Melodia z przeszłości

Rozsiąść się na kanapie z wielkim kubkiem cappuccino w ręku i słuchawkami w uszach. Nie słuchać muzyki. Po prostu rozmawiać z kuzynką przez telefon. Śmiać się, choć jakby odrobinę w sentymentalnym tonie. Wymieniać się z nią nowinkami prasowymi. Słyszeć rodzinne ploteczki. Wróżyć. Samej dostawać mało ważne przepowiednie. Po prostu cieszyć się chwilą.    Czytaj dalej Melodia z przeszłości

Monodramatyczna miniatura

Zmęczenie dokuczało jej już od samego rana. Monotonia dnia codziennego miała z tym wiele wspólnego, jak i półmrok nieustannie panujący za oknem. Nie było na kogo i po co czekać. Drzwi zaryglowała szczelnie całe wieki wcześniej. Okna pokryte całą masą kropel wody przypominały magiczną barierę, przez którą nic nie mogło się przedrzeć. Uwięziona we własnym potrzasku. Wolna od lęku przed cudzą napaścią, ale i przetrzymywana w kazamatach dziwacznych obaw.   Czytaj dalej Monodramatyczna miniatura

Fragment wykładu Czogjam Trungpa Rinpocze

Zgodnie z tradycją buddyjską, podążanie duchową ścieżką to proces przedzierania się przez nasze pomieszanie, proces odkrywania oświeconego stanu umysłu. Kiedy przebudzony stan umysłu jest “zduszony” przez ego i towarzyszące mu urojenia, staje się on naszym ukrytym instynktem.   Czytaj dalej Fragment wykładu Czogjam Trungpa Rinpocze

Wypowiedź Olego Nydahla dotycząca buddyzmu na Zachodzie

Niektórzy ludzie z natury są bardzo wszechstronni, innym natomiast prawie nic nie udaje się zrobić dobrze. Każdy człowiek ma określone tendencje w umyśle – medytujący może się wiele nauczyć, ale na zasadnicze zmiany charakteru praktycznie nie ma co liczyć. Dlatego przy odrobinie doświadczenia można przewidzieć, co różni ludzie są w stanie i chcą wnieść do sytuacji. Na początku więc patrzymy, jaki był dany człowiek, zanim zatrzasnął za sobą drzwi – już wtedy można zobaczyć, czy przyniesie grupie pożytek czy też nie. Najwięcej czasu marnują nam ci, którzy uważają, że spojrzenie do wewnątrz nauczyło ich automatycznie lepiej działać na zewnętrznym poziomie – tak oczywiście nie jest. Podczas wielkiej fazy budowania, w jakiej znajdujemy się na całym świecie, Diamentowa Droga potrzebuje raczej tych, którzy niosą błogosławieństwo, niż samotnych medytujących, ale każdy wkład jest ważny.   Czytaj dalej Wypowiedź Olego Nydahla dotycząca buddyzmu na Zachodzie

Errata czyli drobnym drukiem

aut. Michał Warecki

Niemal tysięczny raz sen dotyczący tego samego wątku. Gwałtowne przebudzenie i powrót to realnej rzeczywistości, a jednocześnie zachowane wspomnienie chwilę wcześniej widzianych obrazów. Kilka nocy pod rząd ten sam rytm tematyczny. Jedno się kończy, a drugie trwa niezmiennie od lat z tą samą siłą. Nic się nie zmieniło. Tak naprawdę Reiki to ugruntowało. Ale również pomogło dookreślić własny upór.    Czytaj dalej Errata czyli drobnym drukiem

Znienawidzona śmieszność

Święta, święta i po świętach. Stare dobre powiedzenie. Na całe szczęście kiedy we własnym grafiku ma się zapisany jeszcze jeden dzień wolny od pracy, z ulgą może się człowiek obudzić dopiero o dziewiątej rano. Długi sen bywa przecież bardzo istotny, szczególnie jeśli w środku nocy człowieka wybudził rozdzierający ból w klatce piersiowej – na wysokości mostka – i przez naprawdę długą chwilę nie pozwalał zasnąć. Niemiłe wspomnienie. Co prawda jeśli się już przywykło do tego typu sytuacji, po prostu czeka się aż skrzynka nadawcza nie do końca życzliwej energii odpuści i przestanie o Wiedźmie myśleć, jednak niedogodność i tak irytująco silnie doskwiera.     Czytaj dalej Znienawidzona śmieszność

Jej Fejsowa Mość

Naprawdę potrzebujesz odpoczynku, Ralph.

Za oknem panuje przygnębiający półmrok. Niby dopiero południe, a już trwa wieczór. Zupełnie jakby to była północna Skandynawia, a nie kraj Lechitów mlekiem i miodem płynący. Czas laby zbiera się ku końcowi. Praca u podstaw czeka. Świadomość konieczności pełnienia własnych obowiązków w czasie równoległym do niekoniecznie chcianych znajomości nieco przeszkadza. Ale cóż… jak się nie ma, co się lubi… Kultura osobista wymaga, by zachować fason i jak dawniej uśmiechać się z pozoru zalotnie.     Czytaj dalej Jej Fejsowa Mość

Pozorne wahanie

Siadam i piszę. Tak po prostu. Bez inspiracji. Bez bodźca. Bez potrzeby. Ot, just like that. A jednocześnie czuję, że gdzieś tam w oddali funkcjonuje powód. Jest żywy. Czasami radosny, a innym razem nadąsany. Nie fikcyjny. Nie nijaki. Nie żaden. Ani jakiś tam. Bardzo konkretny powód. Inspiracja oraz jej brak.

