Tfu tfu przez lewe ramię

Kiedy prawda zawisa na włosku… kiedy staje się jasne, że kurtyna opada, że przeszłość schowana gdzieś głęboko zaczyna wołać o przypomnienie… kiedy wróżby lub inne przepowiednie tracą na znaczeniu, bo oto fakty zaczynają brać nad nimi górę… kiedy aż strach powiedzieć, więc jedynie szeptem się mruczy: „A nie mówiłam? Czy Królowa Śniegu czasem nie wyświadczyła wam przysługi? Czy aby na pewno jej sztuczka magiczka stanowiła zaledwie drobny żart? Bo może było zupełnie inaczej, jakby na opak. Może jednak moje – a nie mówiłam? – miało swoje uzasadnienie? Może morze nie musi być wcale takie głębokie i szerokie, jak się dawniej nam wszystkim wydawało”. Czytaj dalej Tfu tfu przez lewe ramię

Jawna tajemnica

A jednak powroty nie zawsze muszą boleć. Tym razem 2005 rok jest obrabiany. O dziwo większość z zapisów cieszy lub nieco zastanawia, ale w sposób miły sercu. Wspomnienia, wspomnienia, wspomnienia. Niekoniecznie muszą boleć. A nawet wręcz przeciwnie. Czytaj dalej Jawna tajemnica

Niekochana

Ludzie zmieniają się z wiekiem. To nie zawsze miła dla oka oczywista oczywistość. Nie wszystkim życie dostarcza samych przyjemności. To również fakt dokonujący się nieustannie. Przykro się jednak robi na sercu na widok młodych ludzi o twarzach starców. Bo jak inaczej nazwać ściągnięte czoło, bladą skórę, cienie pod oczami i smutny wzrok? Czytaj dalej Niekochana

Blogerka

Ostatnio kumpel zabawną rzecz powiedział, a właściwie zadał mi nieco śmieszne pytanie:

– Czy wiesz, że nazywają cię Blogerką? Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że masz taką właśnie ksywę na niektórych wirtualnych salonach?

Ze zdziwienia aż uniosłam brwi. Niby określenie Blogerka znane mi było od naprawdę bardzo dawna, ale nigdy samej siebie tak nie tytułowałam. Dlatego pytanie kumpla mimo wszystko zaskoczyło mnie. Czytaj dalej Blogerka

Deszczowa mruczanka

Snucie się po mieście. Nie bez powodu. Po prostu bieganie za sprawunkami. A przy tym rozglądanie się dokoła. Chłonięcie świata takim jakim jest. Zabawa w życie. Cieszenie się tą, a nie inną pogrywą. Bo czym innym życie może być, jeśli nie grą fabularną, zabawą w swoje własne RPG – role-playing game. Czytaj dalej Deszczowa mruczanka

Wyblakłe fotografie

Ludzie lubią w cudzych wypowiedziach doszukiwać się potencjału rozweselających ploteczek bądź pikantnych szczegółów podkradzionych z dawnych skoków na boki swoich nowych znajomych. Idąc tropem tej myśli, kiedy czasami odnosi się wrażenie, że przez ułamek chwili lokalna społeczność zauważa również nas samych, stajemy przed miniaturowym, ale jednak ważnym wyzwaniem. Co tu począć z niewypowiadanymi przez innych pytaniami? W jaki sposób zaradzić cudzym wątpliwościom wiążącym się z naszą własną codziennością, z czasem minionym, o którym my sami już zapomnieliśmy?

Czytaj dalej Wyblakłe fotografie

Siłaczka z szablą w ręku

W dzisiejszych czasach kobiety bywają bardzo waleczne. Nie tak łatwo im dokuczyć. Oczywiście nawet paniom obdarzonym silną wolą i zacięciem przychodzi często płacić wysoką cenę za inscenizowanie obojętności na zaczepki, okazywaną im ignorancję lub słowną brutalność, ale jednocześnie sprawnie radzą sobie z ukrywaniem własnych zadrapań i ran powstających na ich sercu bądź lustrze wewnętrznym zwanym dumą.

Czytaj dalej Siłaczka z szablą w ręku

Sieć rozbieganych myśli

Przegląd zdarzeń. Przekładanie papierów. Trzeba przyznać, że trochę zajmuje porządkowanie własnych myśli i wniosków. Tworzenie podsumowań nie należy do łatwych zadań. Zbieranie do kupy wszystkich zapisków z wykładów i notatek czynionych w trakcie czytania mądrych książek – tych nieco wirtualnych, ale jednak mądrych. I co najważniejsze zakuwanie sekwencji dialogowych, jakie przyjdzie wydeklamować z siebie podczas premiery od lat przygotowywanego przedstawienia. Próba generalna już była. Przedpremierowe wystąpienie także. Zaś datę tego ostatecznego show wyznaczyło życie. Czytaj dalej Sieć rozbieganych myśli

Chwila zastanowienia…

Tej nocy, kiedy miał osiągnąć oświecenie, Budda usiadł pod drzewem. Gdy tak medytował, zaatakowały go demony (mary). Mówi się, że wojownicy Mary kierowali przeciw Buddzie włócznie i strzały, jednak ich ostrza zamieniały się w kwiaty.

Czytaj dalej Chwila zastanowienia…

Bajdurzenie

Odpoczynek od normalności. Ot, przyjemne z pożytecznym. W sobotę późnym wieczorem odwalone dwadzieścia jeden kilometrów, to w niedzielę czas na wypoczynek. Od poniedziałku być może sport wróci do łask, ale to nic pewnego. W sumie… cały tydzień przed nami i kolejny tydzień, i miesiąc, i kwartał, a potem półrocze… lub inne i tak dalej. Nie ma się po co spieszyć, ani gonić też nie ma za czym. Czytaj dalej Bajdurzenie

Oksymoron

Lubię bawić się słowami. Czarny blask lub świetlista czerń. Płytka głębia versus głęboka prostota. Sucha wilgoć albo wilgotna pustynia. I tak dalej oraz temu podobne. Wszelkie gierki słowne mnie naprawdę kręcą. Nie pamiętam już kto mnie tego nauczył. Być może Jester i Furiat razem wzięci, w każdym razie na trzysta procent faceci, bo stety bądź niestety statystycznie właśnie oni w tym bywają najlepsi, czyli w żartach na stojąco zwanych obecnie stand up’em.

Czytaj dalej Oksymoron

Dysharmonia

Marketing szeptany. Zawsze warto pamiętać o jego istnieniu. Można założyć stronę na internecie w ramach nauki lub po prostu zabawy, by po latach przekonać się, że ów szept naprawdę istnieje, więc grupa czytelników bardzo wolno acz konsekwentnie rośnie. Niekoniecznie w przytłaczającej skali, ale jednak niosącej za sobą określone konsekwencje. Bo w realnym świecie tak naprawdę nic nie ginie. Rzucenie choćby jednego zdania grozi zachowaniem przez czytelniczki bądź czytelników kopii każdej z zawartych w tym tekście liter. Czytaj dalej Dysharmonia