Jej fochowata mość

Rozliczyć się z firmą. Podpisać wymagane papiery. Przez chwilę żartować z kumplem. Ruszyć w stronę szatni. Przekręcić magiczny kluczyk w zamku. Sięgnąć po własne rzeczy. Wyjąć okrycie wierzchnie. Położyć je obok siebie. Rozpocząć zdejmowanie z siebie tzw. ubrania służbowego i w tym samym momencie poczuć, jak z kieszeni wypada niewielka koperta. Mimo woli uśmiechnąć się. Odłożyć kopertę na bok starając się przy tym nie pozaginać jej rogów. Pozwolić by myśli swobodnie zaczęły płynąć.   

– Oczywiście, że odebrałam już swoje zamówienie. Od dwóch dni noszę je przy sobie. – Wciąż uśmiechać się do własnych myśli. – Jeszcze nie wiem, czy rzeczywiście wręczę komu trzeba ten pakunek. To prawdziwy skarb, istny święty Graal albo inny kamień filozoficzny. Tzw. kość niezgody, bo o owo coś poszła wojna. – Nieprzerwanie się uśmiechać. – Prawdziwa bitwa na noże, czyli w milczeniu wykrzykiwane emocje. Kwintesencja gigantycznego focha opartego na cudzym braku wprawy we wchodzeniu w aktywny dialog.

Schodząc już po schodach, idąc w stronę przystanku autobusowego niemo westchnąć inscenizując przy tym zmęczenie, by zaraz potem na nowo przywołać na twarz uśmiech. Niezbyt długo czekać na autobus. Wyglądając przez okno obserwować mijane neony i kolorowe reklamy. Czuć jak emocje cichną, a jednocześnie wiedzieć, że gdzieś tam w plecaku koperta wciąż czeka na dalszy ciąg tej samej historii.

– Babci spodobałby się ten prezent. – Poczuć jak wcześniejszy tok myśli wraca na swoje miejsce. – Przyznałaby rację autorce kolażu. Może nawet nie tylko starsza pani kiwnęłaby przychylnie głową. – Bezdźwięcznie parsknąć śmiechem. – Dorośli już tak miewają, że zdarza im się myśleć nie tylko w oparciu o emocje, ale również przy użyciu czystej logiki; szczególnie facetom. – Nie zwracać uwagi na innych. Nie rozglądać się wysiadając z autobusu. Idąc w stronę portu docelowego nadal ciągnąć swój własny monolog wewnętrzny.

Po powrocie do domu podjąć realną rozmowę ze światem zewnętrznym. Skupić myśli na czymś odległym i niekoniecznie stanowiącym część życia prywatnego. Biznes to biznes – tak podjeść do szeregu nowych spraw, aby uchronić siebie i własną rozmówczynię przed chaosem nadprodukcji kolejnych pomysłów. Przeszkadzające uczucia rzadko kiedy do czegokolwiek się przydają. Rozemocjonowanie nie służy zdrowemu rozsądkowi.

Po odłożeniu słuchawki bezwiednie powrócić do wcześniejszego wątku. – Ech te przeklęte przypuszczenia. Namolne „co by było gdyby” utrudnia życie – niemal mruknąć pod nosem. – Ale co tam. Nic na siłę. Wszystko młotkiem. Tak mawiała moja ciocia. Jak i to, że bez zaproszenia nie wchodzi się do cudzego tu i teraz. Dlatego koperta jak tkwiła w kieszeni, tak tam pozostanie, póki skrzynka odbiorcza nie powie, że chce odzyskać swoją własność.

____________________