O strachu i pozostałych emocjach

Istnieje wymiar rzeczywistości, w której jesteśmy nikim i nie mamy niczego; więc nie ma nic do stracenia. To brzmi jak całkowita porażka, ponieważ nasze ego zawsze stara się być kimś, mieć to i tamto. A jednak okazuje się, że jest to najwyższa prawda, coś co samo w sobie jest. Ta życzliwa, niezwykła prawda, ten moment, w którym ją widzimy i poddajemy się jej, niszczy dosłownie każdy wiążący nas łańcuch.  Czytaj dalej O strachu i pozostałych emocjach

Zgrabny tyłek jak Safarnia

Wiele godzin grzebania w starociach powoduje, że lato za oknem zaczyna dziwić, jakby jeszcze chwilę temu go tam nie było. Na papierze słowa ciągle opowiadają o zimie. A to grudzień, za chwilę styczeń, a zaraz po nim luty. Jedynie przez ułamek chwili odrobina kwietnia sprzed zaledwie kilku lat. Reszta staroci to czas nudy, smutku, nijakości i szukania ciekawostek takich lub innych, które mogłyby zapchać dziury pełne papki zwanej brakiem kierunku.  Czytaj dalej Zgrabny tyłek jak Safarnia

Retrospekcje

Kiedy brak pomysłów na nowe porcje słowotoku dokucza, człowiek zaczyna grzebać w starociach. Postanowienie uzupełnienia dawnych wpisów zachęca do nurkowania w sprawach minionych. Niektóre z wątków wciąż się pamięta, inne silnie zaskakują własną prostotą lub dziwacznym poplątaniem. Nie brak również oczywistych oczywistości, jak na ten przykład…  Czytaj dalej Retrospekcje

Przemyślenia

Wyobraź sobie czasem, że Twoje serce wypełnia kula białego światła. Kiedy wydychasz powietrze, niech światło promieniuje we wszystkich kierunkach, przynosząc szczęście wszystkim żyjącym istotom. Kiedy wdychasz, niech całe cierpienie, negatywności i nieszczęścia istot wchodzą w ciebie w postaci gęstego, czarnego światła, które serce następnie pochłania i bez śladu rozpuszcza w czystym świetle, uwalniając od bólu i trosk wszystkie bez wyjątku istoty.

~Dilgo Khyentse Rinpoche

https://khordong.blogspot.com/2018/06/the-hearts-light-la-lumiere-du-coeur.html?m=1

Czytaj dalej Przemyślenia

A pamiętasz?

Tonąć w rwącym potoku niepohamowanej złości. Czuć jak gniew narasta i nie móc sobie z tym poradzić. Wyć z bólu wywołanego zaciśniętymi szczękami i rękami w pięści. A jednocześnie doświadczać coraz głębszego uwolnienia od skrywanych gdzieś głęboko koszmarów odległej przeszłości. Mieć ochotę wyć i równoważnie jak zawsze nie być w stanie wykrztusić z siebie nawet jednego słowa.  Czytaj dalej A pamiętasz?

Wakatu brak

Rzucić słowami pod wiatr. Nie wierzyć, że kosmos którąkolwiek z sylab usłyszy, że da wiarę, że wyśle podarek w postaci spełnienia. Mętne rojenie generowane pławieniem się w od dawna już nieistniejących smutkach lub wspomnieniach, by nagle doznać olśnienia. Jedno wielkie „listonosz puka dwa razy”. Krótki komunikat pana Metafizyki: – Prosisz, więc masz. I nie marudź już więcej.  Czytaj dalej Wakatu brak

Mad Max & company

Wypoczynek. Każdy po swojemu łapie oddech, w inny sposób ucieka od własnej codzienności. Ja lubię bawić się w nowości lub udziwnienia. Starszy syn uczy mnie tego, bo uwielbia zaliczać wszelkie wystawy, imprezy, zwiedzanie miasta i oglądanie najprzeróżniejszych nowości. Nawet na Woodstock chce mnie w tym roku wyciągnąć. Zdecydowanie wigoru mu nie brak.   Czytaj dalej Mad Max & company

Czterdzieści plus

Maki Małe – zabawna nazwa. Niewielka miejscowość pełna pól i lasów, wzdłuż i wszerz obsiana czerwonymi kwiatami i jaskrawo żółtym rzepakiem. Horyzont wokół nie jest płaski. Trochę górek, odrobina dołków, nawet własne jezioro – piękne i czyste, jak mawiają mądrzy – wytopiskowe, czyli jeszcze z czasów ery lodowcowej. Gęsty las wokół. Również spory kamieniołom i niewielka gorzelnia w pobliżu. Ot, turystyczna atrakcja czasami nieco złośliwie nazywana prawdziwą Mekką dla ćpunów.   Czytaj dalej Czterdzieści plus

Nowa opowieść

Nagły zwrot akcji. W wielu kryminałach takie „coś” spotyka się z bardzo dobrym odbiorem czytelników bądź widzów. Szczególnie thrillery charakteryzuje właśnie „coś” takiego. Zapada cisza. Mrok tłumi wszelkie barwy. Przedłużające się oczekiwanie spowalnia rytm akcji. Wszyscy zaczynają czekać, choć nie do końca wiedzą na co. Bo tak naprawdę nie tak łatwo zgadnąć jaki ruch wykona złoczyńca i jak zareaguje na to ofiara.

I nagle jak nie walnie grom z jasnego nieba…   Czytaj dalej Nowa opowieść

Cytując mistrzów

Serce duchowej praktyki to wewnętrzne odpuszczenie sobie wszystkiego. Wymaga to szczególnego zrozumienia ponieważ może być to trudne. Możesz mieć wszystko, ale nie możesz przywiązywać się do niczego.

Anam Thubten Czytaj dalej Cytując mistrzów

To już jest koniec

Poirytowanie. Napad niechcianej złości. Raniące słowa przesączone dziwacznym jadem. Nieopanowana wściekłość. Chyba tak w nieco przejaskrawiony sposób można byłoby opisać własne rozczarowanie i chęć przerwania czegoś od dawna już niechcianego. Coś w rodzaju zerwania z nałogiem pod wpływem bardzo silnego impulsu, czynnika generującego całe domino przyszłych zdarzeń. Czytaj dalej To już jest koniec

Brunet popołudniową porą

Moja mama, która była położną z zawodu, mawiała, że w jej fachu nie przytrafiało się nic gorszego poza koniecznością przyjmowania porodu od lekarki o specjalizacji ginekologicznej. Te panie prawie zawsze wrzeszczały, dostawały dziwacznych napadów histerii lub co gorsza zaczynały położną pouczać. Oczywiście mawia się, że szewc bez butów chodzi, wiadomo jednak, że jego bose stopy każdego  mogą zdziwić. Czytaj dalej Brunet popołudniową porą

Naprawiony błąd

Obróbka wspomnień z 2007 roku dopełniona. Brak korekty robi swoje. Jednak stary kłopot warto pozostawić na swoim miejscu. Niech będzie widać to, czego dawniej inni zobaczyć nie chcieli. Całą masę potknięć słownych i literowych.

Czytaj dalej Naprawiony błąd