Robota wre

Przeglądam stare notatki. Czas się wziąć do pracy, taka myśl bierze górę nad wszystkim innym. Rollmasaż musi poczekać, maszerowanie po mieście również. Zaszyta w kącie, opatulona kocykiem sięgam po laptopa i go odpalam. Wspomnienia coraz silniej nie dają mi spokoju, więc postanawiam je już na dobre przelać na papier. Ten wirtualny skrawek papirusu, który być może, zgodnie ze starymi przepowiedniami, stanie się dla wielu silną inspiracją, swoistą wskazówką, zachętą do nieco głośniejszego wypowiadania własnych oczekiwać i pragnień.    Czytaj dalej Robota wre

Nowa wibracja

Cała masa materiałów do przepracowania czeka gdzieś tam zawieszona na cudzej stronie internetowej, ale leń patentowany co i raz staje na drodze machając rękami w wyrazie zakazu. – Masz urlop, to się nim ciesz. – Złośliwy głosik odbiera rozum. A to więc wyjeżdża się do przyjaciółki, a to idzie na spacer lub do kuzynki na kawę. Wszystko dobre, żeby tylko czasem się nie zmęczyć pracą intelektualną. WordPress, HTML, Photoshop i temu podobne muszą więc poczekać.    Czytaj dalej Nowa wibracja

XVII Karmapa Trinlej Taje Dordże

Myśl:

Doświadczenie medytacji przypomina granie jakiegoś charakteru, kogoś, kto zapomniał o swojej tożsamości. Opieranie się na tej metodzie, zwanej medytacją, to tak jakby wymagać, aby osoba była tą postacią, jednocześnie nie zdając sobie sprawy z tego, że ten sam charakter to on/ona sam/a.

***

Komentarz:

Jak wytłumaczyć te słowa? W jaki sposób postrzegać, by móc przenieść je na poziom własnej codzienności? Wbrew pozorom to proste, ale nie każdy chce lub potrafi to zrobić. W tym przypadku słowa Karmapy można byłoby dość prosto przełożyć na „nasze”. Amnezja – tak temu tłumaczeniu na imię. Chwilowy zanik pamięci. Wyłączenie tego, co wielu lubi nazywać rozsądkiem. Zerowa wiedza na temat własnych danych nie tylko demograficznych. Jedno wielkie fruwanie w nicości, czyli tak naprawdę nie zastanawianie się nad czymkolwiek. Trwały odpoczynek od emocji. Stąd określenie „pustka”. O tym tu Karmapa mówi, to nazywa uwolnieniem.    Czytaj dalej XVII Karmapa Trinlej Taje Dordże

Dżamprezowanie

Przypadek. Niespodziewane lub nieprzewidziane zdarzenie, czy nawet splot wypadków. W odpowiedzi na jakieś tam zapotrzebowanie – swoje własne, a nie cudze – sięga się po telefon, włącza dyktafon, czyta tekst, przygotowuje do obróbki, i wtedy, i nagle, i absolutnie bez ostrzeżenia, i… słyszy się swój własnych głos. Już w pierwszej sekundzie dreszcz spływa po plecach. – To aby na pewno jestem ja? – niczym halogen rozbłyskuje w głowie niechciane pytanie. – Zmienił mi się głos? – kolejny znak zapytanie dopada. – Aż tak bardzo…     Czytaj dalej Dżamprezowanie

Gwiazda rocka

Jakiś czas temu byłam w teatrze. Jak to się mawia – coś mnie naszło – czyli mądry człowiek zachęcił, żeby wybrać się na premierę sztuki opartej na książce napisanej przez jego faceta. Lubię Tomka Raczka, więc kupiłam wspomniane bilety. Dwie żony mężów na tę sztukę wybrały się wraz ze mną. Prawdziwa kolacja mistrzów w spódnicach, czy jakoś tak…    Czytaj dalej Gwiazda rocka

Matrix czyli kod źródłowy

Smutki i smuteczki. Lici zadzwoniła. Opowiedziała o własnych wynikach badań, o chemii, o samopoczuciu, o mężu i dzieciach, czyli o wszystkim co wielu trapi, co chcieliby uczynić łatwiejszym. Słuchałam. Opowiadałam i odpowiadałam. Próbowałam przywołać z pamięci stare – tak naprawdę już nieistotne – przepowiednie i podnieść Licieńkę na duchu. Nie do końca mi się udało.    Czytaj dalej Matrix czyli kod źródłowy

Książka

Porządkowanie starych zapisków niczym segregowanie starych szpargałów. Dotarcie do punktu, w którym ręce mimo woli zaczynają drżeć, głos więźnie w krtani, a łzy bez ostrzeżenia napływają do oczu. Serce wali jak oszalałe. Nie zdjęcia stanowią przyczynę, bo tym razem ani jedno nie pozostało niby przez przypadek upchane pomiędzy katalogami pełnymi śmieci. Nie filmy takie lub inne na YouTube’ie. Nawet nie własne monologi pełne liter. Emocje stają się przyczyną. Nowe sprawy tak spójnie korespondujące z przeszłością, że aż niemożliwe do oddzielenia od dawnego rozwoju wypadków.     Czytaj dalej Książka

Fortuna czy fatum?

Pod wpływem dziwacznego impulsu nieco bezmyślnie sięgnęłam dziś po książkę Mustafy Jussufa Mustafy „Pamiętnik Jasnowidza”, czyli własną lekturę podstawową z dawnych lat. Otworzyłam na byle jakiej stronie i tak po prostu zaczęłam czytać. Już po kilku słowach, czyli w pierwszym akapicie, padło magiczne zdanie, które wyjaśniło sens moich działań.    Czytaj dalej Fortuna czy fatum?

Bo we mnie jest seks

Piękno uwodzi. Choć oczywiście każdy po swojemu postrzega temat urody. Mimo to bez względu na własny gust w podobnie silny sposób reaguje na bodźce zewnętrzne. Zmysły nigdy nie śpią i zwykle biorą górę nad obserwatorem. Jedni przykładają wagę do cudzego wyglądu, inni do formy ekspresji, a wielu silnie reaguje na dźwięki lub cudzy sposób eksponowania własnych atrybutów. Nie zmienia to jednak faktu, że istnieją pewne standardy, czyli swego rodzaju uśrednienie, tzw. kanony piękna.     Czytaj dalej Bo we mnie jest seks