Słoneczna proza

Cudownie kolorowa jesień cieszy oko. Promienie słońca swoim ciepłem niemal pieszczą skórę. Aż chce się siedzieć w ogrodzie i czytać książkę, najlepiej jakąś romantyczną i pełną miłych sercu słów, słuchając przy tym kojącej muzyki. Niestety brak na to czasu. Dodatkowe powinności pozostają do odhaczenia. Również przyjęte terminy wiążące się pisaniem stają się coraz krótsze. Jeden wielki deadline – granica czasowa – zaciska się wokół gardła. Coraz głośniej zegar tyka, ten wirtualny, więc niemożliwy do wyłączenia.    Czytaj dalej Słoneczna proza

Plotki i ploteczki, czyli wieść niesie…

Gabi słucha cierpliwie. Czasem się śmieje, innym razem wzdycha podkreślając własne rozczarowanie. A wszystko za sprawą zdawanych jej przeze mnie raportów. Co było. Co się zdarzyło. Ile przewidywań się sprawdziło. Jak dobre jesteśmy w naszym rodowym fachu. Jak bardzo cieszy nas splot wypadków, a w czym dopatrujemy się zapowiedzi potencjalnej przegranej. Tarot króluje na naszych salonach. Ot, tradycja rodzinna.   Czytaj dalej Plotki i ploteczki, czyli wieść niesie…

Tanecznie

Gabi i te jej upierdliwe pytania: – Czy wiesz, co robisz? Czy się nie boisz konsekwencji? Co ludzie powiedzą? Dlaczego o tym czymś piszesz? Po co upiększasz brzydotę? Dlaczego niszczysz piękno mojego świata? – to jej ciągłe upewnianie się co do sensu mojego uporu. Zwykle jedynie kiwam głową, przytakuję kwitując jej wahanie krótkim: – Postanowiłam.   Czytaj dalej Tanecznie

Różany płomień

Wróżkowy zlot czarownic. Klasyczne pogaduchy, które ostatecznie przybierają kształt istnej burzy mózgów. Pomocne dłonie, te wirtualne i prawdziwe, oferują wsparcie w przygotowywaniu potrzebnych materiałów. Dyskusja dotycząca kolejnych etapów tworzenia już bardzo wyraźnie naszkicowanej historii. Dookreślanie sensu tworzenia wątków pobocznych. Zastanawianie się jakie dawki dialogów zaserwować ciekawskim, a co podarować sobie już na wstępie. Które elementy włożyć pod lupę, by móc później odrobinę poroztkliwiać się nad nimi, a co jedynie musnąć słownym pędzlem.   Czytaj dalej Różany płomień

Nowy rytm

Za oknem po długiej serii słonecznych dni zapanował półmrok. Będzie padał deszcz, jak nic pogoda się pogorszy. Ale może to i lepiej, bo drzewa i krzewy tęsknią za wodą. To wpływa na nastrój. Napawa chwilowym przygnębieniem. Dziwaczna tęsknota przez ułamek chwili daje o sobie znać. Całe morze znaków zapytania. Powątpiewanie w pozytywne rozpatrzenie podania o uwagę.   Czytaj dalej Nowy rytm

Prozaiczna proza

Ludzie lubią przyjmować moje teksty za dosłownie opisujące uczucia i nastroje autorki. Nie wszyscy i nie zawsze biorą jednak pod uwagę, że owa autorka – czyli ja – potrafi dość sprawnie oszukiwać i ściemniać. Jestem również naprawdę świetna w konstruowaniu parafrazy cudzych odczuć bądź lęków.

Dlatego nie wszystkie z wpisów zamieszczanych na tym blogu warto brać dosłownie. Mam swój własny filtr znaczeń oraz symboli, który odruchowo tu stosuję. A jest nim tzw. szyfr oparty na bazie słów-haseł. Często tu opisywana moja własna Enigma. Czyli za sprawą czasami dziwacznych pseudonimów staram się dawać grupie czytelniczej do zrozumienia: – „Co autorka miała na myśli, kiedy powoływała własną fantasmagorię do życia”.    Czytaj dalej Prozaiczna proza

Ze łzami w oczach

Ból. Ciągle to samo uczucie chwilami doprowadzające do szału. Paradoksalnie bardzo cenny dar rozpoznawania rodzaju energii, która ów ból powoduje. Świadomość, że tylko kobiety potrafią czymś takim bombardować, mężczyźni tej zdolności nie posiadają. Ekscytacja w męskim wydaniu w inny czakram uderza, nie ten „sercowy”.   Czytaj dalej Ze łzami w oczach

Odwieczne pytanie

Ech, ten pan Morfeusz. Najpierw bierze sobie wolne – i to na własne żądanie – a potem nagle wraca z wakacji i dopada dziwacznie kolorowymi obrazami. Człowiek budzi się po jedenastu godzinach głębokiego snu, ot, skutek trzech nieprzespanych nocy, i ni z tego ni z owego przypomina sobie obrazy pełne dobrze znanych widoków. Najpierw własne mieszkanie, potem jazda tramwajem, by na koniec stanąć na ścieżce prowadzącej do PKiNu.    Czytaj dalej Odwieczne pytanie

Pięknie seksowny tatuaż

Gusta i guściki. Upodobania. Reagowanie na te nie inne bodźce wizualne bądź słuchowe, o dotyku, smaku i węchu nawet nie wspominając. Wszystkie te elementy stanowią swoistą podstawę, na której bazują nasze zmysły. Dlatego każdemu podoba się co innego.

Zwykle póty lubimy co widzimy, póki nie odkryjemy czegoś nowego. Bywa, że nie od razu udaje nam się dookreślić, co dokładnie oddziałuje na nasze zmysły, a na co reagujemy w niewielkim bądź żadnym stopniu. Mnie odkrywanie samej siebie, oraz własnego gustu, zajęło spory kawałek czasu. Olśnienie przyszło co prawda już całe lata temu, ale po dzień dzisiejszy pamiętam, jak uroczo zaskakującym stało się dla mnie owo odkrycie.   Czytaj dalej Pięknie seksowny tatuaż