową.  Czytaj dalej Naiwniaczka

Losowanie nowej postaci

Rolety opuszczone. Choć za oknem i tak słońce nie wygląda spoza chmur. Świat zewnętrzny nie próbuje wyrwać śpiącej z ramion Morfeusza, za to migrena niestety tak. Otwiera się więc wolno oczy pozwalając by dźwięk budzika na dobre zabił urok bawienia na nierzeczywistych salonach bohemy artystycznej.

__________________________    Czytaj dalej Losowanie nowej postaci

Papierowy podarek

Cudzy smutek smuteczek. Nieuzasadniony żal do niekoniecznie całego świata. Dziwaczne wirtualne nie bardzo wiadomo co. Można odnieść wrażenie, że tym i owym atrakcyjnym istotom po odfajkowaniu ośmiu godzin, kiedy przychodzi czas, by wyruszyć w stronę własnych znajomych czterech ścian, zaczyna dokuczać głód kolejnej dawki poirytowania.  Czytaj dalej Papierowy podarek

Voys and my story

Starocie w nowej wersji właśnie zawisły pod określoną datą. Drobna dawka świntuszenia wygrzebana z odzyskanego dysku zewnętrznego. Nic pasjonującego, ot, niby sztubackie wygłupy. Pikanteria pełna dziwacznej fantasmagorii nijak mającej się do codziennej nudy obojga autorów.  Współautor pan Voy i Blogerka, kiedyś znana jako Szara, przedstawili swoje chyba na dobre minione poplątanie.    Czytaj dalej Voys and my story

Luźna dygresja

Nowy astronomiczny rok się właśnie zaczyna, więc i uczczenie tego w ramach podróży do Kodnia staje się konieczne. Ot, inauguracja nowego sezonu turystycznego. Jak co roku w zbliżonym terminie droga ku wschodniej granicy kraju wymaga, by ją pokonać. Nie da rady się temu oprzeć. Urlop od pracy. Wakacje od wielkomiejskiego gwaru i zabiegania. Również ucieczka przed uciążliwymi spojrzeniami pełnymi niezadowolenia, że istnieją osoby, na czole których błyszczy wirtualny neon RESEREVEDCzytaj dalej Luźna dygresja

Czas i przestrzeń a kwestia wolnej woli (fragment wykładu)

Dopóki żyjemy w przeszłości podlegamy prawu przyczyny i skutku, które nie pozostawia miejsca na robienie użytku z wolnej woli, czyniąc z nas niewolników konieczności. To samo tyczy się tego, co zwiemy „bytowaniem w przyszłości”, będącym generalnie jedynie stanem odwróconej pamięci – kombinacją przeszłych doświadczeń przeniesionych w przyszłość. Kiedy jednak doświadcza się przeszłości lub przyszłości w stanie jasnowidzenia, te stają się teraźniejszością, jedyną postacią rzeczywistości pod jaką możemy jej doświadczać (jej inne postaci to, że tak powiem, „perspektywicznie zniekształcone odbicia”).

Czytaj dalej Czas i przestrzeń a kwestia wolnej woli (fragment wykładu)

Dobra rada

Na drodze do oświecenia powtarzamy dwa kroki rozwoju – nagromadzenie dobrych wrażeń i pogłębienie mądrości. Dzięki pożytecznym myślom, słowom i działaniom umysł odnajduje poziom spokoju. Spokój ten uwalnia zdolności umysłu, które dawniej zablokowane były przez wewnętrzne trudności – w ten sposób dochodzi do rozwoju. Ludzka dojrzałość rośnie wraz z tym, jak wschodzi słońce dobrych wrażeń i jak rozwiewają się chmury niewiedzy i przeszkadzających uczuć.

Lama Ole Nydahl

Motto dnia

Karmapa powiedział nam dzisiaj, że musimy zmienić „modlić się” na „grać”. Musimy porzucić nasze zachodnie koncepcje, że wszystko, co uznaje się za „pracę”, musi być żmudne i bolesne. Nasze ambicje mówią nam, że „wysiłek” jest potrzebny, jeśli chcemy coś osiągnąć, ale w Oświeceniu jest inaczej. W rzeczywistości oświecenie jest tak naturalne, że nie ma celu ani końca. To nie jest coś, co należy osiągnąć samolubnie, bo jeśli wszystko, co próbujemy zrobić, to osiągnąć cel, to całkowicie brakuje nam punktu.

Ścieżka jest celem. Musimy cieszyć się tym, co robimy, w najdrobniejszych szczegółach. Musimy się cieszyć z samej działalności. Zbytnio się zawieszamy w szczegółach i zapominamy o istocie. Przywiązujemy te ciężkie koncepcje do naszej praktyki – do czegoś, co powinniśmy absolutnie uwielbiać – i zamiast tego staje się to pracą z powodu rzekomego „osiągalnego rezultatu” na końcu. Coś radosnego stało się pracą. Musimy zamiast tego cieszyć się wrodzoną dobrocią tego, co robimy – i powodem, dla którego to robimy – nie dla daru, który, jak sądzimy, otrzymamy po zrobieniu tego. Ścieżka jest celem. Musimy zmienić modlitwę, grać”.

Zapożyczone z facebooka.