Od dobrych kilku dni zastanawiam się skąd ta zmiana. Dlaczego nieustannie wydaje mi się, że coś we mnie umarło, by wolne miejsce mogło zająć inne coś? Co takiego wydarzyło się, czego odwrócić się już nie da? Jaki rodzaj transformacji dokonał się gdzieś blisko a jednocześnie daleko ode mnie? Czego lub kogo dotyczyła niedopowiedziana transformacja, którą i ja poczułam? Coś w rodzaju cudzego oddechu. A może szeptu? Czym to coś było?     Czytaj dalej Pozorne wahanie

Przy stole wigilijnym

To samo kółko wzajemnej adoracji co zawsze. Dwóch synów. Jeden wielki, drugi mały. Ale obaj tak samo pulchni. Babcia i mama siedzące tuż obok, w równym stopniu rozgadane i rozmawiające o wszystkim, poza polityką, na której się nie znają. Kolejne porcje tradycyjnie polskiej kuchni są pochłaniane. Panom aż się uszy trzęsą. Tylko babcia z mamą dość ostrożnie dawkują sobie jedzenie. Nie ważne, że to święta, przejedzenie nie należy do przyjemnych, więc po co bawić się w masochizm? Po jakimś czasie następuje przerwa w nadawaniu. Każdy na swój własny sposób odpoczywa, żeby po blisko godzinie wrócić do stołu.    Czytaj dalej Przy stole wigilijnym

Zniechęcenie

To dziwne uczucie obudzić się o piątej rano z poczuciem, jakby się przespało naście godzin, kiedy tak naprawdę było ich zaledwie cztery, może pięć. Bez końca czuć zmęczenie i dziwaczny, jakby nieco cudzy, smutek. Zatracić chęć powoływania do życia jakichkolwiek opowieści, w ogóle otwierania buzi. Od dobrych kilku dni czuć ten sam ucisk w gardle i na wysokości mostka. Nie być w stanie odgonić od siebie wrażenia przytłaczającej nijakości, jakby nieco cudzego żalu i trudnego do nazwania lęku przed stratą. Spoglądać przez okno na krople wody niczym łzy sączące się z nieba i zastanawiać się nad powodem własnego przygnębienia. O co w tym wszystkim chodzi?   Czytaj dalej Zniechęcenie

Rysunkowy leń

Zabawa formą. Plastyka. Puszczanie wodzy fantazji. Obracanie, niemal żonglowanie tym samym obrazem przy użyciu różnych barw i odcieni, na swój sposób faktury powierzchni. Niekończąca się radość tworzenia najprzeróżniejszych kolaży. Uroda nowej techniki. Nieustanna nauka tylko z pozoru banałów, które przy bliższym poznaniu okazują się cudownie zagmatwane. Plątanina wątków i pomysłów na coś nowego.    Czytaj dalej Rysunkowy leń

Nago, ale z przytupem…

„Żyj tak, jakbyś mieszkał w hotelu. Ciesz się wszystkim, ale zdawaj sobie sprawę, że niczego nie będziesz mógł zabrać ze sobą. Tak naprawdę to, czy zostaniemy zawiezieni na cmentarz maluchem, czy mercedesem, nie ma wielkiego znaczenia, ponieważ i tak zachowamy wtedy jedynie doświadczenie wartości ponadczasowych”.

Lama Ole Nydahl

Motto dnia

„Jeśli kochasz całość
z powodu tego co szczególne,
i jeśli kochasz to co szczególne,
bo zakochany jesteś w całości,
oto prawdziwa miłość.”

Lama Ole Nydahl

Oni kochają inaczej

Wszystko wokół nieustannie otula półmrok, a mimo to w głowie ptaszki ćwierkają. Niepoprawne optymistki już tak mają, że wszystko biorą za dobrą monetę. Nawet kiedy inni marszczą czoło chcąc tym samym zamanifestować własną złość lub nawet wstęp do nienawiści podszytej pogardą, nawiedzone buddystki starają się ich zachowanie zinterpretować jako zaledwie emocjonalne zagubienie oraz lęk przed ujawnieniem własnych (w Rosji karalnych) upodobań. Naiwnie przyjmuje się założenie, że jeśli ktoś staje się właśnie świadomy istnienia niewygodnych pytań, które świat może coraz częściej zacząć mu zadawać, podejmie ów ktoś pracę nad przyjętą formą własnej ekspresji, np. zacznie się inaczej ubierać i zachowywać.    Czytaj dalej Oni kochają inaczej

Celebrytka

Do tej pory tylko raz mi się zdarzyło stawić czoła pseudo popularności. Poczułam się dość niezręcznie, kiedy niczym Roberto Benigni w filmie Woodiego Allena „Zakochani w Rzymie” zaczepiany przez wszystkich właściwie bez uzasadnionego powodu, przyciągnęłam do siebie wzrok kilku tysięcy osób. Co prawda dotyczyło to jedynie moich internetowych poczynań i stanowiło zaledwie mało istotny epizod, niemniej jednak dało mi wiele do myślenia.    Czytaj dalej Celebrytka